Jump to content
Dogomania

robinesia

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

robinesia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Podpinam się do tego wątku choć z tematem nietypowym, ale mam nadzieję, że to zrozumiecie i może ktoś mnie oświeci... problem brzmi: czy jest możliwa jedna "cieczka" po drugiej w odstępie w zasadzie to 1 dnia?. Teraz wyjaśniam szczegółowo: Esia (Duży Szwajcarski Pies Pasterski) urodziła się w marcu 2008, pod koniec grudnia tego roku miała pierwszą cieczkę, druga była na przełomie lutego i marca, potem w czerwcu 2009 sterylizacja. Po zabiegu najprawdopodobniej pozostał odpryska jajnika na otrzewnej więc nadal mamy "cieczki" - czyli krwawienie, potem plamienie na różowo, dni intensywnie zapachowe, kiedy psy szaleją i czas wyciszenia. Przed "cieczkami" zawsze sunia linieje. Po czerwcowej sterylce "cieczka" była pod koniec sierpnia 2009. Czyli wygląda na to, że Esia "cieczkuje" 3 razy w roku. W następnym roku 2010 było chyba podobnie - czyli , marzec sierpień i koniec grudnia - ale tego nie jestem pewna, bo plamienia były nieznaczne, psa(samca) w domu nie było, więc jakoś to przeszło niepostrzeżenie. Patrząc po wpisach na forum szwajcarskim to Esia liniała w grudniu 2010 - czyli zaraz potem musiała być cieczka, i chyba liniała też w sierpniu, bo pamiętam, że upal był masakryczny, a ona miała "zimowe" grube futro. Więc terminy się mniej więcej zgadzały. terminy się zmieniły w 2011 jak skończyła 3 lata. Klika dni przed urodzinami przywieźliśmy Robina. Nie pamiętam czy była cieczka marcowa, ale na pewno była na przełomie czerwca i lipca, bo na początku lipca na spacerze pierwszy raz widzieliśmy Robina " w akcji". W październiku znów "cieczka" - powtórka z rozrywki. I teraz w styczniu kolejna. Początkowe krwawienie to zaledwie kilka kropelek, które Esia z pomocą Robina sprzątnęła sama. W ubiegły poniedziałek Robin sie uspokoił (standardowo po 5 dniach napastowania atrakcyjnej suczy) i był spokój do kolejnego poniedziałku, kiedy Grzesiek w kuchni na podłodze zauważył krople ciemnoczerwonej krwi. "Broszka" znów zaczyna sie powiększać, na legowisku i narzutach (sofa, fotel) widoczne kilka plam krwi, Esia podkłada się namolnie do głaskania, czasem nawet jęczy i stęka, żeby mnie przywołać a jak tylko podchodzę to jest wywrotka na grzbiet i "miziaj gdzie chcesz byleś miziała". A poza tym niemal wszystko w normie - czyli apetyt, zachowanie, koopki i siusianie. Jedyna anomalia to po niedzielnym - w sumie krótkim po nieco ponad godzinę - spacerze Esia utykała na przednią łapę i trochę popiskiwała. Ale dopiero w domu jak trochę pospała, bo na spacerze biegała normalnie do auta wskakiwała bez problemu i tak samo wyskakiwała choć jest wysoko jak w terenówce. Wczoraj jak Grzesiek wyjeżdżał do miasta to się zerwała z sofy i szalała po domu domagając się wyjazdu na spacer. Jakby był faktycznie jakiś większy problem z łapą to siedziałaby na czterech literach i popiskiwała. Do weta chwilowo nie mogę się dostukać ale jakoś tak nie spodziewam się odkrywczej odpowiedzi, dlatego piszę, bo może ktoś słyszał o takich przypadkach?. Nigdy jakoś specjalnie nie obserwowałam normalnych cieczek u suk i nie wiem czy to są przypadki książkowe -czyli zawsze tak samo i w tym samym terminie, czy terminy i objawy mogą się zmieniać? A tym bardziej jak wygląda sprawa gdy są to "cieczki" po sterylizacji? Szukałam chorób, których objawem jest krwawienie z pochwy - jedyna to kamica nerkowa. Ale nie ma żadnych symptomów, poza tym tam bardziej byłby krwiomocz a nic takiego na podwórku nie widać (na śniegu to rzucało by się w oczy). Bo z jakiego jeszcze innego powodu mogłaby delikatnie krwawić, skoro nie ma macicy? Trudno mi założyć, że vet oszukał i sterylka jest na maksa spieprzona...skoro koncertowo poradził sobie z kastracją czterech moich szynszyli, kiedy inni rozkładali ręce i albo podawali zaporowe ceny (do 300 zł za sztukę) albo wymagali pisemnego oświadczenia, że nie będę miała pretensji jak się zwierzak nie wybudzi po zabiegu. Gdzieś czytałam o zmianach hormonalnych wywołanych jedzeniem. Esia od początku grudnia co rano dostaje surowy korpus z kurczaka, po południu suche. Dotychczas tzw "gotowane" tez jadała ale kurczak był tylko raz w tygodniu. Teraz wprowadziłam zmianę z dwóch powodów - raz, że psy pod nasza nieobecność zostają na dworze (zanim pojawił się Robin, Esia zostawała w domu), jest zimno więc pomyślałam, że korpusy (dużo na nich mięsa i tłuszczu) będą bardziej kaloryczne, a dwa - nie chcę ich żywić samym tylko suchym jedzeniem.
  2. Dzięki za info - mam wreszcie argument na panie z poczty:diabloti:
×
×
  • Create New...