Cześć. Czytałam trochę forum i ta sytuacja powtarza się często. Teraz ma miejsce u mnie w rodzinie. Zmarła pani, zostawiła domek jednorodzinny wraz z ogrodem pod Warszawą. Jej spadkobiercy czyli syn i córka są już dorośli, mają swoje rodziny i dzieci w wieku gimnazjalnym. Mają też swoje mieszkania w Warszawie, zdecydowali się sprzedać dom po mamie. I wszystko było by dobrze gdyby nie stary piesek :( Maki ma 11 lat. Jest średniej wielkości kundelkiem trochę w typie posokowca bawarskiego ale z krótszymi uszami. Piesek jest kochany, ze swoją panią był od malutkiego szczeniaczka, gdy go znalazła podrzuconego. Ona go bardzo kochała, miał wspaniałe warunki, mieszkał w domu, mimo że miał ogród. Niestety dzieci tej pani nie chcą psa a nowy właściciel, który kupił domek z ogrodem od razu zapowiedział, że "gdy się wprowadzi, psa ma tu nie być". Wprowadza się za 2 tygodnie. Co można zrobić w takiej sytuacji??? Przekonywać tych ludzi (syna i córkę zmarlej pani), żeby wzięli psa? On jest już stary, ale trzyma się doskonale, zadbany, zdrowy pełen życia. Spokojnie jeszcze ma przed sobą 5-6 lat. Oni są zdecydowanie przeciwni, bo po prostu nie lubią psów i zwierząt. Ja jestem siostrą cioteczną ich dzieci i stąd wiem o całej sprawie, teraz ja opiekuję się pieskiem na sprzedanej posesji, karmię go i spaceruję z nim.
Wiem, że dla psa w tym wieku schronisko to właściwie wyrok. On jest przyzwyczajony, że sobie biega po ogrodzie i ma częsty kontakt z człowiekiem. Innych psów i kotów nie toleruje.
Poradźcie coś? Jak wy byście podeszli do takiej sprawy? Jak się zachowywać w takich sytuacjach? Co robić?
Pozdrawiam.
Nina. PS jeśli pytam w niewłaściwym dziale to proszę o przeniesienie tematu.