Zwracam się z prośbą o pomoc dla pieska, który obecnie przebywa w
schronisku w Szczecinie.
Może opowiem historię tego psa od początku...
Otóż psa zauważyłam w Policach ( a dokładnie w Mścięcinie) w
połowie września br. Początkowo myślałam, że piesek komuś poprostu
uciekł z domu i zaraz odnajdzie go jego właściciel. Niestety, po kilku
dniach pies nadal błąkał się przy ulicy i spał na trawniku.
Postanowiłam psiaka dokarmiać. Początkowo pies nie miał do mnie
zaufania (uciekał ode mnie ). Nie tracąc nadziei zostawiałam pokarm i
odchodziłam, pies wtedy przybiegał i zjadał wszystko. Po paru dniach,
nabrał do mnie zaufania. Niestety do domu nie mogłam go wziąć, gdyż
już mam małego psa i kota. W miarę możliwości starałam się stworzyć
mu jak najlepsze warunki z nadzieją, że ktoś się po niego zgłosi.
Poinformowałam Panie z TOZu w Policach, dałam ogłoszenia, gdzie tylko
mogłam. np. [URL]http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/2366/[/URL] Niestety nic nie
mogłyśmy (razem z Paniami z TOZ) więcej zrobić dla tego psa. Pewnego
dnia, gdy wróciłam z pracy, okazało się, że psa poprostu nie ma :( Po
paru dniach znalazłam ogłoszenie w schronisku w Szczecinie "dziś
trafiłem"... Panie z TOZU próbowały psa wziąć ze schroniska, niestety
nie można było, ponieważ pies musiał odbyć kwarantalną....! W chwili
obecnej pies jest już do adopcji, jednakże, to co zobaczyłam w tym
schronisku mnie przeraziło! Pies obecnie przebywa w boksie razem z ok. 6,
7? innymi psami. Z psa, który miał przepiękną, czarną sierść,
pozostał tylko odcień koloru czarnego. Pies jest wychudzony (najbardziej
ze wszystkich z tego boksu), widać, że jest w okropnym stanie
psychicznym. Także jego stan fizyczny bardzo się pogorszył.
Zauważyłam, że pies ma zmiany na oku, być może jest to w wyniku
pogryzienia lub jakiejś infekcji... Próbowałam do psa się zbliżyć,
jednakże gdy zobaczyły to inne psy to zaczęły go gryżć. Pies więc
bał się podejść później do krat. Patrzył na mnie smutnymi oczkami z
daleka, a ja nie mogłam nic dla niego zrobić... Odeszłam od jego krat, z
wielkim bólem serca i postanowiłam zrobić wszystko, aby uratować tego
psiaka... Pytałam się różnych osób czy są w stanie przygarnąc
psiaka, chociażby na parę dni, niestety chętnych nie znalazłam :(
Dlatego zwracam się z prośbą na tym forum o pomoc w znalezieniu dla psa choćby
DT lub wsparcie finansowe na jakieś inne "przytulisko", w którym pies
odzyska wiarę w to, że ktoś jeszcze się nim zaopiekuje, a on będzie
wiernym jego przyjacielem. Słyszałam, że jest mozliwość zawiezienia
pieska w okolice Kobylanki lub do Szczecinka
Koszt pobytu psa to 200 zł na/mc - o ile będą miejsca.
Oferuję ze swojej strony wykupienie pieska ze schroniska, a także
comiesięczne wsparcie na jego utrzymanie (50 zł). Jeśli jest jakaś
osoba, która może pomóc, proszę bardzo o kontakt.
Udzielę także informacji na temat tego pieska, ponieważ zdążyłam
poznać jego osobowość, wiem, że jest to wspaniały pies , który po
okazaniu wobec niego ciepła potrafi być wdzięczny.
Poniżej podaję nr konta, na które można wpłacać pieniążki dla Ramzesa. Liczy się każda złotówka!
[SIZE=4]Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Koło w Policach [/SIZE]
Organizacja Pożytku Publicznego
[B]KRS: 0000154454 [/B]
[B]nr konta: 26 1940 1076 3025 4299 0000 0000[/B] [B][COLOR=blue]z dopiskiem "dla Ramzesa"[/COLOR][/B]
[COLOR=red]Jola[/COLOR]
[COLOR=blue][COLOR=red]tel. kontaktowy: 889 508 188[/COLOR]
[/COLOR]