-
Posts
36 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Warszawa
negrobella's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='Amber']A ja używam kolców, bo się z nimi pewniej czuje i tyle. Mój pies nawet nie tyle co ma jazdy do psów, co do ludzi, a ja niestety nie będę ryzykować prokuratora bo na dogo napisali inaczej albo, że ktoś urządził happening w Blue City :diabloti: W 90% przypadków mój pies mógłby sobie chodzić w szeleczkach, ale niestety ludzie robią różne głupie rzeczy... A ja nie jestem idiotoodporna (choć bardzo bym chciała) i muszę myśleć za innych. Dlatego nad psem muszę mieć pełną (a więc 100%, a nie 90%) kontrolę, ponieważ wychodzę na spacery w tereny bardzo zaludnione, gdzie nie mogę sobie pozwolić na żaden błąd. I kolce mi tę kontrolę całkowitą dają.[/QUOTE] Ja również ich używam i nie mam poczucia winy. Chodzę na spacery z trzema psami w typie on ( w sumie ponad 100 kg psiny :D ) na obrożo-kolczatkach - łańcuszek z kilkoma ogniwami z kolcami, smycze zazwyczaj trzymam w jednym ręku i nie mam z tym żadnego problemu,a mieszkam w duuuużym mieście. Dla najstarszej suni obroża to tylko ozdobnik, prawie zawsze chodzi luzem, a jak juz jest na smyczy to tak jak by jej nie było. Dla młodszych w zasadzie też. Na spacerach moje futra chodzą na luźnych smyczach, jednak te kilka ogniwek z kolcami daje mi poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że w należyty sposób zabezpieczyłam siebie i swoje psy przed nagłymi sytuacjami, w stylu: kot wyskakujący z krzaków albo rzucające się na moje psy biegające luzem joraski i inne pokurcze. Moje psy, grzeczne i opanowane pozostaną jednak psami, za n-tym razem mogą im "puścić nerwy". To ja za nie odpowiadam i muszę umieć przewidywać najróżniejsze sytuacje. Przy otaczającej mnie głupocie i niefrasobliwości niektórych właścicieli psów ( i nie tylko ) uważam, że lepie być przezornym, niż potem ponosić konsekwencje,np. "bo to duży pies zawsze jest winien a jorasek to sobie może podbiegać i dziamgać". Ja jako właściciel będę ponosić ew. odpowiedzialność za moje psy, a nie przeciwnicy kolców. Nie powinno nikogo obchodzić jakie obroże noszą moje futra, jeżeli są one wykorzystywane w prawidłowy sposób. Co nie jest zabronione...
-
Ja w Warszawie za resekcje płaciłam ok 700 zł. Pierw robi się jedna łąpę, potem drugą. Mi się wydaje, że chyba raczej trzeba poczekać kilka miesięcy między jednym zabiegiem a drugim, aby zoperowana łapa bez problemu wytrzymała zwiększone obciążenie. Po samym zabiegu nie musieliśmy trzymać psów w klatce, jak nas nie było na widoku chodziły w "abażurach", na spacerach same się ograniczały, czasem siadały i odpoczywały, gdy pół kółka wokół bloku było jeszcze za długim dystansem. Ja obecnie żadnego ze swoich psów nie ograniczam. Właśnie wróciliśmy z działki. Moje dysplatyki były na długim spacerze, biegały za piłką, potem trochę się "pobiły". Wiodą normalne psie życie.
