Jump to content
Dogomania

mariem

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mariem

  1. AgataP dziękuję za odpowiedź, my stosujemy komendę "noga" którą piesek zna doskonale i idzie ładnie bez smyczy, jednak nie zdecyduję się chodzić tak przy ruchliwej drodze, dziś rano szliśmy na spacerek na obroży, kolczatka wisiała obok, piesek szedł wzorowo, kiedy zaczął mnie ciągnąć (spotkaliśmy znajomego) zapięłam mu na dwie minutki kolce, pomogło i dalej nie było problemu. Myślę, że za dwa, trzy tygodnie nawet to nie będzie potrzebne. Chyba potrzebował czegoś, co naprostowało mu myślenie. Będziemy ćwiczyć. w tym tygodniu zrezygnujemy z towarzystwa, w przyszłym zaczniemy z rozproszeniami. Jego kolce są niewielkie i zapinane skórzanym paskiem. Nie powinny wyrządzić mu żadnych szkód stosowane kilka minut dziennie. Dziękuję wam wszystkim ja też potrzebowałam "naprostowania ścieżek". Jeśli w ciągu trzech tygodni nie zacznie bez "bata" chodzić na luźnej smyczy, wypróbujemy kantarek.
  2. to nie są chwile zrywu ale permanentne ciągnięcie, chwile zrywu i ja potrafię opanować, stosowałam cierpliwie wszelkie metody opisane w internecie, świadczy chyba o tym fakt,że pies potrafi to wszystko bez smyczy, i "w miarę poprawnie" na smyczy pod warunkiem, że jesteśmy sami. Będziemy nadal się uczyć, choć chyba kolce zostaną do chodzenia przez osiedle, przynajmniej jakiś czas.
  3. a czy ja pisałam, że on lata po polu sam? jest ze mną, innymi psami, aportuje, pływa, bawimy sie w berka i chowanego, wyszukuje ukryte smakołyki i wykonuje wszystkie te komendy bezbłędnie,ja mówiłam o tym ,że jak jest na smyczy zupełnie mnie nie słucha,przejście przez ulicę było czasami koszmarem, choć robił to codziennie, nie wykonywał żadnych komend (na smyczy!) na polu potrafi chodzić przy nodze,gdy mu zapinałam smycz, koniec posłuszeństwa. To poradź co mam zrobić,dać się wciągnąć pod samochód? W chwili rozpaczy założyłam mu kolczatkę,którą już miesiąc wcześniej dostaliśmy od sąsiadki bo nie mogła patrzeć jak się męczymy. szkolenie profesjonalne odpada,trzeba jeździć daleko a nas na to nie stać. jeszcze pół biedy jak szliśmy sami,w miarę słuchał,ale jak ktokolwiek do nas dołączył, znajomy, obcy,z psem,bez psa posłuszeństwo się kończyło i zaczynało wyrywanie na boki,do przodu byleby ciągnąć. Dodam jeszcze, że kolczatka jest od tygodnia i tylko z nią psiak będąc na smyczy wykonuje wszystkie te polecenia, na obroży dostaje nadal amnezji.
  4. Nie miałam żadnego doświadczenia z psami. Mój lekarz zalecił mi sprawić sobie ruchliwego psa i w naszym domu pojawił się seter irlandzki.Piesek ma teraz osiem miesięcy,od początku miałam z nim problemy z chodzeniem na smyczy. Pracowaliśmy długo i wytrwale. Kiedy byliśmy sami chodził wzorowo, jednak wystarczyło czyjekolwiek towarzystwo zaczynał mnie strasznie ciągnąć i nic nie pomagało. Zaznaczam,że nie jest odludkiem, jest przyjazny dla ludzi i zwierząt, codzinnie bawi sie z innymi psami i ich właścicielami. Ruchu mu nie brakuje. Niemal 3 godziny bez smyczy na polach i łakach i prawie godzinę na smyczy po osiedlu to jego dzienna norma. W weekendy dłużej. Przychodzi do domu zmęczony i głównie śpi. Po którymś ze spacerów, kiedy mnie wciągnął do rowu (on waży już 27 kg, ja 43) założyłam mu kolczatkę i o dziwo, on zdaje się być zadowolony. Nie musi mnie ciągnąć!!! Nie męczy się, idzie powoli i reaguje na każdą komendę (stój, siad, czekaj, noga). Przez ten tydzien od kiedy chodzimy z kolczatką, może kilka razy smycz była napięta, piesek pilnuje sam żeby była luźna. Ja wiem tyle, teraz spacery są dla nas obojga o wiele przyjemniejsze. Może to wyjątek, który potwierdza regułę, jednak odnoszę wrażenie,że jemu też jest lepiej. Zaznaczam, że na polu i podczas zabawy z innymi psami, kolczatkę zdejmuję. Jest dobrze - ja pozwalam mu kiedy idziemy zatrzymywać się, obsikać krzaczki, obwąchać murek, a on nie wciąga mnie do rowu ani w krzaki, nawet nie próbuje. Nie widzę, żeby działa mu się krzywda. nadal zdarzają mu sie typowo seterowskie zagrania,typu "teraz siądę, ew. położe się i nie idę dalej" ale nie wykorzystuję swojej przewagi i nie ciągnę go, tylko staram się zabawić aby przekonac do dalszej drogi. Czy uważacie, że mimo to krzywdzę swojego psa? Nie wiem czy to był skrajny przypadek usprawiedliwiający użycie tego narzędzia a jestem laikiem zupełnym. Ja po prostu traktuję go zupełnie poważnie, jak pełnoprawnego członka rodziny, którego trzeba wychować, nauczyć pewnych zachowań, jak uczymy małe dziecko,które pojawia się w domu i też nie bardzo wiemy, jak się do tego zabrać. I choć problemów z seterkiem była masa, to je przezwycięzyliśmy i psisko jest teraz posłuszne. Tylko ta kolczatka nadal mnie niepokoi.
×
×
  • Create New...