Nie miałam żadnego doświadczenia z psami. Mój lekarz zalecił mi sprawić sobie ruchliwego psa i w naszym domu pojawił się seter irlandzki.Piesek ma teraz osiem miesięcy,od początku miałam z nim problemy z chodzeniem na smyczy. Pracowaliśmy długo i wytrwale. Kiedy byliśmy sami chodził wzorowo, jednak wystarczyło czyjekolwiek towarzystwo zaczynał mnie strasznie ciągnąć i nic nie pomagało. Zaznaczam,że nie jest odludkiem, jest przyjazny dla ludzi i zwierząt, codzinnie bawi sie z innymi psami i ich właścicielami. Ruchu mu nie brakuje. Niemal 3 godziny bez smyczy na polach i łakach i prawie godzinę na smyczy po osiedlu to jego dzienna norma. W weekendy dłużej. Przychodzi do domu zmęczony i głównie śpi. Po którymś ze spacerów, kiedy mnie wciągnął do rowu (on waży już 27 kg, ja 43) założyłam mu kolczatkę i o dziwo, on zdaje się być zadowolony. Nie musi mnie ciągnąć!!! Nie męczy się, idzie powoli i reaguje na każdą komendę (stój, siad, czekaj, noga). Przez ten tydzien od kiedy chodzimy z kolczatką, może kilka razy smycz była napięta, piesek pilnuje sam żeby była luźna. Ja wiem tyle, teraz spacery są dla nas obojga o wiele przyjemniejsze. Może to wyjątek, który potwierdza regułę, jednak odnoszę wrażenie,że jemu też jest lepiej. Zaznaczam, że na polu i podczas zabawy z innymi psami, kolczatkę zdejmuję. Jest dobrze - ja pozwalam mu kiedy idziemy zatrzymywać się, obsikać krzaczki, obwąchać murek, a on nie wciąga mnie do rowu ani w krzaki, nawet nie próbuje. Nie widzę, żeby działa mu się krzywda. nadal zdarzają mu sie typowo seterowskie zagrania,typu "teraz siądę, ew. położe się i nie idę dalej" ale nie wykorzystuję swojej przewagi i nie ciągnę go, tylko staram się zabawić aby przekonac do dalszej drogi. Czy uważacie, że mimo to krzywdzę swojego psa? Nie wiem czy to był skrajny przypadek usprawiedliwiający użycie tego narzędzia a jestem laikiem zupełnym. Ja po prostu traktuję go zupełnie poważnie, jak pełnoprawnego członka rodziny, którego trzeba wychować, nauczyć pewnych zachowań, jak uczymy małe dziecko,które pojawia się w domu i też nie bardzo wiemy, jak się do tego zabrać. I choć problemów z seterkiem była masa, to je przezwycięzyliśmy i psisko jest teraz posłuszne. Tylko ta kolczatka nadal mnie niepokoi.