Jump to content
Dogomania

niezaponinajka

Members
  • Posts

    24
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by niezaponinajka

  1. [quote name='muzzy']Mam dwa pytania, tudzież dwie sugestie. Czy tego psiaka oglądał lekarz? Bo wydawał mi się bardzo osowiały, jakby go coś bolało... A druga sprawa dotyczy tej Pani: Czy mi się wydaje, czy ona już jest mocno wiekowa? Jeśli tak, to może lepiej by jej było w Azylu dla Staruszków? To nie jest przypadkiem Pan zamiast Pani?:)
  2. Zadzwoń może pod ten telefon, myślę, że kogoś znajdą i będzie to pewna osoba. Dawniej ( w chwili założenia o ile pamiętam) prezesem była tam Pani Monika, ale chyba już się to zmieniło http://www.psyimy.pl/fundacje/Pomoc_zwierzakom/424,Fundacja_Canis_et_Felis/ Myślę, że odbierze jednak jakaś mila osoba i kogoś odpowiedzialnego przydzieli. Żródło jest pewne, kiedyś po adopcji swojego psa każdego miesiąca wpłacałam tam pieniądze i miałam z nimi kontakt i zawsze wszystko grało a aktualnie już tam nie mieszkam i nie mam kontaktu.
  3. Mi osobiście olej napędowy zamarzł przy -14 stopniach i był zimowy, z resztą znam wiele takich przypadków, natomiast benzyna wbrew pozorom jest bardziej odporna, a teraz znowu męczę się dla odmiany z silnikowym, bo samochód nie był odpalany przez kilka dni w największe mrozy i stał na dworze i silnikowy mi zgęstniał:( Nie wiem jakie są warunki skąd Ty pochodzisz, ale w największe mrozy termometr zamocowany w pobliżu budy psa wskazał -32, natomiast w Białej przy moim domu w ten sam dzień -25 nad ranem. Całe szczęście że pies ma się dobrze i nic mu się nie stało. Na wszelki wypadek zasięgnij jeszcze innego żródła. Ale pomijając te nieszczęsne paliwo, jesteście naprawdę wspaniałe i wspaniałe jest to co robicie:)
  4. Co do tego zamarzania, może nie sam samochód, co paliwo podczas jazdy. Gdy mieszkałam w Poznaniu, też kiedyś zaczeła mi zamarzać podczas jazdy ropa i to w najmniej odpowiednim momencie bo na krzyżówce. Całe szczęście że w pobliżu była stacja benzynowa, więc wjechaliśmy łamiąc zakaz ruchu z tej strony ulicy, bo do okoła nie dalibyśmy rady dojechać. Doleliśmy droższej ropy Werwy ( maż zawsze tankuje na Orlenie), która jest bardziej odporna na zamarzanie, i specjalny środek zakupiony na stacji od zamarzania paliwa i było ok.
  5. Przepraszam, że Wam zawracam głowę, ale to mój pierwszy pies, który śpi w budzie a tu takie mrozy:(
  6. Witajcie kochani, a ja przez te mrozy boję się o Dzekiego. W te największe mrozy chcieliśmy go zabrać do domu. Mąż wzioł go najpierw do pokoju, który znajduje się obok korytarza w części mieszkalnej hali, ale sapał i piszczal było mu za gorąco, więc pościelił mu i przeniósł go na korytarz w hali gdzie jest delikatne ogrzewanie +10stopni. Godzinę posiedzial spokojnie, potem zaczął popiskiwać, potem szczekać, Mąż go uciszył to 5 min był spokój, potem znowu szczekal, potem zaczął wyć więc w końcu go wypuścił i pobiegł do budy, ale jest tak zimno, tak się o niego martwie:( Buda jest z wiatrołapem z desek 1,5 cala, ta część gdzie śpi jest ocieplona, na podłodze na deski jest ułozony styropian 5 cm, jedna warstwa wzdłuż, druga w szerz też 5 cm i znowu deski, a boki tylko jedna warstwą styropianu i deski, dach też jest ocieplony deskami, styropianem, folią i papą, i otwierany. Całośc jeszcze zabezpieczona jest papą od zewnętrz, w w środku narzuty wełniane itp. Wiatr raczej nie mu nie wieje, ale tak się o niego boję. Przy wejściu z wiatrolapu do swojego pokoiku też ma podwojną zaslonkę z koca, ale są takie mrozy i tak się o niego boję. Nie wiem czemu nie chcial być w pomieszczeniu było mu za gorąco czy dlatego że obce miejsce a lepiej się czuje w budzie. Kora natomiast caly czas wyleguje się na wersalce najchętniej pod kołdrą, bardziej chyba z przyzwyczajenia niz zimna, bo ten nawyk przywioła jeszcze z Poznania jak mieszkala wcześniej w bloku.
