hmm... ale do czego Ty zmierzasz tymi wszystkimi pytaniami??? doszukujesz się błędów lekarzy? bo nie kumam :/
Pies był badany pół roku temu w małej przychodni, robiona była biochemia i morfologia. Amoniak wysoki, wątroba zniszczona. już wtedy usłyszałam diagnozę,że pies ma to zespolenie. Każdy weterynarz jest inny. Jeden wie więcej, drugi zaś mniej. Wtedy mi powiedziano, że tej choroby się nie operuje. Uwierzyłam i pogodziłam, się z tym że mój pies będzie całe życie na diecie i lekach i że nie dożyje tyle co zdrowy piesek :( jednak po jakimś czasie, po powrocie do domu zaczęłam dużo czytać o tej chorobie i dowiedziałam się, że to się jak najbardziej operuje. po raz kolejny pojechaliśmy do polski i po raz kolejny przebadaliśmy pieska. jednak tym razem u innego lekarza (klinika dr. Niedzielskiego we Wrocławiu), w ogóle nie wspominając o tym, że pies ma podejrzenie zespolenia. Diagnoza była ta sama.Mieliśmy jeszcze przyjechać na dopplera, jednak zabrakło terminu, a my musieliśmy już wracać z Polski. Chcieliśmy zrobić tutaj za granica jednak kosztuje tu 180euro, gdzie w Pl jest to 100zł. Poza tym to badanie na razie zbytnio mi się i tak nie przyda.
Tak czy siak pies ma ciągle wysoki amoniak (w moim ostatnim poście są ostatnie wyniki) i uszkodzoną wątrobę. Zwróciłam się do Was o pomoc, co do tego jak ulżyć psiakowi jeszcze przez te parę miesięcy, aż do czasu operacji. Czy jest jakiś sposób (czy lek) na to by ten amoniak nie zagrażał mu tak bardzo. No nie wiem kompletnie... szukam czegokolwiek...