Jump to content
Dogomania

Alaine

Members
  • Posts

    10
  • Joined

  • Last visited

Alaine's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. roosi, teoretycznie mamy w Krakowie kilka wybiegów - ja nie za bardzo je lubię. Blisko miejsca mojego zamieszkania jest stare lotnisko. Wprawdzie jak to lotnisko - powierzchnia jest betonowa, ale ma dość dużą ilość zieleni dookoła. [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_Kraków-Rakowice-Czyżyny[/URL] Jest to w większości teren prywatny, na który straż miejska zapuszcza się jedynie wzywana. Teraz jest okres zimny, więc szczęśliwie małe ilości histerycznych matek z dziećmi się tam zapusczają ;) Jest tam za to sporo psów. Generalnie, popołudnia i wieczory należą tam do psiarzy i biegaczy, teren jest dość duży, z pewnością pies może tam pobrykać. Dziękuję za życzenia i nawzajem, życzę wszystkiego najlepszego.
  2. Ruszyłam się na spacer, wprawdzie za krótki, bo tylko 45 min, ale miała szansę chwilę się wybiegać. Rzucałam jej piłkę (pracujemy nad aportem)- jak wbiegła za piłką na dużą, zamrożoną kałużę i te patykowate nogi zaczęły się jej plątać, nie mogłam się nie zaśmiać. Może więc faktycznie coś jest w tym że ona mi pomaga. Pytanie, czy ja pomagam jej.
  3. To jest chyba najbardziej paskudna myśl jaka mi się w głowie kołacze. Tak jak pisałam, mam wrażenie że którą stroną się nie ustawię, będę w bagnie po szyję. Z jednej strony - oddam ją, będę tęsknić, jak szalona, bo była u mnie od momentu pomarszczonego, rozkosznego szczeniaczka. Kocham ją okropnie i to będzie zrobienie sobie krzywdy, oddając ją. Z drugiej - jest sporym psem o konkretnych potrzebach ruchu. Jest najszczęśliwsza biegając, widać w niej tą radość biegu, napawanie się prędkością. Doganiają ją tylko charty. Kocha inne psy, piszczy i się wyrywa do nich. I ja, nie mogąc zmusić się do wyjścia z nią na dłuższe, dalsze spacery - popadam w okropne poczucie winy. Że jestem złym człowiekiem, nie nadaję się na bycie właścicielem psa, nie zasługuje. Mam też dwa koty, one nie cierpią, a wręcz się cieszą jak jestem w domu, prztulają się i mruczą. Sunia, a właściwie Beksa, bo tak ma na imię - nie rozumie. Jest grzeczna, zwija się w kłębek w drugim pokoju, albo obrabia swoje kości i tylko smutno na mnie patrzy. Zdaję sobie sprawę że do pewnego stopnia to jest uczłowieczanie zwierzaka, ale mam wrażenie że ona jest empatyczna do pewnego stopnia. Zmiany w nastroju człowieka bieże bardzo do siebie i je naśladuje. Więc ja jestem nieszczęśliwa, ona jest nieszczęśliwa, przez co ja jestem nieszczęśliwa i kółko się kręci...
  4. Wiesz, biję się z myślami z każą stawianą literą. To nie jest łatwe. To jest paskudne, trudne i mam głębokie przekonanie że cokolwiek nie zrobię będzie mi źle i fatalnie. Ale tu nie chodzi o mnie, tylko o nią. Ona powinna być szczęśliwa. Jak wspominałam, ona jest w połowie gończym polskim - ojciec nieznany. Wizualnie jest do matki podobna, ale opis charakteru gończego nie do końca ją opisuje. Jest totalnie cicha, nie wydaje dźwięków, najwyżej popiskuje jak widzi innego psa. Szczeka tylko jak się kogoś późno w nocy przestraszy. Nie sygnalizuje głosowo potrzeb, raczej z nią trzeba pilnować zegarka. Ma to związek z faktem że ciągle jeszcze pracuję- jednak zostałam sama w mieszkaniu i nikt więcej mi nie może pomóc z jej wyprowadzniem. Przyzwyczaiła się więc do jednego siku rano, jednego natychmiast po moim przyjściu do domu, potem kolejnym wieczorem przy długim spacerze i na koniec przed spaniem. Pominięcie godziny oznacza kałużę. Poza tym leży w domu grzecznie i gryzie swoje kostki, albo śpi. Ale widzę w jej oczach że jest nieszczęśliwa, że nie rozumie czemu nie może biegać tyle co kiedyś, czemu nie wyprowadzam jej do innych psów...
  5. Ponad roczna suczka, mieszaniec Gończego Polskiego szuka domu. Ma wszystkie szczepienia, jest po pierwszym szkoleniu, uwielbia człowieka i psy. Jest całkiem uległa, nie wdaje się w bójki, lubi się bawić z dziećmi. Wychowywana z kotami. Jeździ autem, pociągiem i komunikacją miejską. Zna podstawowe komendy, choć gdy bawi się z innymi psami odwołanie jej jest cięższe.Waży 20 kg, nie miała jeszcze pierwszej cieczki więc nie była sterylizowana. Szukam jej dobrego domu, który poświęci jej wiele uwagi, zapewni ruch i ludzi dookoła którzy pokochają ją tak jak ja. Bo ja ją bardzo kocham, jest świetnym psem, ślicznym i mądrym. Niestety, stan mojego zdrowia nie pozwala mi się nią zająć tak jakbym chciała, tak jak na to zasługuje. Wiem że w obliczu psów ze schroniska i ich tragedii wielu oceni to jako mierny powód oddawania psa. Niestety, ze względu na pogłębiającą się depresję która nie poddaje się leczeniu nie jestem w stanie zapewnić jej tyle ruchu i uwagi jaką potrzebuje. Łamie to moje serce, ale chcę żeby była szczęśliwa. Dlatego proszę, jeśli znacie kogoś, kto byłby zainteresowany, dajcie znać, przez PW bądź maila. Znajduje się w Krakowie, niestety nie dysponuję autem. [IMG]http://i48.tinypic.com/1z36mq0.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/14bnz8.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...