  7. Witajcie dziewczyny, a ja przeczytałam w Słowie Podlasia, że w tym domu co się paliło, zwęglony piesek do samego konca swojego życia, swoim ciałem ochraniał małe dziecko i łezki mi popłynęły:(((((
  8. Ja wysłałam jej sms, też nie odpisała, a wcześniej miałyśmy dobry kontakt:(
  9. Dziewczyny, co się dzieje z Izą, bo jakoś zniknęła, a ja nie jestem na bieżąco :(
  10. Jezabel zerknij proszę na prywatną pocztę. Wczoraj ułożyłam program który pozwoli zyskać ok 30000 w skali roku a jest szansa że przy odrobinie zaangażowania i dobrych chęci obu stron, zwróci się już nawet w ciągu 1-2 miesięcy plus dodatkowe dodatkowe korzyści. Musi go tylko zatwierdzić Kierownik i puścić w obieg + dobre chęci drugiej strony:) Może się uda:)
  11. Podkreślenie zniknęło z chwilą zatwierdzenia, a kolor czcionki się sam załączył:( Coś dziwnego się dzieje:(
  12. [URL="http://www.dogomania.pl/members/125407-Jezabel"][B][I][B]Jezabel dobrze się domyślam, co do tej osoby:) Machina ruszyła, może się uda to o czym rozmawiałyśmy, a ja mam kolejne pomysły, myślę że równie trafione, ale na chwilę obecną nie zdradzamy:) Aktualnie muszę podreperować sytuację finansową, i jak wszystko się powiedzie to od grudnia będę Wam bardziej pomagać, finansowo i nie tylko bo będzie tego sporo:) Przepraszam za podkreślenie ale coś mi się stało samoistnie z klawiaturą i pomimo rożnych prób nie chce się naprawić:( Śliczna jest ta suńka było warto, też tak spojrzałam na te jej smutne oczka, ale jest już bezpieczna:). Gratulacje Dziewczyny:):):)[/B][/I] [/B][/URL]
  13. Tak myślałam o Soni, tym piesku z domieszką krwi sznaucera. Ogólnie widziałam kilka takich piesków i wszystkie ,, mix" wzrostem sięgały do kolan, więc wydaje mi się że ta suczka również jeszcze urośnie, tym bardziej, że nie jest 100% sznaucerem miniaturką i może jeszcze nie ma pełnego roku, ale mogę się mylić, bo nie widziałam jej na żywo. Większą wiedzę w określaniu wieku ma mój Mąż jeszcze ze szkoleń weterynaryjnych i profesjonalnej literatury, a ja tylko na zasadzie domysłów, więc trzeba to dzielić przez cztery:) ale ogólnie jest prześliczna i pomijając sam wzrost z pewnością będzie kochanym pieskiem:) Dzięki za uwagę - zapamiętam ( mam taki zły nawyk, już Mąż mi na to zwracał uwagę):)
  14. Co do wielkości będzie to pewno średni piesek w wadze ok 14 kg, gdyż z tego rodzaju pieski tak przeważnie mają. Mój miał 1,5 roku gdy do mnie przyszedł i zaliczał się bardziej do średnich psów. Dodatkowo miał dobry węch, potrafił wytropić tatę lub mnie kilka ulic dalej.
