Witam,
Kilka dni temu przywiozłam do domu psa ze schroniska, młody, 9 miesięcy mieszaniec labradora i spaniela. Pierwszego dnia z domowników poznał tylko babcię, kolejnego dnia wrócili rodzice i siostra. Zapoznanie wygladało tak, ze ja wyszłam z nim z domu i wróciliśmy jak oni już byli w środku. Początkowo było OK, był lękliwy, ale nie przejawiał agresji. Niestety w nocy, gdy tata wstawał z łóżka zaczął na niego warczeć i szczekać. Uspokoiłam go i spał dalej co jakiś czas powarkując cicho. Drugiej nocy było gorzej, warczał, szczekał, kłapnął na tate zębami. Tata nie wytrzymał i nakrzyczał na niego, zaprowadził na legowisko i nakazał być cicho ("nie wolno, ciocho, zostań"). rano było kiepsko, warczał jak tylko czuł że on się zbliża. Wieczorem wyszliśmy na spacer we 3 (beze mnie pies w ogóle nie chciał ruszyć się z domu) i było w miarę dobrze - trochę się rzucał, popiskiwał (tata trzymał smycz) ale jak wróciliśmy to położył się przed nim i pokazał brzuch. W nocy powtórka, tata próbował go uspokoić, głaskać, uciszać - bez skutku. Ja nie mam sumienia tak patrzeć jak na siebie warczą. rano pies wyszczerzył na tate zęby i nie mógł się uspokoić (był u mnie w pokoju - lezał na dywanie), tata nakrzyczał i zaniósł go na legowisko...
Jest u nas dopiero 4 dni i chciałabym jak najszybciej oduczyć go warczenia na tate - na innych nie reaguje agresją.
Chciałabym wiedzieć jak powinien zachowywać sie w takiej sytuacji tata - jak do niego mówić ogólnie co robić?? (pies nie bierze od niego z ręki przysmaków)
Oraz czy ja mam interweniować, czy też zostawić to im?
Proszę o pomoc i poradę!