Jump to content
Dogomania

Jula1990

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Jula1990's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witam Was Wszystkich! Nie wiem, czy mnie jeszcze pamiętacie - pisałam na tym wątku jakieś dwie strony temu. Chciałam jeszcze raz podziękować za słowa otuchy, które wtedy otrzymałam - szczególnie Tobie Szajbus, bo wcześniej jakoś nie zrobiłam tego "osobiście". Nie wiem właściwie, dlaczego mi się przypomniało o forum, być może to dlatego, że siedzę właśnie w pokoju, w którym dostałam wtedy tę okropną informację. Od tamtych dni nie płakałam z tego powodu już ani razu - boję się, że mój Piesek może pomyśleć przez to, że tak naprawdę go nie kochałam ... Naprawdę się tego boję :( Nie wiem właściwie czemu tak się stało, przeszłam nad tym jakby do porządku dziennego - i naprawdę sama siebie nie rozumiem - po prostu pamiętam, że miałam dzień takiego jakby "oczyszczenia" i od tego momentu tak mam. Największe wyrzuty sumienia mam przez to, że nawet w dzień Jego śmierci, gdy dostałam już tę straszną informację, rozmawiałam i myślałam o takich trywialnych rzeczach - koleżankach itd. Mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia, ale podejrzewam, że to wszystko przez szok i to, że to wszystko jeszcze do mnie nie docierało. Ale tak bardzo boję się, że On będzie za to zły ... I dlatego tak Was cenię za to, że ciągle to wszystko jakby "celebrujecie". Mam jeszcze jedną informację - w naszym domu pojawił się kolejny piesek! W momencie gdy już myślałam, że rodzice raczej odrzucili tę myśl, tata zadzwonił do mnie (na skypie) i zapytał co słychać - ja powiedziałam, że wszystko dobrze i zapytałam co u nich, a tata powiedział "A my już wzięliśmy pieska!" W tym szoku aż odruchow nie chciałam go zobaczyć, bo nie wierzyłam, że to może być prawda :) Został znaleziony przy cmentarzu, więc rodzice uznali to też za rodzaj "symbolu" (piesek jest ze schroniska). Bardzo go kocham, z biegiem czasu coraz bardziej przypomina mojego poprzedniego - nie wiem, jak to się dzieje właściwie ... A najśmieszniejsze jest to, że mój tata za nim przepada - zawsze był zdecydowanym miłośnikiem kotów i zwolennikiem przewagi kotów nad psami. Jednak to mój poprzedni piesek nauczył go miłości do swojego gatunku - teraz widzę to wyraźnie i myślę teraz, jak wiele on nas nauczył - bo to właściwie mój tata nastawał w pewnym momencie na wzięcie kolejnego - a uwierzcie mi, że to naprawdę nietypowa rzecz ... :) Ufff, rozpisałam się trochę. Jeszcze raz dziękuję i życzę Wam wszystkiego dobrego w przyszłości! Jesteście świetnymi ludźmi! ;) (ze świetnymi zwierzakami :))
  2. W moim domu zapadła decyzja - weźmiemy drugiego pieska. Bardzo się cieszę, bo teraz wiem, że nie wrócę do pustego domu, ale do domu, w którym zastanę psią radość. Mamy jeszcze najwspanialsze na świecie kotki, które kocham równie mocno i całym sercem, ale jak wiecie ich zachowanie jest inne niż zachowanie piesków. Sama nie wiem, ale teraz czuję w sobie jakiś niesamowity spokój, boję się, że On przez to pomyśli, że Go nie kochałam, a ja Go kochałam, kocham i zawsze będę kochać. Boję się swoich myśli, boję się, że przez niektóre z nich On może pomyśleć, że nie był dla mnie ważny. Zawsze gdy ktoś przygarniał innego pieska po śmierci poprzedniego nie rozumiałam tego, byłam wręcz zła na te osoby, że nie szanują swojego zmarłego pieska i sprawiają od razu nowego, jak po jakiejś zepsutej zabawce. Ale w moim przypadku to naprawdę nie jest tak, to tylko ta straszna pustka, która boli jak w tytule tematu podsuwa mi tę myśl, że to dobrze, by dać dobry dom innemu pieskowi. Ale gdy pomyślę, że tak dawno byłam na spacerze z moim Aniołkiem, tak dawno Go widziałam, tak dawno dawałam Mu bułeczkę do zakopania, to serce mi się kraje i nadal nie mogę uwierzyć, że to już się nie powtórzy. Dziękuję, że jesteście, wiem, że Wy mnie rozumiecie, a niestety niewiele jest takich osób.
