Witam! Jestem tu "nowa", ale chciałam coś dodać od siebie do tego wątku:) Mam właśnie taką sytuację, że mój mały Labuś zostaje sam w domu na około 8 godzin dziennie (oprócz weekendów, ten czas przeznaczamy razem z mężem w 100% na naszego psiaka). Muszę przyznać, że nie jest łatwo ale da się to pogodzić. Szczeniak trafił nas w wieku 2 miesięcy. Teraz zacznie 4 m-c. Gdy zostaje sam w domu zostawiamy mu sporą ilość wody. Dajemy porządne śniadanko. Koło 11 przychodzi ktoś z mojej rodziny żeby go wyprowadzić na polko i chwilkę z nim pobyć. W weekendy stawiam na intensywną naukę, tzn. zabawy, wychodzenie jak najczęściej na spacery (po pracy oczywiście również jesteśmy minium 1,5 h na zewnątrz). Poza tym Labuś ma mnóstwo zabawek i gryzaków po to żeby miał się czym zajmować w trakcie naszej nieobecności (wiadomo jakieś tam minimalne nadgryzienia niektórych mebli są, ale to nie jest jakaś tragedia). Muszę przyznać, że robimy wspólnie postępy, jak wiadomo jest to trochę wydłużone w czasie ze względu na tą naszą nieobecność w domu. Ale piesek robi już kupki na polu, nie szczeka i nie dewastuje wszyskiego co się da. Jeszcze tylko edukujemy się z sikaniem gdyż póki co Labuś sika i na polku i w domku. Jest to kwestia tego, że małe pieski mają słabe pęcherze i nie potrafią w tak młodym wieku utrzymać długo moczu. Tak więc jest to kwestia czasu. Trzeba pieska często wyprowadzać no i piesek poprostu musi się również rozwinąć fizycznie. Jak się bardzo czegoś chce i dąży do czegoś to da się wychować wspaniałego, psiego przyjaciela. I co też jest ważne! Za każdy dobry przejaw zachowania trzeba pieska nagradzać. Nigdy nie bić, nie karać bo psiak i tak tego nie zrozumie. Więc trzymaj sie zasaday dobre - nagradzamy, złe - nie reagujemy. Życzę sukcesów i wytrwałości! Mam nadzięję, że choć troszkę pomogłam. Pozdrawiam:)