  15. Nie wiem czy coś Wam to da, mój Bąbelek był niemal identyczny gdy mu się rozczesało sierść, tak miał lekko kręcona ( można porównać, jest na tęczowym moście poz. 73), tylko miał obcięty ogonek na taki mały kikut-już tak wyglądał gdy go dostałam. Nie lenił się zbytnio, te pieski podobno wydzielają mniejsze alergeny ( dosłownie minimalne) niż inne, z kotami powinno być ok, mój opiekował się kotem od małego, chodził za nim krok w krok, a gdy tamten gdzieś właził to tak inaczej szczekał, był niezwykle uczuciowy, inteligentny, wrażliwy bardzo, sam nie zaczepiał innych psów, bardzo szybko biegał, szczekał tylko gdy trzeba - tak był spokojny, lubił dzieci, chodził ze mną do sklepu, odprowadzał do szkoły, pływał z tatem na pontonie i grzecznie siedział, podczas malowania pokoju pilnował mebli na balkonie ( praktycznie poza załatwieniem swojej potrzeby w ogóle się stamtąd nie ruszał), choć nikt mu nie kazał. Myslę, że dla przyszłego wlaściciela to bedzie cudowny piesek, natomiast w ogóle go nie widze typowo do pilnowania tylko do budy - absolutnie. Aktualnie mam Dzekusia i Korę ze Schroniska, a w przyszłości myślę o Cyganku, więc na kolejnego już się raczej nie skuszę, ale następny piesek z pewnością będzie właśnie taki. Nie zapominam o swoich poprzednich, ale myslę że gdy za ileś lat zabraknie mi tych wezmę następnego, choćby po to by w jakimś stopniu uratować mu życie.
  16. Jejku jaka to Kokisia jest podobna do mojego Bąbelka, który już teraz jest na TM (73). Myślę, że ta Pani będzie z niej zadowolona. Te pieski są bardzo spokojne, uczuciowe i potrafią być szalenie inteligentne. Fajnie że znalazła taki domek:) Co do Męża On wie, że go doceniam:)
  17. Dzięki wielkie, ja też każdego dnia o Nim myślę i tęsknię ale na chwilę obecną jeszcze go nie mogę odebrać, dlatego też decyzja z oddaniem go była taka trudna:( Z tego co go poznałam to na trzecim zdjęciu pewno chwilę wcześniej robił klocuszka lub wiele klocuszków. Szkoda mi Jego. Przyzwyczaiłam się już wpatrywać w jego wielkie ślepia, czasami oczy mogą powiedzieć naprawdę wiele. Poznałam go od razu wśród tamtych zdjęć, ale wiem że mam wspaniałego Męża, nie muszę Mu nic mówić, a On i tak czyta w moich myślach, tak jak wyczytał to tamtego dnia i wiem że po Niego wrócimy:) Pokochałam go i nie miałabym sumienia Go zostawić, podobnie jak mój Mąż i między innymi za to właśnie go kocham:) Będzie to już trzeci piesek ze Schroniska i będę musiała przystopować... Pozdrawiam Was serdecznie:)
  18. Nie mam czasu na codzienne siedzenie przy kompie, ale akurat dzisiaj zerknęłam na forum i łzy pociekły mi po policzkach. Kiedyś zawsze zastanawiałam się dlaczego dobrzy ludzie tak szybko odchodzą, a najgorsze zakały zostają chodzą i męczą ludzi latami ( mam tu na myśli złodziei, bandytów, pijaków itp), aż któregoś razu usłyszałam w kościele, że Bóg wezwał tych dobrych, bo sobie na to zasłużyli, a inni muszą zostać do poprawy. Zuzka należała do tych pierwszych, widocznie tak musiało być:( Przykro mi gdy czytam że odszedł Ktoś tak wspaniały:( [*] [*] [*]
