Abudabi
Members-
Posts
7 -
Joined
-
Last visited
Abudabi's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Falka jest z nami już 3 miesiace. Problem spacerów minał całkiem. Małymi kroczkami. Codziennie dłużej, i dalej była zabierana na spacery. Sama z TŻ, sama ze mną. W tej chwili aż trudno uwierzyć, jaki opór był przy wychodzeniu na dwór. Wydaje mi sie, że udało nam się pokonać tą bariere, którą sobie zbudowała w głowie. Pojawił się inny. Z czystością w domu. Do tej pory było super, ładnie wytrzymywała w domu, nie brudziła. Miesiąc temu Falkę wysterylizowaliśmy. Pierwszy tydzień po zabiegu - tak samo grzeczna, nie posikiwała. Od 3 tyg. jest dramat. Ona sika w domu non stop, sika na spacerze, wraca do domu i po kwadransie sika na kanapę. Wytrzymuje w domu cały dzień, pod naszą nieobecność. Sika kiedy jestesmy w domu. Pomimo trzech spacerów po południu, i tak posikuje w mieszkaniu. Jej rekord to 5x od 17 do 6 rano, pomimo spacerów ( o 16:30, 19 i 23). p. doktor zasugerowała, że tak może być, ponieważ szwy uciskaja pęcherz. Ja zaraz zwariuje, idę przeszukac forum :sad:
-
Dr Sumińska tj ta Dr od audycji bodajże w TOKfm? Hm. dziękuję za linki, poczytam. A jak znajdę tylko psiego behawiorystę, dam Ci znać czego się dowiedziałam. Na temat psich kup wyczytałam, że pomaga podawanie psu żwaczy wołowych. Kupiłam. Podaję. Falka uwielbia. Mnie sam zapach odrzuca, ale lepsze to niż czyszczenie zawartości kuwety... Niestety nadal wyjada kocie kupy z kuwety. Pomimo zainstalowania kuwety krytej, z drzwiczkami - nie stanowi to dla niej większego wyzwania... Trzymaj sie ciepło Javena - zamelduje jak tylko cos odkryję :)
-
A - ćwiczymy :) Nadal jest opór przy wyprowadzaniu jej na dwór, kiedy wyprowadza ja tylko jedno z nas, a drugie zostaje w domu (tak, teraz ja tez mam z tym problem). Ale nie poddajemy się, i codziennie samodzielne spacery są troszkę dłuższe. W momencie pisania pierwszego posta były to 2 min, w tej chwili 10-15. Pewnie sporo czasu minie, zanim osiągniemy pełen sukces. Ona ma takie dziwne ataki paniki, nie wiem co je wywołuje. Nie umiem tego rozgryźć. Nie mam kogo zapytać, bo słyszę tylko, że jej minie. Wczoraj się posikała przy zakładaniu szelek. Tak się zwinęła ze strachu, że gdybym TŻ nie znała pomyślałabym, że ją katuje kiedy nie patrzę. Teraz trzeba reperowac i Falkę i TŻ, bo jest zdołowany, że jego ukochany pies tak sie go boi. Trudno TŻ wytłumaczyć, żeby nie odnosił sie do Fali jak do ofiary, i przed wyprowadzeniem jej na dwór nie przepraszał jej za stres, który za chwilę będzie musiała znieść. A staramy się bardzo, żeby proces wychodzenia na dwór był możliwie jak najspokojniejszy i jak najsprawniejszy. Ale próbujemy. Nie wiem. Nic się takiego nie wydarzyło, żeby Fala zaczęła się bać bardziej. A może, tylko nawet mi nie przychodzi do głowy, że to mogło być właśnie TO. W weekend byliśmy na działce, nie pierwszy raz. W sobotę wieczorem obudziła się, zapiszczała i 'wkleiła się' w TŻta. Odmawiała wyjścia z domku przez cała noc i pól dnia. Nie odstępowała nas na krok, do tego stopnia, że skorzystanie z łazienki było możliwe tylko w jej asyście. Nie wiem co to spowodowało. Pies spał, i nagle coś ją przeraziło do tego stopnia, że bała się wyjść z domu, i nawet potrzeba fizjologiczna jej nie zmusiła. Mogło jej sie coś strasznego przysnić? W końcu wyszłam na podwórko sama, schowałam się za tują i wołałam ją, gwizdałam "po naszemu" - wyszła. A raczej wybiegła i schowała się między moimi nogami. Po kilku minutach udało się ją rozruszać piłeczką. Po spacerze pies wrócił już do normy. I jeszcze jedno, jak już sobie tak zrzucam z wątroby zbiorczo, nie wiem czy dobrze myślę. Fala nie załatwia się w domu wcale. Dzielnie znosi naszą wielogodzinną nieobecność. Jestem pod wrażeniem. Niestety kiedy jesteśmy w domu zdarza jej sie nasikać nam na łóżko. Dzieje sie tak zawsze kiedy gania się z kotami i wyniknie z tego awantura między nimi, albo kiedy TŻ jej zabierze koci urobek, który wykopała sobie z kuwety (a dostaje żwacze). Czy to też w jej przypadku jest na tle emocjonalnym? Wytrzymuje 9h sama w domu, a w przerwie miedzy spacerem 17-19-23 potrafi czasem nam nasikać na łózko dwa razy... Jakies rady? Błagam? Javena, dzięki, że się interesujesz. U Was bez zmian?
