Ja również przeżyłam ukaszenie psa i nie życzę nikomu. Człowiek jak się naogląda filmów to potem nie wie co robić
Na spacerze w lesie zauważyłam że pies ma lekko spuchnięte nad noskiem tak jakby osa ugryzła, po blizszych ogledzinach da krwawe punkciki. Domyśliłam sie ze to żmija, tym bardziej że mama moja krakała o tych zmijach od wiosny. Psa na ręce i biegiem ok kilometra do auta. Oczywiście po drodze juz wyłam i płakalam a pies sie cały trząsł z nerwów. Nie wolno tak robić teraz wiem, bo jak pies sie denerwuje to jad się szybciej rozchodzi ale wtedy myślałam że ona zdechnie. sunia moja to dwuletni stafik. To było ok 10 rano. Po pół godzinie dotarłam do weta zaryczana. Wet pyta czemu rycze że to nie musi byc zmija ( 2 symetryczne punkciki nad nosem!!!) Podała steryde i zostawić psa do ogledzin przyjść o 13.00. Jak trzeba będzie to podadza surowicę. Nadmieniam że miałam ogromne zaufanie do weta. MIAŁAM! W między czasie ryk, płacz, wyrzuty sumienia itd, mama posząła zobaczyć co z sunią, przyjał ją inny wet i powiedział ze on nie ma takich znajomości zeby "załatwic " surowice. Mama wyzywała potem co to za lekarz co nie może leku załatwic ale mniejsza z tym. No to ja dostałam spazmów. Dzwoniłam do innego weta. Ten powiedział ze surowica musi być podana. Można ją dostac w większych miastach w aptekach! Moje miasto 300 tys. Dzwonie do aptek, ręce mi się trzęsą, nikt nie odbiera albo sprzedawcy którzy oczywista nic nie wiedzą! Dzwonie na pogotowie, jest juz ok 12.30. Pani mówi ze u nich kupic raczej sie nie da ale zapytra skjkad sprowadzają. Oddzwoniła do mnie że maja jedna przeterminowaną 3 miesiące. A sprowadzic można z warszawy kurierem moze na wieczór będzie i ż eto kosztuje ok 500 zł, Ja tdo weta dzwonie czy może być ta przeterminowana. Wet mówi brać, bo PIES PUCHNIE!!! a ednak żmija. Po 13 byłam już spowrotem u weta z surowicą. Tego się nie da opisać pies spuchnięty , cała kufa jak piłka , ślini się, dyszy, siedzi i chyba nie poznaje, łapką tylko machnęła o klatkę. Ryk znowu. Podanie surowicy moze skończyś się wstrząsem, surowica nie musi zadziałać itp, itd. Iść do domu odebrać psa po 18-stej. Te pare godzin to była gehenna. Poszłyśmy i dzieki Bogu pies już sam o włąsnych siłach wybiegł z gabinetu, sotała jakieś anty wstrząsowe. Na drugi dzień moczopedne, wsumie opuchlizna zeszła całkiem po 3 dobach. Juz nei jeżdze z psem do lasu a w pobliżu łak i rowów trzymamy ją na smyczy. Kto ma stafika to wie ze to jest bardzo ciekawski przyjazny i z nosem w trawie pies. Nei da sie upilnować. Pzreżyła ale nie wiem czy nie ma cos uszkodzone. Moze rzeczywiscie należy zrobić morfologie i nerki sprawdzić.
Niech moja przygoda będzie przestroga aby nie ufac lekarzom, bo gdybym nie ząłatwiął te surowicy to by palcem nie ruszyli. Nawet nie można liczyc na informacjje. Gdyby powiedzieli o 10 rano " Prosze pani nie mamy surowicy ale tzreba dzwonic tu i tu i sprowadzić to by człowiek dzwonił i ostatnie pieniądze wydał. Wkurzyło mnie podejscie - bedziemy obsserwować i co i pies spuchł! Dzięki pani z pogotowia którą uwielbiam sunia żyje. Podzwońcie po aptekach, pogotowiach , szpitalach zakaźnych w razie potrzeby zeby wiedziec gdzie dzwonic. Ja uwielbiam las i sunia tez ale wolę by była mniej wybiegana po osiedlu ale żeby dożyła późnej starosci. Spróbuje później dołączyć zdjecie bo nadal je mam na komórce. W każdym bądx razie trauma straszna. raczej już nie pójde do tego weta, szczepionkę potrafi dac każdy a wsytuacjach kryzysowych nie każdy potrafi postawic sie na wysokosci zadania. Dla nich jest to kolejny setny pacjent , dla mnei jest to mój ukochany przyjaciel za którego ja jestem odpowiedzialna i ja go do tego lasu wywiozłam!
pozdrawiam wszytskich dogomaniaków