Zofijówka
Members-
Posts
54 -
Joined
-
Last visited
Profile Information
-
Gender
Not Telling
-
Location
Warszawa
Zofijówka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
My mieliśmy znów okropnego pecha. Mam silnie mleczną sukę i tylko 2 szczeniaki, które tego mleka nie przerabiają. Jeżeli jest jakiś hodowca w potrzebie, to mogę przyjąć ze 2 maluchy na dokarmianie. Moje mają teraz 7 dni i ważą blisko 400g, więc dobrze, jak by bidy były podobnej wielkości. Jak co, proszę o PW.
-
Piesologia, ja niby z Warszawy, ale już z Piasecznem, to Ci nie pomogę. Generalnie jeżeli chodzi o różnorodność, to wszelkie wysyłkowe primexy i pieskistefki oferują mięso rozmaitych gatunków, choć jakościowo, no cóż, jak dla mnie nie bardzo. Na targach jest drożyzna i często po dychu sprzedają pod szumną nazwą okrawki- ścięgna z tłuszczem, ledwo podbarwione mięskiem. Musisz się zorientować, co dostępne jest w sklepach w Twoich okolicach. Wiele dużych supermarketów ma doskonały wybór mięs- kupuj w promocjach, to co najtańsze (no może z pominięciem kurcząt). Mięso z allegro te kostkowe to syf, ale możesz dać w ramach "obniżenia jakości" mięsa "filetowego". Pamiętaj, że poza mięsem powinnaś dawać też mięsne kości (jak skrzydełka, ogony, żeberka, grzbiety) oraz podroby.
-
A przypadkiem w hodowli nie piła z butelki? (takiej jak dla gryzoni)
-
Hej. Systematycznie jeżdżę po mięso dla moich psów do ubojni. Gdyby ktoś był zainteresowany wspólnym zamówieniem, to zapraszam :) Mieszkam w Warszawie na Ochocie Jest to WOŁOWE mięso, bardzo mocno krwiste, bardzo czerwone, w kawałkach (niezmielone) a więc widać dokładnie, co to jest. Bez domieszek podrobów, kości, chrząstek, MOMu, czy produktów pochodzenia zwierzęcego typu wargi, wymiona itp. Cena: 6,50zł/kg, minimalne zamówienie to 5kg.
-
Słuchajcie, mam problem z kojcem porodowym. Czy jakimś cudem ktoś z Warszawy i okolic nie miałby na sprzedaż porodówki? Bardzo zależy mi na tym, żeby mieć "bandy" w środku. Moja pierwsza porodówka jest olbrzymia, mam też dwie wielkości płotków, które służyły za porodówkę ostatnio- ale wszystkie te wersje są za duże, za małe, za wysokie, za niskie, a przede wszystkim żadna z nich nie ma "obijaka". Najfajniejsze byłoby takie coś: czyli niekoniecznie bardzo wysokie, ale koniecznie z obijakami. W zasadzie mam materiały, ale nie mam narzędzi do poprzycinania. Okazuje się, że kupienie nowej porodówki to koszt niewiele większy do tego, co musiałabym wydać na docinanie u stolarza. Zamówić u producenta nie zdążę, bo termin porodu to 25-26.listopada, a wg mnie będzie w ogóle wcześniej, więc zamówienie pewnie nie zdąży dojechać. Więc może ktoś z Was ma coś podobnego i chciałby się pozbyć/ pożyczyć???
-
Ja wieprzowe daję. Poza mózgiem wszystko.
-
Możesz kupować- ale nie jako podstawa żywienia.
-
Gdyby komuś była potrzebna butelka do karmienia szczeniąt, to oddam za słoik Nutelli. Royalowa z kompletem smoczków plus druga malutka z jakiegoś mleczka dla szczeniąt i kociąt z tauryną- nie pamiętam nazwy. Przepraszam za zaśmiecanie wątku, ale tu chyba najprędzej trafi do kogoś w potrzebie. Edit: przepraszam, nieaktualne.