-
[IMG]http://i62.tinypic.com/11uf49x.jpg[/IMG] Zdjęcie RTG Rodana gdy miał ok. 10-m-cy. Lewa łapa do operacji. Dwa miesiące się zastanawialiśmy. Podczas zabiegu lekarze nieźle się namęczyli, bo pojawiły się odpryski. Dekapitacja nie jest łatwym zabiegiem i chyba żaden lekarz nie podejmie się przeprowadzenia go bez wyraźnych wskazań. My do wyboru mieliśmy jeszcze endoprotezę. [IMG]http://i60.tinypic.com/10r23cp.jpg[/IMG] luty 2014 Rodan, za nim Bella w biegu ( której zdjęcia wklejam poniżej ) Poniżej fotorelacja naszego drugiego przypadku dysplazji - znowu resekcja główki kości [IMG]http://i60.tinypic.com/okvfnt.jpg[/IMG] Bella, dysplazja ze zwyrodnieniami stawów, z dnia na dzień zaczęła skakać na trzech łapach, po miesiącu kuracji jakąś superaśną tabletką za 120 pln sztuka ( mogliśmy to ciągnąć dalej ) zdecydowaliśmy się na dekapitację. 17.10.2013 roku zabieg. Lekarze nieźle się namęczyli, żeby wszystko wydłubać. Im starszy pies tym większe zwapnienie, zesztywnienie stawu i trudniejszy zabieg. [IMG]http://i58.tinypic.com/wi7jn6.jpg[/IMG] pierwszy albo drugi dzień po zabiegu, Bella chodzi z wykorzystaniem operowanej łapy [IMG]http://i62.tinypic.com/32zuotz.jpg[/IMG] Zeszły weekend. Reasumując, musisz wszystko przemyśleć, być może porozmawiać jeszcze z innym specjalistą jeśli masz wątliwości. Poczytać to co uda Ci się znaleźć. To musi być Twoja decyzja. Ja przedstawiam Ci nasze dwa przypadki zakończone dekapitacją. Przeszłam przez to od początku do końca. Też obawiałam się, czy sama metoda nie jest zbyt drastyczna i ostateczna. My zdaliśmy się wyłącznie na naszego sprawdzonego pana doktora i chirurga ortopedę , który z nim współpracuje. Ja nie chciałam robic sobie mętliku w głowie. Operacja jest na już czy możecie poczekać? W przypadku naszego Rodana dwa miesiące czekania spowodowały, że operacja była o wiele trudniejsza ( odpryski ) mimo iż on sam nic po sobie nie pokazał. Ale my musieliśmy i tak poczekać po kastracji ( wóczas zrobiliśmy zdjęcie rtg ). Gdzie mieszkacie? Nie wiem jakie metody rehabilitacji stosuje się po daroplastyce, ale jeśli możecie poczekać, to robiła bym zabieg jak będzie ciepło. Być może trzeba będzie zachęcić psa do korzystania z łapy poprzez pływanie,a nie wszędzie są bieżnie wodne. W naszym przypadku obie operacje przyniosły niesamowite efekty, co widać powyżej. Bella wręcz odmłodniała.
-
Powyżej fotograficzny skrót naszego pierwszego "spotkania" z dekapitacją. Jak gryf napisała, trzeba porozmawiać z lekarzem, rozwarzyć wszystkie za i przeciw, wziąć pod uwagę, że po operacji trzeba będzie zmienić trochę swój plan dnia ( wziąć urlop, nosić psa, ćwiczyć łapę itp. ). Gdy my podejmowaliśmy decyzję, odbywało się to trochę w ciemno. W necie znaleźliśmy sporo teorii, ale trudno było trafić na opis jakiegoś konkretnego przypadku, który obrazowałby jak to wygląda w praniu ( ile czasu zajmie powrót do zdrowia, jak pies zrobi kupala? ). Jedna z lekarek w lecznicy, w której mieliśmy robić zabieg również miała psa po takiej operacji. Opowiedziała nam jak to wyglądało w jej przypadku. U nas wszystko w sumie poszło super, jakość życia Rodana jest obecnie nie do porównania. Niestety czasem psy wracają do formy znacznie dłużej. Pozdrawiam, M. i dwa dysplatyki.
