Ja mam niestety to samo. Codziennie w jednym miejscu w moim mieście widzę dwa bezpańskie psy. Nie są duże, ale ewidentnie bez dachu nad głową. Ludzie je dokarmiają (ja zresztą również), ale ich los niestety będzie tragiczny jak przyjdą mrozy. Jest opcja poinformowania straży miejskiej i zostaną przewiezione do schronu, ale czy to najlepsze wyjście? One już nigdy zza krat nie wyjdą - są zbyt szare i zbyt pospolite, żeby ktoś je zauważył. Dzisiaj jechałam wieczorem to przytulały się zmarznięte do siebie...Może zacząć je ogłaszać? Sama już nie wiem - tyle nieszczęścia, że już nie wiadomo za co się brać. Ale widzę je przez oczami jak zasypiam, myślę o nich w ciągu dnia. Kurcze...jutro postaram się zrobić im zdjęcia.