liberum
Members-
Posts
23 -
Joined
-
Last visited
About liberum
- Birthday 07/12/1980
Converted
-
Location
Gdańsk
liberum's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Zdjęć mamy bardzo dużo, nie wiem niestety jak je wkleić, chętnie bym pannę naszą pokazała;). Co do agresji postanowiłam, że zostawimy Kalcię taką jaka jest. To jest już starsza psina i wiek też robi swoje. Jest zdrowa, ale większość dnia przesypia, powoli wstaje, kładzie się, ruchy bardzo spokojne, spacery ją męczą. Pewnie dużo w życiu przeszła i to jest przyczyną agresji. Ostatnimi czasy nie zna obroży i smyczy, po prostu wypuszczamy ją na ogród, gdzie porcjuje sobie dawkę ruchu sama.Nie chcę jej przeciążać spacerami. A jak już wychodzimy do ludzi to faktycznie w pełnym rynsztunku. Po prostu myślę, że fundowanie jej następnych atrakcji to już nie dla niej. Ma swoją poduchę, swoją rodzinę, swój ogródek i spokój, tu czuje się bezpiecznie. I niech tak zostanie. Zresztą nie lubi podniesionego głosu, jest niespokojna kiedy pojawiają się dla niej nowe sytuacje, sąsiedzi przechodzący po klatce ją denerwują.. Ach, jest jaka jest i dlatego właśnie jest taka kochana. Ostatnio była piękna pogoda, wyciągnęłam wszystkich na wycieczkę. Niedaleko, ale Kalci łapki zaczęły słabnąć i zahaczyła o boczny pazur. Krew się polała, przyszła do mnie z łapą w górze, kiedy chciałam ją owinąć, a bolało ją niesamowicie, pokazała ząbki, pierwszy raz zresztą. Ja ręki nie cofnęłam bo ufam jej po prostu, ząbki schowała i zaczęła trącać mnie pyskiem. Kajała się do samego wieczora. To bardzo mądry pies. Jeśli zajdzie już taka konieczność to oczywiście skorzystamy z opcji pomocy behawiorysty czy szkolenia, trzeba być rozsądnym. Póki co nauczyliśmy się jak unikać konfliktowych sytuacji i radzimy sobie z emocjami Kali. Jednak gdyby coś się zmieniło będziemy radzić się u profesjonalistów.
-
Jak mnie tu dawno nie było.. Kali ma się dobrze, dużo śpi, dużo je, chociaż wydaje mi się chudziutka, ale weterynarz twierdzi, że ma taką budowę, a ja mam się przestać czepiać. Spacerki nie za długie, bo ją męczą. Jak tylko słonko się pokaże Kalusia wyleguje się w ogródku. Guz zniknął. Doszła do siebie w pełni. W końcu mija pół roku. Nie do uwierzenia, ale od jakiegoś czasu dziewczynka przejawia agresję do innych ludzi i zwierząt. Tak więc spacerki w kagańcu i na krótkiej smyczy, bo na dłuższej też potrafi próbować skonsumować np. przechodnia. I do dzisiaj bardzo dużo gada, po swojemu oczywiście. Pozdrawiamy
-
I liberum Kalisi żadnemu domkowi nie odda, choćby nie wiem co, a za zmianę tytułu jeśli byłaby możliwość to ładnie podziękujemy. W końcu jest w domu ktoś, kto mojej paplaniny słucha i nie ucieka..ale fajnie.
-
Żeby jak najwięcej psiaków, zwłaszcza na zimę miało swoje poduszeczki..
-
Lalunia ma się bardzo dobrze. Podwórko zło konieczne, psina ciepłolubna. Jedzonko w tych samych porcjach już nie dojada, tyle tylko ile potrzebuje. Humor dopisuje.
-
Tak właśnie mówi weterynarz, że to przez wcześniejsze jedzenie prawdopodobnie..miesiąc diety zanim spróbujemy wprowadzić inne jedzonko. Apetyt spory, dzisiaj właśnie podciągnęła, wyjęła sobie nawet z opakowania kg jabłecznika i skonsumowała.Oj dywany do prania..ale Kalusia z miną niewiniątka, niesamowicie szczęśliwa.
-
Kalusia ma się całkiem dobrze. Wyciszyła się,zrobiła się dużo spokojniejsza. Zapoznała się z trybem życia jakie prowadzimy i szybciutko się w nie wpasowała. Szaleje wieczorami, bo wtedy mogę ją spuścić ze smyczy bez obawy,że będzie chciała kogoś zjeść.Na dworze największą frajdą jest dla niej to kiedy ja stoję w miejscu, ona odbiega ode mnie, zawraca i rozpędza się hamując przed moimi nogami, pomisiam ją i tak w kółko, może tak aż padnie.Jak ma drzwi otwarte do ogródka (niestety nie ogrodzony) to praktycznie wcale z tego nie korzysta.Woli popatrzeć z progu i wrócić do leżakowania, bo to bardzo lubi. Ogólnie lubi ciszę i spokój,myślałam, że boksery są bardziej aktywne. Biedna jest z jedzeniem, cokolwiek do pysia nie weźmie to po wszystkim wymiotuje i ma rozwolnienie. Tak więc specjalna kuchnia i nawet kiełbasy nie może podwędzić, bo później cierpi.Ale apetyt dopisuje więc trochę ciałka przybyło.Guzek przestał się powiększać.Mruczy jak kot i chrapie, i dalej uwielbia nie psie, a plastikowe zabawki synka. W każdym razie zadomowiła się na dobre, a tak najbardziej to w naszych sercach.Jadąc do Bydgoszczy w życiu bym nie przypuściła,że takie biegające szczęście do domu przywiozę.Kochana ta Kalusia nasza.