  19. Witajcie Dziewczyny. Widzę że idziecie jak burza do przodu. U mnie wczoraj był dzień sprzątania budy. Kołderka, którą poprzedni właściciel zostawił w spadku była przeznaczona dla Dżekusia, trochę się zniszczyła w budzie i poszła do spalenia a w to miejsce Dżeki dostał kocyk i wełnianą narzutkę. Muszę dbać o jego biedne kostki, tym bardziej że biedaczek w ogóle nie może siedzieć tylko stać lub leżeć. Wczoraj zakupiłam świeże mleczko od krowy, oboje z korą wypili sami 1,5 litra co mnie aż zdziwiło, potem swojski serek, cześć zjadł część zakopał. Miał być piesek do pilnowania, ale mam za miękkie serce i wyszedł pupilek. Szkoda tylko że nie może siedzieć, biegać, hasać po trawie, merdać ogonkiem bo ma pozszywany lub sparaliżowany, a właściwie ma go tylko połowę, ale mówi się trudno. Dodatkowo jak brałam Dzekusia mial mieć około 7 lat, a wyszło że ma koło 11, ale w ogóle mi to nie przeszkadza, spodziewałam się że może być starszy, w końcu samo go wybrałam i tak się cieszę, że jego mam - moje kochane Niupladełko:) Mocno Was wszystkich ściskam:)
  20. Witajcie dziewczyny. Potrzebowałabym Waszej pomocy. Potrzebuję namiary na jakiegoś lekarza z Międzyrzeca Podlaskiego, który robi prześwietlenia na miejscu. Widziałam gdzieś na forum scan jakiegoś dokumentu z prześwietlenia z danymi lekarza, ale nie pamiętam gdzie to było. Mam problem z Dżekusiem, gdy go brałam ze Schroniska już kulał. Raz kuleje mniej raz bardziej, czasami przez kilka sekund skacze na 3 łapach, a po chwili znów dobrze i doszłam do wniosku, że najlepiej zrobić prześwietlenie, może coś więcej wykaże i przynajmniej będę wiedziała jak mu pomóc:( Co do zbiórki w przyszłym tyg. będę w Schronisku, bo w tym już się nie wyrobię, to też coś podrzucę? P.S. Jak tam mój Cyganek się trzyma? Tęsknię za Nim:(
  21. Witajcie Dziewczyny. Cieszę się że kolejne pieski będą miały swój domek, mnie dopadł wczoraj jakiś katar i chodzę ledwo żywa, ale właśnie dzwonił Mąż że wraca już do domu:) Próbuję dojść jak się tu wkleja zdjęcia, bo dawniej tylko pisałam lub czytałam, ale dzisiaj nie najlepiej się czuję, więc może zatrudnię do tego Męża. Zrobiłam Dżekusiowi kilka zdjęć, kilka dni temu. Dzisiaj moja przylepka była z Mężem. Pierwsze dni gdy go wzięliśmy ze Schroniska chodził dosłownie przyklejony główką do nogi że nie szło zrobić kroku, i czekał aby go ciągle głaskać:) Już mu troszkę przeszło. Szkoda mi jeszcze ciągle Cyganka. Miałam Go nazwać Bruno, ale gdy w dzień odbioru dowiedziałam się że Pracownicy nazywają go Cygankiem, więc doszłam do wniosku że tak zostanie. Chyba do nas też się troszkę przyzwyczaił, bo nie bardzo chciał jechać, Mężowi gdy go odwoził przeczołgał się pod kratką na przód samochodu i piszczał, także musiał hamować. Chciałam z Mężem porozmawiać po jego odwiezieniu, ale gdy wrócił sam powiedział, że weżniemy go znowu na stałe i mam nie beczeć:) To On w pierwszy dzień zauważył że Cyganek nie słyszy, zaczął mu robić badanie słuchu potem dzwoniłam do lekarza i ... :( Ale będzie dobrze. Po niedzieli wstąpimy do Schroniska, po karteczkę ze szczepieniem dla Dżekusia:) Będę tu częściej zaglądać:) Ściskam Was mocno:)
  22. Witajcie Dziewczyny, gdy tak czytam to forum od kilku lat ( akt. mialam problem z zalogowaniem sie na stary nick, gdyz czesto czytalam nie logujac sie i zalogowalam sie jako nowa osoba) ciesze sie ze los tych zwierzat jest Wam tak wazny. Ja mam dwa pieski wziete ze Schroniska. Pierwszy z Poznania w 2002 roku 4 tyg. Kore ze Schroniska w Poznaniu i nie tak dawno Dzekusia z Bialej ( tak go nazwalismy- zaczela mi szwankowac klawiatura, ale mysle ze da sie rozczytac). Dzekus jest wspanialym uczuciowym pieskiem, utykajacem ( moze juz na zawsze) na jedna lapke i pogryzionym ogonkiem ( podobno w czasie burzy zerwal sie i zostal pogryziony przez inne psy). Aktualnie mieszka w poblizu Miedzyrzeca w