Może i ja się wypowiem, jako że mój pies też był wyrzucony przez poprzednich właścicieli z auta. Problemy jakie z nim mieliśmy:
- brak możliwości wpakowania go do auta
- drapanie w drzwi wejściowe do domu
- szczekanie i wycie gdy wychodziliśmy chociaż na chwilę bez niego
pierwszy problem rozwiązywaliśmy godzinami siedząc przy samochodzie, zachęcając na wszystkie możliwe sposoby, ale nic na siłę, ponieważ był też bity i nawet zmienionego tonu się bał. nic to nie dało, a że mąż jeździ tirem, to postanowiliśmy spróbować jazdy większym autem i udało się, przekonał się do ciężarówki, a z osobówką poszło jak z płatka.
drapanie w drzwi i szczekanie było chyba największym problemem, stopniowo zaczynając od 2 minut zostawialiśmy go samego, nagradzając go gdy był cicho. Najlepszym rozwiązaniem w przypadku zostawienia go samego na czas wyjścia np. na zakupy okazała się klatka kennelowa, w której do tej pory chętnie śpi. Trwało to długo, bo jakieś pół roku i dopiero teraz mogę go samego zostawić na kilka godzin i gdy wracam drzwi są nie ruszone, a sąsiadka mówi, że tylko popiskiwał trochę, ale nie szczekał i nie wył.
Do takich psów trzeba dużo cierpliwości i nie można oczekiwać, że w ciągu miesiąca pies będzie jak nowy.
A co do zamykania w lazience to wydaje mi się, że to zły pomysł, bo nie wiadomo w jakich warunkach przebywał pies. Mój np. boi się bardzo małych przestrzeni, nawet miskę musi mieć odsuniętą od ściany, bo boi się podejść.