To chyba coś z collie i onka - ma bardzo smukłe łapu zakończone mocnymi poduchami jak u lwa;) Wczoraj głównie spał i chciał dużo pić, nic nie chciał jeść. Zwrócił klocki co zjadł w schronie, a nad ranem zaczęła się biegunka. Teraz chodzimy na spacerek co 2 godzinki i walimi rzadzizną, ale zaczął jeść to może wkrótce mu przejdzie i będziemy mieć twarde koopki. Pies bardzo wychudzony (skóra i kość choć futro to maskuje) i przemiły - nic nie uszkodził, niczego nie porwał choć kotlet był w zasięgu pyska - bez wysiłku sięga łbem ponad stół. Bardzo się przywiązuje do człowieka, po spacerze ciągnie do domu. Ładnie chodzi na smyczy, zero chęci polowania na cokolwiek. Póki co ideał. I najchętniej leżałby na łóżku ;) Zastanawiamy się jeszcze nad imieniem, ale może zostanie Dingo. Choć może lepiej mu zmienić imię by mu się nie kojarzyło ze schronem:/