Witam
Mam problem z moim psem, otóż nie przepada on za dłuższymi spacerami... Jeżeli wychodzimy jedynie na podwórko lub na takie pole, co jest w pobliżu i gdzie biegają również inne psy, to jest wszystko w porządku.
Kiedy jednak wybierzemy się na trochę dłuższy spacer, na przykład do lasu, to pies od samego początku wlecze się z tyłu, czasami się zatrzymuje i nie chce iść dalej, pokazuje baaardzo wyraźnie, że on nie ma ochoty na spacery. Dodam, że to wcale nie jest jakiś staruszek, bo ma niecałe 2 lata, ani też nie sądzę, żeby dolegało mu coś fizycznego, bo jak tylko zaczynamy wracać z lasu, to wraca mu nagle dobry humor, zaczyna biegać, cieszyć się, aż go muszę czasem wołać, bo za daleko pobiegnie naprzód. Zresztą problem nie dotyczy tylko lasów, mamy niedaleko też taki park, ale tam również nie chce mu się chodzić.
Co może być powodem takiego zachowania? Dziwi mnie to tym bardziej, że mój pies lubi wychodzić na dwór, widać po nim radość jak tylko biorę smycz do reki, tyle że on by chciał tylko po okolicy pochodzić chwilę i wracać :shake:
Zastanawiam się, czy wpływ na tą sytuację może mieć fakt, że jest to niewykastrowany samiec, a mieszkamy w okolicy, gdzie jest dużo suczek i jakaś co jakiś czas ma cieczkę? On bardzo lubi wąchać te wszystkie zapachy pozostawione przez suczki, ale czasami są też okresy, że nie ma żadnej cieczki w okolicy, ale to niczego nie zmienia - mój pies i tak nie lubi chodzić na dłuższe spacery.
Proszę o pomoc, bo nie wiem już, jak mam go do tych spacerów zachęcić :/ Tyle biednych piesków jest, co wyjdą ze 2 razy dziennie na chwilę na trawnik przed blokiem i do domu, a ten mój marudzi, że ja mu się staram jakoś aktywnie czas zorganizować :shake: