Witam serdecznie :)
Dotarliśmy do domu wczoraj wieczorem. Bardzo stresował się podróżą, nie chciał ani jeść ani pić i po postojach bał się wejść do auta.
Chyba jednak zostanie Miśkiem (chociaż Woodstock ładniejsze imię), tak jak nazwała go pani w DT. Na to imię reaguje więc już nie będę go niepokoić nowymi pomysłami. W każdym razie rodzinka jest zachwycona. Siostra (4 lata) nie może się od niego odkleić, rodzice już kiełbaską go nakarmili ;) Na początku bał się wejść do domu, ale pomału zwiedził przedpokój, gdzie ma swoje miejsce, potem zdecydował się wejść do kuchni. Dziś rano kolejny krok - wszedł do pokoju! :) Przebywa cały czas w pomieszczeniach, gdzie są ludzie. Dziś zostałam z nim w domu, żeby się trochę oswoił. Za dwa dni przegląd u weterynarza, mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
Przeczytałam, że ktoś chciał go przygarnąć jako psa stróżującego - to byłaby kompletna pomyłka. Byliśmy na spacerze, żeby Miśkowi pokazać wieś, a ten ani razu szczeknięciem nie zareagował. Łasi się do wszystkich, przygląda się zwierzakom. Zobaczymy jak będzie się zachowywał jak nabierze trochę pewności siebie, ale póki co jest niesamowitym pieszczochem!
Jak tylko nabierze trochę masy i ogarnę mu sierść to prześlę zdjęcia. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za Miśka :)