-
Hehehe, babcia obecnych szczeniaków to dopiero miała depresję poporodową. Jak tylko wychodziłam z pokoju, gdize był kojec- leciała za mną z paniką i płaczem, że mam wracać i pilnować dzieci :cool3:
-
[quote name='Itske']Zofijówka, mam nadzieję, ze ne dotknę Cię tym pytaniem, który to Wasz miot? Bo np. moje szczeniaki pzryprawiaja mnie o zawal, w stylu - zaraz umrą takie wiotkie i bezwładne, jak są nażarte i spiące po prostu, i czasem nieźle :) nimi potrząsam, aby uspokoić skołatane serce, a te grzydyle (jak są malutkie) to mają sląno rozwinięty uklad nerwowy i tak po prostu się zachowują. Więc może mała jak jest taka wiotka, to tak ma, bo zjadła i śpi?[/QUOTE] Itske, rzecz w tym, że ona kiepsko jadła, odwracała się, nie łapała cycka. I była okropnie chuda. A miot nr 2. Na tę chwilę mała je, choć nie tak zapamiętale, jak chłopiec. Czasem trzeba jej trochę pomóc. Czasem dać ze strzykawki- rozsmacza się wtedy i dalej dobrze ciągnie sama. Dużo pracowałam nad tym, by nauczyła się sama jeść i raczej się udało- nie nastawiam już budzika na noc, żeby sprawdzać co chwilę i dokarmiać. A to moje kluski- ona jest makaronikiem, on kluską śląską ;-) dwa dni temu- zatarła się różnica między maluchami: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-pN31GzSprq8/UshNcu2FdcI/AAAAAAAABf0/xysoqvwFLh8/w903-h602-no/IMG_2671.JPG[/IMG] dziś z chłopaka zrobił się hipopotamek: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-oujjoNYp1ko/UsskOgw2kTI/AAAAAAAABho/Y4EpUAyg-tQ/w903-h602-no/IMG_2680.JPG[/IMG]
-
Maść tranowa jest fajna. Ja bym się tylko troszkę bała, że maluchy ją zlizując mogą przedawkować wit A.
-
Mała przybiera, tyle że ma kiepski odruch ssania. Może coś robię nie tak, a może nie ciągnie, bo wie, że łatwiej jak się wstrzyknie w ryjek. (obecnie mocniej staram się ją dostawiać, żeby wymusić ssanie) Ona poza tym wygląda całkiem dobrze. Mogłaby być większa i mocniejsza, ale skóra z niej nie wisi, nie jest rozdęta (już), ładnie się błyszczy (ma taką piękną buzię). Kiepsko jest ze ssaniem i bywa, że jest taka... spowolniona, osłabiona- nie napręża łapek, potrafi się jej kiwać głowa. To są takie chwile, kiedy nie wróżę jej dobrze. A chłopiec ganc gut. Silny, samoobsługowy.
-
Walczymy. Tak bardzo chcę, żeby przeżyła. To byłoby tak niewypowiedzenie przykre, gdyby Mimbusi zostało tylko jedno dizeciątko ;-( Teraz nie chcę robić moim maluchom konkurencji, ale jak co, to za kilka dni można by spróbować podrzucić ze dwie kukółki. Mleczkiem możemy się podzielić, jeżeli macie pomysł, jak.
-
Itske, jak ja Ci zazdroszczę... Ja od wczoraj nie karmię, bo mamy za dużo pokarmu. Dziś w nocy musiałam zdoić wszystko z suki, takie już cycochy były pełne i twarde ;-(
-
U nas już po. 1 stycznia Mimbla się sypnęła po południu. Pierwszy chłopiec ok, po kwadransie dizewczynka- słaba, po kolejnych 2h- martwy chłopiec. Małą dokarmiamy, dostawiamy, masujemy brzucha, i raz mi się zdaje, że jest lepiej (nabiera masę), ale potem czuję, że jest taka wiotka... Może trafiam na momenty, gdize jest śpiąca, ale odruch ssania coraz gorszy- boję się, że to przez karmienie strzykawką. Gąbeczkę wczoraj nawet kupiłam, ale ona z niej nic nie wyciągnie ;-( Okropnie nam źle ;-(