Pamiętam, że brat bardzo długo marudził, żeby rodzice zgodzili się na psa. Długo kombinował, aż w końcu któregoś dnia, przy okazji pojechali do weterynarza sami robiąc nam niespodziankę. Zakupili bowiem od znajomego szczeniaczka, który niedawno się urodził. :D Wróciłam ze szkoły, a mała, biala kuleczka leżała sobie pod ścianą. *.*