Bardzo się cieszymy, że asika nam zaufała i teraz możemy stworzyć dla Lewiska nowy dom. Co u niego. Na razie jest troszkę wyciszony, bo to dla niego kolejna zmiana, chociaż dziś szalał z nami po domu ze sznurkiem w pysku. Wczoraj wieczorem poszliśmy na rodzinny długi spacerek. Noc minęła spokojnie i jak podejrzewaliśmy Lewis woli spanko blisko nas niż swoje legowisko na parterze domu. Troszkę się bał wchodzić po schodach, ale już szaleje. Ogólnie woli być blisko człowieka. Cały czas się łasi, podstawia pysk do pieszczot i uwielbia być tarmoszony. Rano jak tylko wstaliśmy, witał wszystkich klepaniem ogona o podłogę, bo on tam wcale się tak zrywać nie musi. Byliśmy dziś u weterynarza. Lewis dostał leki na robaki, szczepienie przeciwko wściekliźnie odłożone, na kilka dni, gdyż lekarz uznał, że pies musi się troszkę oswoić z kolejną zmianą. W najbliższych planach operacja na oko i kastracja. Przy okazji go zaczipujemy. Za to dostał nowe szelki i smycz oraz zabawki do ciągania. Boi się piszczałek, piłka go nie rusza, za to sznurek jest super. Uwielbia nim szarpać. Mamy nadzieję, że będzie mu u nas dobrze.
Suiślik, jeśli pozwolisz, czasem cię podpytam o jakieś goldkowe tajemnice, bo dotąd mieliśmy tylko kundelki.
Mamy już kilka fotek Lwiska, ale nie wiem jak je tu umieścić, więc będą troszkę później.