Jump to content
Dogomania

panirolki

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

panirolki's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. co z tym jamniczkiem ? może mogę dać DT mam co prawda sukę i kota, ale może sie dogadają? proszę o bliższe info mogę dojechać.
  2. u Pyzy fatastycznie, państwo są nią zachwyceni, Neruś już bawi sie z nią w przeciąganie liny, a w sikaniu miała sukces 60% na pieluchę! w domu było chyba z 80%, ale trzeba dać czas na aklimatyzację
  3. Pyza w nowym domu! cudnym nowym domu! jest tam piękny pies prawie jamnik szorstki i dwa śliczne koty no i przemili Państwo! Mam nadzieję, że Pyza dojdzie do porozumienia z Nerusiem, który trochę na nia powarkiwał, ale bez przekonania Wierzę, że bedzie dobrze. Pyza była zachwycona nowym otoczeniem i ciekawa wszyskiego Państwo podpisali umowę adopcyją, pochylili sie nad książeczką zdrowia planując nastepne szczepienia jak Pyza bedzie juz po wszystkich, pójdziemy na długi spacer do pięknego parku , który widać z okna Bedzie dobrze! no i co? ja i tak płaczę :-((( kochany pysio, nie ja bedę go dziś przytulać .... pozdrawiam panirolki dziękuję wszystkim dogomaniaczkom i ciotkom jamniczym za pomoc! ja też chętnie kiedyś pomogę
  4. wczoraj wieczorem, już mi się nie chciało pisać, zadzwonił narzeczony pani, z którą byłam umówiona na dziś. Najbardziej liczyłam na ten dom, bo nauczona doswiadczeniem przeprowadziłam dość szczegółowy wywiad przez telefon. Naprawdę wyglądało dobrze. Państwo mieli pieska, stracili go jakiś czas temu, no i moja mała miała być kolejnym ich psem. Tak jak Masza, którą wzięłam po stracie ukochanej Rolki. Wiadomo, żaden pies nie zastąpi tych poprzednich, ale z reguły bywają kochane no i właściele wiedzą co to znaczy mieć psa. Sa dobrymi opiekunami. Większość ludzi bierze kolejnego psa po stracie poprzedniego. Przecież mamy wielkie serca, a tam dość miejsca dla wielu psów... Po raz trzeci ten scenarisz... Rozmawiam z panią, uzgadniam szczegóły, umawiam sie, a potem tuż przed wizytą dzwoni jej partner i wszystko odwołuje. Poprzedni stwierdzili, że nie dadzą rady... ten wczorajszy nie był gotowy. A ja już nie mogę znieść tej huśtawki uczuć. Radość - smutek :-) Moja siostra, która ma nierodowodowego rasowego terierka i bardzo chciała szczeniaczki, zaczęła się wahać czy to aby dobry pomysł. Hurra! odmawiałam ją od tego, dobrze jak sie rozmyśli. Szkoda tylko, że uczy sie moich kłopotach
  5. korzyść tylko taka, że kuchnię, łazienkę i salon wyszorowałam
  6. I znów Pyza. Ci państwo z dziś odwołali wizytę. Mogą dopiero we wtorek. A ja mam teoretycznie na wtorek już dwie wizyty... Co robić. Ja to bym chciała szast prast, ale widać mam poćwiczyć cierpliwość. Taka karma! Wierzę, że to wsztsyko dla dobra Pyzy :-))) Czekamy. Dziekujemy za kciuki, prosimy o jeszcze panirolki z dwoma psami i kotem
  7. Proszę, trzymajcie kciuki dziś o drugiej. Przychodzi panstwo z polecenia znajomego, który na hopla na punkcie psów i nie polecałby niegodnych panstwa. Liczę, że maleńka dziś z nimi wyjdzie. Trzymajcie za nią kciuki! mocno! Jezeli tak sie stanie, natychmiast umawiam sie na sterylizacje dla Maszy i dalej żyjemy sobie zdrowo, długo i szczęśliwie. PS wczorajszą wizytę przełożyłam z "powodu" choroby. więc trzymacie kciuki tym bardziej!
