Dzisiaj przez kilka godzin chodziłam po pobliskiej wiosce szukając właściciela albo kogoś, kto ją przygarnie... Niestety bez rezultatu. Dla mnie nie byłoby problemu zostawić ją sobie dla siebie ale kilka razy pogryzły się z moją suką, a koty pochowały się po kątach i nie wychodzą prawie cały dzień. Zresztą mieszkam z domownikami, którzy kategorycznie nie chcą drugiego psa, dostałam ultimatum ale do schroniska nie oddam jej ani na ulicę nie wyrzucę, jednak czas mnie goni bo tylko kilka dni mogę się nią zająć a co dalej... Wolę nie myśleć :(
Co do brzuszka to nie mam pojęcia jaki jest jej stan fizjologiczny. Weterynarz powiedział że jest zadbana i zdrowa, a skóra na brzuchu rozciagnięta ale widać, że po wcześniejszej ciąży. Jestem w patowej sytuacji i przyparta do muru, alternatywy nie mam a czas mnie goni. Może chociaż jakis tymczasowy dom ? Pomogę finansowo, i wciąż aktywnie będę szukać stałego domku. Tylko kurcze problem w tym, że czas mi się kończy a ostatecznie domownicy sami psa się pozbędą pod moja nieobecność (no może przesadzam) albo wyląduję z nim na bruku :/ Dramat normalnie.