Daniusiu...w czasie jak byla ze mna mialam wiele wątpliwości...czy ona jest szczęścliwa? czy chociaż trochę się cieszy....ona miala swoj swiat i jak ja to nazywam swoją nagle wielką budę jaką byl mój dom...ale zawsze jak oglądam sobie nasze zdjęcia to widzę tą jej radość z wolności...z bycia ze mna i moimi psami a jej przyjacielami...i wiem ze to byl bardzo dobry krok
Już minął więcej niż rok...i mam taką pustkę w duszy....nie bylam ostatno aktywna, bo sama sie pochorowalam troche a leczenie trwa juz dlugo i jeszcze troche potrwa....nic to ...po prostu życie ale jedno jest... pustki po Nusi nie zapelnil zaden psiak....i nie zapelni
Przepraszam wszystkich za zamieszanie...ale na dzien dzisiejszy musze zjac sie wlasnym zdrowiem....zaluje strasznie ze zrobilam nadzieje na adopcje....w innych okolicznosciach wzielabym trzeciego psa bez watpienia...dzis niestety tego zrobic nie moge....sama mam juz problem z moja dwojka....jeszcze raz przepraszam
Danusiu posta mi zjadlo, ale u Igielki wszystko w miare dobrze, dalej szuka pracy, psiaki ok, chociaz byl problem z infekcja ale radzi sobie dzieczyna dzielnie:))))) Pozdrawia wszystkich, a jak dopytywała o Ashke to lza jej sie zakreciala jak jej wszytko zreferowalam:)