Witam! Jestem osobą, która podpisała umowę adopcyjną na Kaję. Razem z żoną straciliśmy w tym roku sunię (Nuka) i kotkę (Soraya). Nie potrafimy żyć bez zwierzaka. Mnie Kaja od razu zachwyciła i, mimo jej wielkości, zdecydowałem się na adopcję. Sunia jest u nas (mieszkanie 51m/kw na drugim piętrze) trzeci dzień i czuje się w nim coraz pewniej.
Wczoraj zaopatrzyliśmy Kaję w długą smycz, piłeczkę do aportowania i kaganiec. Dzisiaj żona zamówiła karmę i obrożę łańcuszkową. Według nas obroża taka pozwala lepiej zdyscyplinować psa. Chociaż muszę przyznać, że Kaja wymaga niewielkich korekt podczas spaceru i jest grzeczna. Nie zawsze reaguje na zawołanie, ale myślę, że z czasem będzie coraz lepiej. Młody i silny pies wymaga jednak sporo ruchu. Staramy się jej to zapewnić. Wczoraj i dziś pobiegała trochę za piłką, aż się zdyszała, i zaliczyła 2-3 kilometrowe spacery.
Dzisiaj byliśmy u psiego lekarza, który stwierdził bardzo dobry stan zdrowia pieska, ale wzięliśmy pigułki na odrobaczenie. Kaja też została zarejestrowana w Ekowecie.
Chciałbym wszystkich miłośników Kaji uspokoić - zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby Kaja u nas została. Jedyne co nas może zmusić do tego, to fakt jej bardzo złego samopoczucia. Ale mam szczerą nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze i Kaja zostanie u nas na zawsze.
Pozdrawiam