-
Guzek się powiększa, parę dni temu był wyczuwalny pod ręką, teraz jest widoczny i to konkretnie wystaje. Ma go na tyłku, od strony grzbietu.Na pchły były kropelki, nie pamiętam nazwy.A Kalusia, byście jej nie poznali, kochana owszem, ale wystarczy,że wyjdzie na dwór, to nie ten pies.Rzuca się na ludzi, na inne psy.Nikt nie może przejść obok, bo wpada w furię. Nie jeden już się przykleił do płota.A rezydenta sobie ustawiła.
-
Cześć, o ile poradziliśmy sobie z rozwolnieniem, znowu zmiana diety.Bidula moja, tak mało rzeczy jej nie szkodzi, prawie nic nie może jeść. Chociaż pomimo problemów z brzuchem przez tydzień przytyła 4 kg więc nie jest źle.Większy problem mamy z guzem. Był nakłuwany, nic nie wypłynęło ( a to ponoć gorzej), do obserwacji i będzie miała biopsję.Martwię się o tą naszą kruszynkę..jakby mało złych rzeczy ją spotkało..ach
-
Dziękuję Wam za te ciepłe słowa!!! Kali nie bardzo się miewa..męczy się dzisiaj, ma rozwolnienie,próbuje wymiotować. Załatwia się w domu i ogólnie jest bardzo niespokojna.Zresztą wydaje mi się, że po tygodniowym gotowanym jedzeniu, mogła by się troszkę zaokrąglić.A wygląda tak samo jak do nas przyjechała.Poza tym wczoraj zauważyłam, że robi jej się pod skórą, nie wiem jak to określić jakiś guzek.Idziemy do weterynarza,mam nadzieję,że to nic poważnego.
-
Tak..zwłaszcza to machanie pysiem na którym są resztki jedzenia lądujące wszędzie po prostu..i ta uradowana mina przy tym, boski widok.Ona go sobie upodobała więc chyba nie mogło być inaczej.W ogóle dzięki wszystkim za życzenia!
-
A jak ja się cieszę, nasza dziewczynka!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Potwierdzam, Kalisia dzisiaj została mianowana na pełnoprawnego członka naszej rodziny.Mam nadzieję, że będzie czuła się u nas dobrze.
-
Tak, Kali jest zaszczepiona, odrobaczona. Następne odrobaczanie za 3 m-ce. Nad sterylizacją też już myślałam. Wiecie może jakie są koszty zabiegu? Wczoraj była wizyta przed adopcyjna w DS dla suni. Tak więc jest domek, który pewnie na nią czeka. Sami zastanawiamy się, czy Kali nie mogłaby zostać z nami. Wziąć psa to wielka odpowiedzialność tak więc potrzebujemy chwili, żeby to przemyśleć.Myślę też, że mogłaby mieszkać w dużym domu, a nie na 36m.Tylko czy tamci ludzie pokochają ją od pierwszego wejrzenia tak jak my...Jeśli chodzi o fundusze, to jestem w stanie zrobić ok 30 par kolczyków, bransoletki, naszyjniki, które będzie można wystawić na bazarku. W końcu jest tu trochę kobietek. Namówiłam kolegę, żeby stworzył DT dla jakiejś biduli. Tyle, że mają psa, więc do szczęścia potrzebna suczka.
-
Już mówię, za radą pani doktor, gotujemy kurczaczki i trafione. Na gotowanym jedzeniu, ani jednego bączka, pies spokojniejszy i w końcu zaczęła normalnie się załatwiać.W domu jak zostaje sama nie niszczy, rezydenta prawie już ustawiła, może nawet się polubią.Na spacerach z naszej ciapy robi się psem obronnym i nie pozwala się nikomu do nas zbliżyć.Dzisiaj była już bardziej ożywiona, nawet bawiła się zabawkami, zwłaszcza synka ciężarówkami, które nim udało się odebrać były w locie rozkładane na części pierwsze, z dzieckiem kontakt świetny.Walczymy z pchełkami, które przyjechały z Kali,a teraz skaczą po dwóch pieskach.Tylko dziś Kali dziwnie się zachowywała, wdrapywała się na kolana, zbliżała pysk blisko naszych twarzy i skupiona patrzyła prosto w oczy i tak całe popołudnie.Na ten moment nie mogę znaleźć u niej wad, ani rzeczy nad którymi można by było popracować.Jest bezproblemowa i dobrze ułożona.Tyle w jej serduszku dobra i takiej dziecięcej radości, że mogłaby całe wojsko obdarować.Oj ciężko będzie się nam się z nią rozstać i to po kilku dniach..