malowniczej i cichej wiosce. Jest troche niejadkiem, ale staram mu sie dogadzac na tyle na ile moge. W domu najczesciej gotuje makaron, kasze lub ryz z warzywami plus jakas kielbaska pociata w plasterki a do tego jakas puszka i wymieszane wszystko razem - wiec psinka sobie dzieli, natomiast gdy zamiast puszki dalam mu uduszona lopatke psinka zjadla wszystko:) Wie co dobre:) A dodatkowo na stae ma sucha karme w misce ale woli gotowane jak zdazylam sie przekonac. Aktualnie od miesiaca mieszkamy w Bialej, natomiast od 9.00 do ok 21.00 jestesmy pod Mierzyrzecem ( dzisiaj zostalam sie w domu, bo jestem chora). Wieczorem Dzeki jest na dugim ( 2,5 lancucha) dodatkowo przesuwanym po calym podworku lancuchu ( cos na zasadzie dugiego lancucha przesuwanego dodatkowo po linie), tak aby nie uciekl, az nie przyzwyczai sie do nowego miejsca, w dzien spuszczony. Czesto wychodzimy na spacery czasami raz dziennie, czasami dwa. Gdy bralismy pieska ze Schroniska, potrzebowalismy psa do pilnowania, ale nie chcielismy aby byl to typowy pies na metrowy lancuch do pilnowania, gdyz uwazamy ze kazdemu pieskowi nalezy sie cos wiecej od zycia i kocham swoja kulawinke calym sercem. Serce mi sie jednak kraje gdyz wczesniej musielismy oddac Cyganka, z ktorym zdazylismy sie z zyc i serce mi sie krajalo, gdy musielismy podjac decyzje i go odwiec. Dwa dni po tym nie moglam dojsc do siebie. Jak juz wiedzielismy dokladnie jaki to bedzie piesek zaczelismy robic bude. Moze nie jest szczegolnie piekna ale praktyczna, z grubych desek, zabezpieczona dodatkowo papa aby desko nie namakaly i wszystko bylo szczelne z wiatrolapem, ktory daje wiekszy komfort i izoluje troche od blyskow podczas burzy, deszczow i mrozow. Ciesze sie ze mam ta psine, w wlasciwie 2 psinki. Prosze Was jednak Dziewczyny dbajcie o Cyganka ( Czarny), to wspanialy, uzuciowy piesek. Jest niezwykle bojazliwy, przez dosc dlugo bal sie nawet wejsc do pomieszczen, moze dlatego ze nie slyszy, zyje we wlasnym swiecie i zauwazylm ze bardzo gwaltownie reaguje na aparat, nie mam pojecia dlaczego:( Gdy robilam zdjecia komorka ok, a gdy dosc duza cyfrowka, zaczal gwaltowie uciekac przed siebie. Ja aktualnie nie pracuje po przeprowadzce do Bialej, Maz tez, wiec do mometu podjecia pracy ( uruchomienia praodukcji, gdzies we wrzesniu) nie ma obcji na drugiego duzego psa. Dodatkowo Cyganek musi miec dodatkowa opieke, specjalna obroze, specjalny system szkolen, aby szlo sie z nim porozumiec, wiem ze jest w Polsce osoba ktora szkoli gluche psy i nawiaze z nia kontakt. Jest to strasznie wrazliwy piesek, zyje w swoim cichym swiecie pelnym strachu, ciezej sie klimatyzuje, robi luzna kupke gdzie popadnie, a jezeli nie slyszy trudno do niego dotrzec. Ja w przyszlym miesiacu musze uruchomic hale produkcyjna, zrobic jeszcze czesc remontow, bo w miesiac nie jestem w stanie wszystkiego nadrobic kilka lat za kogos, ogrodzic dalsza czesc hali, nawiazac kontakt ze spacjalista, przeszkolic sie odpowiednio, zrobic druga bude i dopiero jak bede gotowa wezme Cyganka z powrotem. szkoda ze wczeniej nie wiedzialam ze ten piesek nie slyszy zaoszczedzilabym wiele stresu i placzu sobie i Jemu, gdyz wymaga On szczegolnej opieki ktora ja nie bylam w stanie na chwile obecna mu zapewnic. Dbajcie prosze o Niego dziewczyny, moze znajdzie sie wczesniej ktos kto go pokocha, bo na to zasluguje, a jesli nie ja po niego wroce ale jeszcze 2-3 miesiace to potrwa. Sciskam Was mocno:)
×
×
  • Create New...