Chciałabym przedstawić Wam historię Maksia i prosić o wsparcie i pomoc dla niego.
Psiaczek ma około 2 lat, żyje na działkach, ludzie dokarmiali go i postawili mu budę, jednak mimo pomocy jest bezdomny, włóczył się po okolicy :( Teren działek, na którym "mieszkał" usytuowany jest przy ruchliwej drodze. Kilkakrotnie został potrącony przez samochód.
Niestety Maksiu zaczął komuś przeszkadzać i wczoraj, interwencyjnie został zabrany do schroniska:(
Pomóżmy mu znaleźć dom jakiego nigdy nie miał, nie pozwólmy mu umrzeć w schronie, błagam!!!!! Wiem, że nie będzie łatwo, ponieważ nie jest psem małym i początkowo jest nieufny w stosunku do ludzi.
Codziennie idąc do pracy mijałam go, dlatego nie pozwolę mu teraz zmarnieć i zginąć w kojcu!!!! Gdybym tylko mogła, zabrałabym go stamtąd, lecz mam już w domu przygarniętego psiaczka i nie mogę sobie pozwolić na drugiego, dlatego postanowiłam napisać, może zdarzy się cud....