-
xxxx52 - Tez uważam, że pies nie powinien siedzieć w domu 9h sam. Z chęcią zrezygnowałabym z pełnego etatu na rzecz opieki nad psem, obawiam się jednak, że zejdziemy wówczas śmiercią głodową. To co mogłam zrobić, to wykorzystać resztkę urlopu na pierwsze dni pobytu psa w domu. Niestety problem z wyprowadzaniem psa przez TŻ, kiedy jestem w domu, ma miejsce nadal. Wycofam się z opieki nad psem do minimum, i spróbujemy wypracować to metoda codziennie trochę dłuższych TŻta z psem spacerów. Na razie kicha. Javena - dzięki.
-
Ok. Śledziłam własnego psa. Dwa razy już. Po pracy to TŻ poszedł do domu, a ja zostałam na podwórku, schowana za drzewem. Fala wyszła z nim przed blok, chwilę się 'zawiesiła' ale powiedział do niej "idziemy" i poszli razem do parku. Nie wlókł za sobą psa na smyczy, tylko poszli razem 'jak ludzie'. W Połowie drogi do parku znaleźli mnie. Drugi raz miał miejsce wczoraj. Też była chwila oporu, ale też spacer się udał, z piłką i w ogóle - tak standardowo. Wcześniej obserwowałam z bezpiecznej odległości. Tym razem znaleźli mnie już na sam koniec spaceru. TŻ zachwycony - myśli, że rozpracowaliśmy zagadkę. Zobaczmy czy uda mu się wyjść z nią na normalny spacer dzisiaj, kiedy jestem w domu. Na razie nie świętujemy. Co do nastawienia, od początku staramy się nad nią nie rozczulać kiedy się zapiera, nie błagać, nie 'tniutniać' do niej. Jesteśmy spokojni, pewni siebie i stanowczy. A przynajmniej bardzo się staramy. Zobaczymy.
-
Javena - A długo to już tak trwa z Timkiem? Bo podobieństwo naszych sytuacji jest tak duże, że aż straszne ;) Spróbuję zrobić ten numer z parkiem kilka razy - a nóż... Yamayka - nigdy nie miałam psa, mam od 3 tygodni. Uczymy się. Bardzo chętnie przyjmę konstruktywną krytykę i wskazówki co mam robić, a czego nie, żeby wreszcie Fala przyswoiła pewną wiedzę :)
-
Trzy tygodnie temu przygarnęliśmy sunię. Psina po przejściach, raz wyrzucona z jadącego samochodu została przygarnięta przez panią, która dwa miesiące później również ją oddała. Kiedy postanowiliśmy ją zabrać do siebie, Falka była od tygodnia zamknięta sama w domu, i dokarmiana przez okno. Nie wychodziła na dwór. Miała wtedy 5m-cy. Po zabraniu jej szybko nauczyła sie czystości, co w ogromnej mierze zawdzięczam dogomanii i instrukcji na temat nauki czystości. Dziękuję. Wzięłam urlop na kilka pierwszych dni i szybko ogarnęła wołanie 'na siku'. Sporadycznie zdarzyło jej się na samym początku kilka razy nasikać nam na kanapę czy łóżko. Na dwór wychodzimy zawsze razem z TŻ. Poza porą, kiedy TŻ był w pracy, a ja miałam urlop na psa, i spacerowałysmy w tzw. międzyczasie same. Nigdy nie została w żaden sposób przez nas ukarana za załatwienie się w domu. Uczymy ją nagrodami za siku na dworzu. W tej chwili Falka zostaje już na 9h sama w domu, z racji tego, że oboje pracujemy, nie załatwia się w mieszkaniu wcale. W czym jest problem. Falka odmawia wychodzenia na spacer z samym TŻ. Od samego początku. Starałam się uzupełnic luki w wiedzy i wprowadzić system naprawczy. Od ponad dwóch tygodni to TŻ daje jej nagrody na dworzu, gania sie z nią, bawi piłką. On trzyma smycz, on daje jeść. Nie zmieniło to nic. Raz - po zmianie obroży na szelki udało mu się ją wyprowadzić na spacer dookoła bloku, jednak wrosła w ziemię kiedy próbował ją zabrać do parku, gdzie zawsze ją wyprowadzamy. Zachęcał ją piłką, smaokołykami, piszczacą zabawką. Nie i koniec. Od tamtej pory jest tak, że wychodzą razem najdalej na skwerek pod klatką, na 'szybkie siku' i pies natychmiast po, ciągnie do domu. Jeśli natomiast wychodzimy z nią oboje - żaden problem, idziemy do parku i bawimy się. Sielanka. Kiedy zdarzy się, że musi wyjść na dwór w środku nocy, tez budzi tylko mnie. Do TŻ nawet nie podchodzi. Nie wiem z czego wynika ta jej blokada. Za naszej kadencji nie wydarzyło sie nic. Liczę na waszą pomoc i każdą wskazówkę. Bardzo nam zalezy na tym, żeby Falka dawała się wyprowadzać na spacer nie tylko w moim towarzystwie. Niestety nie pracują zawsze w tych samych godzinach, czasem musze pracowac całymi tyg. do 20 - nie wyobrażam sobie, żeby ona wtedy nie miała spacerów. Pomocy. p.s. Jeszcze jedna myśl mi przychodzi do głowy. Zawsze kiedy TŻ zabiera ja sam na dwór ja zostaje w domu. Może ona boi się, że on ją zabiera z domu, w celu 'wywiozę cię gdzieś i zostawię samą'? Może zrobić tak, że dzisiaj po pracy ja nie pójdę do domu, tylko do parku i tż ja wyprowadzi na spacer SAM i mnie 'znajdą' w parku właśnie? Przekombinowałam? p.s.2 Zapomniałam się przywitać... przepraszam, i Witam :)