-
Witam, Z własnych doświadczeń mogę Ci trochę opisać dekapitację. Sama metoda na początku wydawała nam się bardzo radykalna ( to były nasze pierwsze doświadczenia z dysplazją u ok. 9 m-cznego psa w typie onka ). Mieliśmy jeszcze w opozycji endoprotezę. Zdecydowaliśmy się, nie bez obaw, na dekapitację i po półtora roku nie żałujemy tej decyzji. Pies wrócił do formy, biega, skacze, chodzi na dłuugie spacery. Po samej operacji pies skakał na trzech łapkach, trzeba go było nosić po schodach, po dwóch dniach zrobił kupala podpierając się chora łapką. Po paru dniach, zgodnie z zaleceniami lekarza trzeba było zacząć ćwiczenia, zginanie stawów, wyciąganiem łapy do tyłu, imitowanie chodzenia ( nam pani doktor wszystko pokazała co i jak ). Mimo prawidłowego gojenia się rany, nasz Rodan nie chciał obciążać łapki. Przełamał się dopiero po sesji pływania w zwykłej gliniance ( już po zdjęciu szwów ), potem było już z górki. Po ok. miesiącu chodził już na niedługie spacery po osiedlu. Pierwsze dni po zabiegu były dla nas najgorsze...noszenie psa, obawa, czy da radę się załatwić, no i ta świadomość, że to musi boleć. Dla mnie osobiście odnerwienie nie jest metoda która rozwiąże problem, tylko go zamaskuje, podobnie idea daroplastyki też jakoś do mnie nie przemawia, "budowanie czegoś na niepewnych fundamentach". Ale wiadomo, że wybór metody zależy od konkretnego przypadku. Drugą dekapitacje "przechodziliśmy" 17.10.2013 roku. Bella, nasza 5,5 roczna onka wyhodowała sobie cichcem obustronną dysplazję, baaardzo ciężką. Po samym zabiegu pies był przerażony,. a na drugi dzień poszedł jak gdyby nigdy nic na czterech łapkach zrobić siku i kupala :D W zasadzie z Bellą mało ćwiczyliśmy, bo ona od samego początku chodziła na operowanej łapce. Obecnie Bella normalnie chodzi na długie spacery ( chociaż jej chód jest jakby bardziej elastyczny ) biega, tylko futerko na udzie jeszcze troszkę krótsze. Nasz pan doktor podsumował, że mamy niesamowite psy, bo tak szybko wracają do zdrowia i pełnej sprawności. W perspektywie czeka nas jeszcze dekapitacją drugiej łapy u Belli. Pozdrawiam,
-
Przestawiliśmy naszego Rodana na RC dla On'ków więc zostało mi trochę RC Gastro Intestinal ( może ok kilograma będzie), ew. mogę dorzucić trochę RC Sensitivity ( jest bardzo podobna do RC Gastro jeśli chodzi o strawność etc.). Kejciu, jeśli chcesz możemy się gdzieś jakoś umówić. Przy okazji przekazałabym Tobie dla p. Joli trochę RC dla stałych kocich rezydentów z chorymi nerkami ( saszetki ) ew. chrupki, ale były już otwierane. Pozdrawiam, Milena.
-
[IMG]http://i49.tinypic.com/qsme04.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/3343tdk.jpg[/IMG] Sierpień - już biega i skacze. Czasem tylko przysiada podczas spacerków gdy się zmęczy. [IMG]http://i50.tinypic.com/o0uwix.jpg[/IMG] Ze swoją ukochaną znajdkową Negrusią. [IMG]http://i48.tinypic.com/34t8nec.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/1e2j9f.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/xp4lu1.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i47.tinypic.com/dm4os4.jpg[/IMG] Trochę nowych zdjęć...chronologicznie od dnia operacji. Powrót do domu po zabiegu. [IMG]http://i50.tinypic.com/2nhhv9w.jpg[/IMG] Drugi-trzeci dzień po operacji Rodek kicał już na trzech łapkach. [IMG]http://i49.tinypic.com/1zgb345.jpg[/IMG] Hydroterapia w wersji niskobudżetowej. [IMG]http://i46.tinypic.com/2ym6pus.jpg[/IMG]
-
Hej, nie wiem czy nie lepiej robić takich zabiegów jak najszybciej, póki organizm młody( nie wiem jak poważne zmiany ma Twój psiak )...w zasadzie też mogliśmy czekać z operacją, aż pies zacznie wyraźnie kuleć.Zdjęcie rtg robiliśmy w kwietniu przy okazji kastracji i już wtedy nie było dobrze. Ale nasz Rudek świetnie sobie radził ...z boku nic nie było widać. Być może stan z towarzyszącym bólem był dla niego czymś co trzeba po prostu zaakceptować. W naszym przypadku rozważaliśmy jeszcze endoprotezę. Niestety zabieg baaardzo kosztowny i niekoniecznie skuteczniejszy. P.S. Nawiązując do mojej powyższej wypowiedzi...oczywiście na 3 tygodnie po operacji wzięłam sobie wolne..żeby mieć psa na oku.