  8. dom dla Jani, prawda? trzymam kciuki! Ja potrzebuję porady. Jutro jadę z Pyzą na wizytę przedadopcyjną. Hmmm, jadę z Pyzą z opcją zostawienia jej tam jak wszystko bedzie ok! Ale mam w sobie jakąs ostrożność, nie do końca ufam, choć nie wiem dlaczego. Znaczy wiem dlaczego tam jest już piesek jamniczek i dwa kotym i jest to kawalerka Co zobić jak stwierdzę, że nie chcę tam zostawić Pyzy. Jak mam sie zachować, co powiedzieć, Że mi sie u nich nie podoba, ze nie są dość dobrzy. chyba nie jestem na to wystarczająco asertywna. Boje sie, że takiego dobrego domu jak u mnie czy u pani H. co adoptowała Kluska nie znajdę jakie macie doświadczenia w tym zakresie
  9. nie ma domu dla Pyzy ... Panstwo sie rozmysliło :-(( Znaczy było tak, Pyza miała być prezentem dla babci, ze niby znaleziona i taka biedna Jak nie wydalam jej za pierwszym spotkaniem, zdecydowali sie powiedzieć babci o adopcji no i babcia postawiła veto! Powiedzial, że szkoda, że nie wzięli Pyzy z marszu, bo jak by ja przynisli do domu to napewno babcia by sie zgodziła Szkoda, że nie wiedzałam o calej sprawie od razu, mogłam dać Pyze na próbę Przecież wiadomo jak jest. Czasem nieplanowane, przypadkowe zwierzęta sa kochane i akceptowane. No ale w sumie nie mam im za złe, nadal uważam ze są ok. Nie powinno sie babci uszcześliwiać na siłe wiem to, bo sama nie chciałabym być tak uszczęśliwiona. Nie mam siły na wychowywanie szczeniaka. Mieszkam sama, nie mam go z kim zostawić. Jak wychodze zamykam w lazience obie, bo mi żal Pyzy. Nie mogę jej zając kosteczkami, bo Masza natychmiast zabiera wszystko co Pyza zostawi, a wiadomo, że nie zje zabawki za jednym posiedzeniem, bo jest dzieckiem, które nie skupia uwagi na długo Pyza jest słodka jak cukierek, ale chciałbym, aby miała swój własny dom. W moim otoczeniu trzy rodziny ostatnio przygarneły pieski ze schroniska. Jednej znajomej, której córka szukała, zaproponowałam Pyzę. Och nie, odpowiedziała, Pyza jest cudna, ale ma taki dobry dom. ja pomogę takiej jednej ze schroniska... i wzięła ze schroniska szczeniaczka w wieku Pyzy. Może jedyna sznasą na nowy dom dla Pyzy jest oddanie jej do schroniska ? To takie retoryczne pytanie, nie zamierzam tego robić, ale powidzcie, co mam zrobić! Były tylko dwa telefony. Dwa razy pudło!
  10. Wieści od Maszy i jej dzieci Dzisiaj zadzwonili a potem przyjechali jedni państwo z Bródna. Podobali mi sie! Mieszkają z kotem (od trzech lat) i babcią (od zawsze) pracują na zmiany więc zawsze jest ktoś w domu. Pyzy nie wydałam, bo ustaliłyśmy z siostrą, że razem ja zawieziemy, zlustrujemy dom i zdecydujemy. Umówiliśmy sie na czwartek. Zadzwonią i ustalimy godzinę poźno popołudniową aby wszystkim pasowała. Ryzyk fizyk. Jak nie zadzwonią znaczy, że nie są warci Pyzy... Ale jakoś mam przeczucie, że jednak zadzwonią. Zgodzili sie podpisac umowe adopcyją, a ja zaproponowałam udział w kosztach sterylizacji jak przyjdzie pora. Trzymajcie kciuki za Pyzę, zasługuje na dobre życie ... Jak każdy pies, zresztą pozdrawiam panirolki
  11. Bardzo dziękuję Ryjonkowi za ogłoszenia. Duuuużo ich było, aktywowałam wszystkie, Wczoraj dzwonił jeden pan, brzmial obiecująco, ale okazało sie, że z Krakowa. W sumie to nic, że z Krakowa, bo mogłabym Pyzę zawieźć. Ma jeszcze dzwonić. Sama nie wiem, mam w Krakowie rodzinę, mogłabym poprosić chrześniaka o wizytę przedadopcyjną, ale jak ktoś nie doczytał ogłoszenia to już włącza sie u mnie ostrożność. Chciałabym dla Pyzy naprawdę dobrego domu. Klusek vel Traper ma cudnie, śpi w łóżku, dostaje frykasy, no i ma sie do kogo przytulić, bo Muszka zaakceptowała go i troszkę mu matkuje. No nic, czekam dalej... i zapalam lampkę oliwną w intencji domu dla Pyzy pozdrawiam panirolki
  12. [quote name='tanitka']Panirolki, mam nadzieję, ze mogę pokazać ten filmik? Klusek to czarny, Pyza to mini-wyżlica ;) [URL]http://youtu.be/qa0OtdyHpNg[/URL][/QUOTE] oczywiście, że tak! po południu wsadzę więcej na youtube :-))) Pyza mini wyżlica hmmm? mój wnuczek mówi, że ona jest dalmatyńczykiem :-))))
