Grom masz bardzo mądrego psa, fajnie. Tylko, że ja nadal nie uzyskałam porady a problem nie zniknął...:/
Dodam, że Freya (4 mc) zaczęła sikać na meble - czyli do łóżka (śpi w nogach i sika w pościel zaraz po tym jak się obudzi) a także na kanapę w salonie (nówka sztuka) i na stary fotel, który jest jej miejscem. Dodam, że wychodzenie zaraz po przebudzeniu nic nie daje, bo mała budzi się np. o godzinie 3.00 i sika tam, gdzie leży. Nawet gdybym była w stanie wstać i wyjść z nią - i tak już by było za późno. Dochodzi do tego, że na każdy jej minimalny ruch w nocy budzę się z przerażeniem, bo boję się, że właśnie sika mi na pościel. I często mam rację. Nie mogę jej zamknąć w innym pokoju bo bardzo cierpi kiedy jest izolowana nawet przez minutę. Na podłodze nie będzie spała, bo już jest nauczona, że może w łóżku. Da się zwalić z łóżka bez problemu, ale potem piszczy i wyje. Z resztą chyba nie łóżko jest tu kłopotem. Freya jest cudownym psem i bardzo ją kocham - jest totalnie nieagresywna, chodzi pięknie na spacerach bez smyczy, jest łagodna wobec ludzi/dzieci/psów i ogólnie nie mogę o niej powiedzieć złego słowa, ale to sikanie wszędzie doprowadza mnie do szału... Zwłaszcza,że mamy się niedługo wyprowadzić do nowego, większego mieszkania. Wynajmujący jest przekonany, że pies umie załatwiać się na dworze...
Pomocy!
Na koniec dodam, że psa nikt nie bije i nie nigdy nie bił. Freya sygnalizuje chęć wyjścia
"na kupę" (10/10) i czasami (2/10) na siku. Wychodzę z nią tak czy inaczej co około co 3 godziny. Sunia cały dzień jest z kimś. Za każde sikanie na dworze jest intensywnie chwalona. Ostatnio dostaje gotowanego kurczaka za każde sikanie. Widzę, że Myszka rozumie, nawet udaje czasem, że chce wyjść z domu sikać, żeby dostać smakołyk. Wychodzimy, ona się pokręci i wracamy. A w mieszkaniu i tak zrobi swoje...