dziękuje bardzo za odpowiedzi.
tak, oczywiście, uderzałam do ambasady, która oczywiście odsyła do konsulatu. tam nie wiedzą zupełnie nic, konsul twierdzi, że byc może jest potrzebna książeczka, być może szczepienia, na pewno na wściekliznę, ale czy jeszcze jakieś nie wie. czy czip, czy tatutaż, czy jedno i drugie - nie wie. czy kwarantanna - chyba tak, ale nie wie, jak przebiega - nie wie, czy może nam podać urząd władny w chinach 9dokładnie w szanghaju0, który pozwoli nam to doprecyzować - nie wie, nie zna, radził "użyć googli". okej, użyte, ale oni na mejle nie odpowiadają (mimo, że nie do końca wiadomo jaki to urząd).
Muszelko - powiedz, do jakiego miasta jechaliście? Bo z tego co przeczytalam na stronie jakiejś amerykańskiej organizacji, każde miasto stosuje odmienne regulacje. i jak wyglądał Wasz lot? tzn. jak potraktowała Was strona polska, czy robili kłopot przy odprawie i co dokładnie było w chinach? z tego co wiem, kwarantanna jest rzekomo obowiązkowa (7 dni u nich, miesiąc w domu jak będzie okej), ale podobno można ją jakoś sprytnie obejść - tylko nie wiadomo jak. z adresami to dobry pomysł, bo chiński adres jest, więc może to będzie działać na korzyść. z góry dziękuję za odpowiedź!