  13. Wieści z domu Maszy dawniej Prezydencji, jeszcze dawniej Biedy ... Mamy dobrą wiadomość. Wygląda na to, że Klusek ma już dom. Oczywiście wszystko bedzie pewne, gdy mały pojedzie do domu, co ma sie dokonać w styczniu zaraz po Nowym Roku. Mam nadzieję, że tak będzie, bo wczoraj Pani, która wraz z dorosłym synem, przyszła obejrzeć Kluska, deklarowała stuprocentową gotowość. Nie będę wizytować domu, bo ta Pani to dobra znajoma dobrej znajomej mojej przyjaciółki, a wczoraj dużo opowiadali o swoim życiu z psami i nie mam najmniejszego powodu, aby im nie ufać. Tak więc Klusek to szczęciarz. Pyza też jest szczęściara, bo czeka ją dłuższe dzieciństwo u boku mamy:-) Oby nie za długie... Niestety nikt sie o nią nie pyta. Porobię piekne portrety Pyzuni i kolejny raz wyslę apel do wszystkich znajomych z mojej skrzynki mailowej. Może druga fala informacji przyniesie dom dla białej Pyzy. Proszę też o rozpoczęcie akcji w dogomanii i gdzie tam macie Panie kontakty. Zaraz po Nowym Roku Pyza bedzie gotowa na nowy dom. Ja zaś przemyśliwam o wzięciu Jani na dlugoterminowy dom tymczasowy lub może na zawsze, jak tylko Masza będzie zdrowa po oddaniu dzieci i sterylizacji. No i oczywiście jak dziewczyny sie dogadają. Masza jest bardzo łagodna, ale teraz, jak nabrała pewności siebie, potrafi pilnować swojego domu :-)
  14. Bardzo dziękuję. W imieniu, Maszy, dzieciaków i swoim. Ja też sie staram. Narazie mam jedną osobę wstepnie zaineteresowaną Kluskiem. Ale co z tego wyniknie? Z obawy, że moje maluchy staną sie nieprzemyślanym prezentem pod choinkę, zdecydowałam, że do oddania będą dopiero w połowie stycznia. Gdyby ktoś zechciał obejrzec wczesniej, jestem gotowa pokazywać choćby codziennie :-)))
  15. Jestem oburzona faktem wylania na moją głowę wiadra pomyj za to, że nie dokonałam eutanazji na nowo narodzonych dzieciach Maszy Zajrzałam dzisiaj na stronę Dogomanii ... poczytałam i popłakałam się. czy ja powinnam uspić te maluchy? Naprawdę? Takie są standardowe czynności w wypadku niechcianych ciąż u suk? Nie wiedziałam tego. Nawet nie rozważyłam takiej ewentualności. Liczyłam na pomoc ze strony dogomanii a zostałam tam potraktowana jak... No właśnie, jak kto? Przecież nie chciałam brać ciężarnej. Ufałam, że nie ma prawa być w ciąży. Przygarnęłam ufając, że jedynym kłopotem może być doprowadzenie suczki do zdrowia. Gdybym mogła podejrzewać wysterylizowałabym ją bez względu na dolegliwości i zaawansowaną ciążę. Ale skoro już urodziła? Tylko dwa? Naprawdę najlepszym wyjsciem było uśpienie ich? Szkoda, że nie zajrzałam wcześniej na te strony, nie wiedziałam, że takie jest standardowe postępowanie. Być może rozważyłabym uśpienie. Przez całe życie miałam psy. Ostatnią Rolkę, szorstką jamniczkę, też ze schroniska. Byłyśmy razem przez jedenaście lat. Sama ją sterylizowałam. Pomagam finansowo, gdy mogę. Kupuję karmę i posłania dla schroniska na Paluchu Teraz też pomogłam. Liczyłam na pomoc, a zostałam potraktowana jak głupia baba, bez świadomości. Dziękuję Ryjonkowi, że się za mna wstawiła. Szkoda, że mi nie powiedziała o nastawieniu grupy, bo może wzięłabym pod uwagę inną ewentualność niż zachowanie obu istnień. Rozumiem Ryjonka, rozumiem, że cała sytuacja była niezręczna. Ja od razu powiedziałam, że nie uspię, Ryjonek, widać, krępowała mi sie to sugerować. Na początku działania zawsze popełnia sie jakieś błędy... Nie jestem głupią babą. Jestem otwarta na nowe myślenie, nie zasklepiam sie w ciasnych pogladach. Jeżeli miałyście Szanowne Ciotki takie dobre rady dla mnie trzeba było znaleźć sposób, aby mi je przekazać. Waszym zadaniem winno być zwiększanie świadomości społecznej w kwestii adopcji zwierząt i propagowanie pożądanych zachowań, a nie obrażanie osób, które mogły po prostu nie widzieć, nie dostrzegać innego rozwiązania. Nie zauważyłam kiedy zmieniły się standardy. Nie jestm już młódką. Kidyś było ważne zapobieganie niechcianym ciążom, dziś widzę eliminacja niechcianych istnień też mieści się w standardzie. Nie bójcie się. Masza będzie wysterylizowana. Od samego początku zakładałam, że tak będzie, ale Masza była chora! Chodziłam z nią do weta. kupowałam lekarstwa i podawałam je. Zbierałam kupy do analizy! Do tego poranka gdy znalazłam ją na mojej kanapie z dwoma szczeniaczkami nie podejrzewałam jej o ciążę. Wet też nie! Gdybym wiedziała zdecydowałabym sie na sterylizacje aborcyjną. Ale one już sie urodziły... Masza będzie wysterylizowana. Koszt sterylizacji wezmę na siebie. Przekażcie kasę Nestrowi. I nie odwracajcie sie od dzieci Maszy. One w tym wszystkim są najmniej winne. Spróbujmy razem znaleźć im dom pozdrawiam panirolki i Maszy
×
×
  • Create New...