Mam milego dwuletniego yorka który wybral sobie mnie na Panią.Jest moim pupilkiem, okazuje mu duzo milosci, ale rowniez w domu tylko ja karcę gdy zachodzi potrzeba. Podczas mojej nieobecnosci ( charakter pracy)pieskiem zajmuje się mąż. Wychodzi z nim na spacery, karmi, razem siedzą na kanapie, bawią się. Mąz jest raczej powsciągliwy w psich pieszczotach, ale dobrze traktuje pieska i lubi go.Kiedy zaczyna się problem? Gdy wracam do domu, piesek zapomina o Panu i poza mną nie widzi swiata. Kiedy połóżę się na kanapie, piesek obok i nagle podchodzi Pan. Następuje atak i nieraz mąż poczuł jego zęby. Albo śpię w sypialni, pies obok łózka w swoim kojcu i nagle wchodzi Pan. Wtedy tez atak. Jak jest odwrotna sytuacja, ja podchodzę do kanapy lub lozka a oni tam są we dwoje to pies nie reaguje.Poprosilam męża aby nie reagowal na jego ataki, to ja karcę. Wyrzucam z pokoju, przez jakis czas pies czuje moją niechęć. Pies nie spi z nami w łóżku , ma swoje spanie , jedynie kanapa przed TV jest wspolna.Ostatnio, wczoraj jak lezelismy sobie na kanapie nie zaatakowal męża , bylismy zdziwieni.Choc czulam jak caly drzal. Pewnie mial chęć zaatakowac.Ostatnio zostawał często sam w domu, bez Pana i Pani. Jakby się skruszył. Ale wiem ze to nie sposob na jego agresję.