Witam, to mój pierwszy post tutaj. Poszukuję maleńkiego psa w typie maltańczyka czy yorka.
Niedawno dałam odpowiednie ogłoszenie na Dogomanii.
[url]http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/2421/[/url]
Wczoraj odebrałam telefon od prawdopodobnie Pani o takim nicku: TERESA BORCZ, gdzie w wątku
[url]http://www.dogomania.pl/threads/197999-Yorki-do-adopcji-wątek-zgłoszeniowy-i-dyskusyjny/page51[/url]
pisze chyba o mnie. Wieczorem odnalazłam na dogomanii ten wątek i serce mam zbolałe. Co pomyślę o Puszku łzy cisną się do oczu. Chcę wyć. To nie duży piesek i taki mądry i przecudny a ja muszę znaleźć jeszcze mniejszego aby dać radę znosić z czwartego piętra niewidomego Snupiego i jego kolegę, którego szukam. Ktoś pomyśli, że przecież drugi pies może zejść sam, ale u mnie nie może gdyż niżej mieszka mężczyzna mający dwa olbrzymie i groźne psy jak doberman i rodwailer. Fakt, wychodzi z nimi na smyczy lecz psy są mocne i zawsze mogą szarpnąć a co to jest złąpać zębami takie go małego puszka schodzącego ze schodów. Na samą myśl mam stracha w oczach. Do tego mam astmę i muszę mieć jak najlżejszego psa. Ale co tu o mnie. Snupi jest drobinką 20 cm w kłębie, waga nie całe trzy kg. Jest ciągle w traumie chociaż teraz jest ociupinkę lepiej. Jest tak delikatny, że musi mieć kolegę w podobnym guście.
Przeszłam się troszkę po forum i serce krwawi na to co tu czytam oglądam. Powiedzieć "brak słów", to tak mało, ale kiedy pod słowami człowiek zaciska pazury i czuje żelazna obręcz na gardle to tak wiele, bo co można wtedy powiedzieć kiedy mowy nie staje.
I co ja mam robić kiedy kocham już tego Puszka, a z drugiej strony muszę zrobić tak aby dwa pieski były szczęśliwe (no i trzy koty). Zresztą każdy na tym forum ma wiele blizn na sercu drapanym codziennie jakimś okropnym psim losem.