  3. Dziękuję za słowa otuchy. Naprawdę ciężko jest dać mi sobie radę, przedwczoraj połknęłam 9 tabletek uspokajających, wczoraj 4, a to mimo wszystko nie pomaga. Najbardziej boli mnie to, że nie byłam w domu, przy Nim, tylko tutaj, a to też sprawia, że ciągle traktuję to jak jakąś abstrakcję, ciągle nie mogę uwierzyć. Próbuję myśleć o tym, że miał dobre życie, ale to na mnie działa jeszcze gorzej, bo nie pamiętam, co myślałam, gdy z Nim byłam, co mówiłam do Niego, a tak bym chciała mieć te wspomnienia ze sobą. Naprawdę nie daję sobie rady, z każdym dniem jest coraz gorzej, bo coraz bardziej zaczynam sobie to wszystko uświadamiać. Rodzice już nie mogą mnie słuchać, mówią, że histeryzuję. Wiem, że dla nich to też jest bardzo ciężkie i po prostu przez to ciągłe rozdrapywanie ran ja nie pozwalam im się z tym wszystkim pogodzić, ale jakoś mam taką potrzebę ciągłego bycia z Nimi - tylko wirtualnie, ale mimo wszystko bycia razem, bo teraz czuję się sama jak palec na tym świecie. Nie wiem, co ja mam zrobić ze swoim życiem w tym momencie. Ja wiem, że to takie egoistyczne, ale On był częścią mnie i teraz już naprawdę czuję się jak w jakiejś próżni bez Niego. Czasami gdy widziałam, jacy jesteśmy szczęśliwi z Nim, jak uświadamiałam sobie, ile radości wniósł On do naszego domu, to zastanawiałam się - Boże, co to by było, gdyby Go zabrakło - moja Mama chyba by się na śmierć zapłakała. W najczarniejszych snach bym jednak nie przypuszczała, że to będzie aż takie ciężkie. Nie potrafię po prostu żyć dalej, nie potrafię. Rodzice na początku mówili, że może weźmiemy drugiego pieska, ale teraz mówią, że na pewno nie, chyba że się jakiś przybłąka, bo to wszystko tak bardzo boli, bo tak ciężko sobie poradzić z ewentualną stratą. Ja już sama nie wiem, co mam zrobić ...
  4. Dziękuję Evelin za słowa otuchy. Tak naprawdę to to wszystko do mnie jeszcze nie dociera. Straciłam największy skarb w swoim życiu, czuję się teraz zupełnie niepotrzebna i samotna. Nie chcę być już dłużej tutaj, ale nie chcę też wracać do domu - do domu bez Niego. Nie wiem, co mam zrobić teraz ze swoim życiem, on wniósł w nie tyle szczęścia, a teraz czuję się naprawdę strasznie niepotrzebna. Nie widzę sensu w tym wszystkim, nie widzę sensu w moim dalszym życiu - no bo jak mam żyć bez Niego? Czuję po prostu, że to wszystko dalej po prostu będzie jedną wielką pustką. Nie umiem się pozbierać, nie pozwalam tej informacji dotrzeć do mojej świadomości. Nawet nie zdążyłam Mu powiedzieć, jak bardzo Go kocham ... Myślałam o przygarnięciu nowego pieska, ale nie wiem, czy to będzie fair wobec Niego. On był raczej małym zazdrośnikiem, więc myślę, że tylko jakaś suczka wchodzi w grę. Ale to już nigdy nie będzie to samo i to nie będzie również fair wobec niej.
  5. Mój Aniołek odszedł wczoraj. Zupełnie nie mogę się pozbierać. Nie było mnie przy Nim, jestem na jakimś za przeproszeniem pier****nym (przepraszam, normalnie nie używam wulgaryzmów, ale teraz jestem tak bezsilna) kursie za granicą. Mogłam tutaj nie przyjeżdżać przecież, Boże tak bardzo mi Go brakuje. Gdybym była normalnie na uczelni, to wróciłabym w czwartek do domu i na pewno bym go zawołała i zauważyła wcześniej, że coś się dzieje. Boże, dlaczego jestem tutaj, dlaczego nie było mnie tam. Czuję się taka bezsilna, nie chcę tu zostać, ale nie chcę też wrócić do domu, do domu bez Niego. Tak cieszyłam się na święta, na to, że Go znów zobaczę, jego uśmiechnięty pyszczek. Był taki młody, miał dopiero 4 lata, całe psie życie przed sobą. Boże, dlaczego to musiało się stać? Dlaczego? Nie daję sobie z tym zupełnie rady, chciałabym umrzeć. Gdyby nie to, że jestem jedynaczką i rodzice mają tylko mnie, na pewno połknęłabym jakieś tabletki, żeby już się nie obudzić, żeby być tylko z Nim. Na zawsze.
×
×
  • Create New...