Jump to content
Dogomania

tkalina

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tkalina

  1. [quote name='Asior']niestety tak, na zebraniu nie było żadnych głosów krytyki, które usłyszeliśmy tu...[/QUOTE] Szkoda, że Ciebie nie było. Łatwo jest mówić o głosach krytyki będąc nieobecną. Mogłaś przyjść i dać dobry przykład, aha zapomniałam - przecież nie mogłaś bo krytykowałabyś samą siebie. K-TOZ nie jest bez winy w tej wielkiej "jajecznej" reformie. Czy K-TOZ nie ma własnego zdania i nie może przeciwstawić się idiotyzmom Zuli? A jak nam karzą łazić po schronisku w bikini to będziemy łazić, bo K-TOZ nie zareaguje?
  2. [quote name='Foksia i Dżekuś']ja nie dostalam żadnego zawiadomienia ,druga Beatka tez nie .Mnie poczta pantoflowa poinformowala Ania. W schronisku maja do mnie adres mailowy jak równiez telefon.[/QUOTE] No bo takie ważne zawiadomienia to powinny być na stronie schroniska i K-TOZ napisane, mejle raz dochodzą a raz nie, a czy wiecie na którym ze spotkań będzie osoba reprezentująca K-TOZ na czwartkowym czy na sobotnim bo się wybieram i mam pare pytań a może na obu, no albo to oleją i nikt z K-TOZ nie przyjdzie. Jak coś wiecie to piszcie.
  3. [quote name='pajeczyna']Co do dyskusji, która toczyła się kilka wpisów wcześniej chciałam tylko dodać pewną kwestię. Zgadzam się z Wami i z tym, że schronisko zbyt mało robi, aby wydać zwierzęta do domu, a co gorsza, często to uniemożliwia. Jedna z dyżurnych już wielokrotnie w bardzo nieprzyjemny sposób zniechęciła chętnych na adopcję psa czy też kota. Ta kobieta jak dla mnie w ogóle nie powinna pracować na tym stanowisku, skoro nie potrafi normalnie rozmawiać z ludźmi i ma problemy w kontaktach z nimi! Traktuje ich z góry, nieprzyjemnie, niejednokrotnie chamsko. Zamiast normalnie rozmawiać, a nawet grzecznie wyrazić swoją opinię skoro już musi, ona ma do wszystkich pretensje! Rozumiem, że można się wkurzyć, jak ktoś pod byle pretekstem zwierzaka oddaje, ale nie ma prawa traktować prawieże jak śmieci NORMALNYCH ludzi chcących ADOPTOWAĆ psiaka, a tym samym mu POMÓC! Dyżurna zachowuje się, jakby pozjadała wszystkie rozumy tego świata! Czasem poleca ludziom psy, które nie nadają się do ich stylu życia, a innym odbiera możliwość adoptowania psa wręcz idealnego dla nich!! Wiele adopcji nie doszło przez nią do skutku, ludzie wybiegali ze schroniska zdenerwowani i oburzeni. Nie rozumiem, jak można robić takie coś zwierzętom?! Bo nawet nie patrzmy na to, jak traktuje ludzi (choć to też jest karygodne!), ale ona po prostu odbiera zwierzakom możliwośc pójścia do normalnego domu i skazuje na długie lata w schronisku! Pytam: Co to w ogóle ma być?! Ktoś może mi to wytłumaczyć, dlaczego jedna dyżurna potrafi być zupełnie normalną osobą, która przejmuje się losem zwierząt, a druga zachowuje się tak chamsko i bezczelnie?!![/QUOTE] Pewnie masz na myśli Panią Natalię? To pytanie retoryczne bo wiadomo, że tak.
  4. [quote name='chwiladlapupila']Czy ktoś z Was mógłby mi wyjaśnić o co właściwie chodziło z adopcją Napoleona? Przyznam szczerze (może nie jestem jakoś wybitnie inteligentny), ale nijak pojąć nie mogę na czym polegał problem w jego adopcji. Ten uroczy skądinąd psiak mieszkał w schronisku o 15 listopada 2009 roku i jeśli dobrze zrozumiałem pewna młoda Wolontariuszka postanowiła "stanąć na głowie" i znaleźć mu dom, co zresztą szczęśliwie uczyniła. [/QUOTE] Jak to nie wiesz o co chodzi. Chodzi o to, że są w azylu ludzie którym pomieszało się w głowach i uważają, że psy są ich i że tylko one mogą je wyprowadzać na spacer i oddawać do adopcji. Czego jeszcze nie rozumiesz? Będziesz kiedyś starą zakompleksioną dewotką to zrozumiesz.
  5. No i widzę, że "puszka pandory" zaczyna się otwierać powoli. Nie tylko ja odważyłam się napisać tu wprost co zauważyłam. Przynajmniej Niepokorna miała odwagę i przyznała mi rację. Wiem, że wiele z nas może się bać pisać tu prawdę, chyba nie mamy innego wyjścia. Co do strony azylu to nikomu nie zależy i dlatego nic nie robią, nie znałam takich szczegółów co do strony, więc nie będę się wypowiadać, ale jeśli faktycznie mają tam jakieś problemy to przecież stara strona ciągle działa i można by ogłaszać tam psy i koty. Część pracowników była by szczęśliwa gdyby nas nie było bo nikt by niczego nie widział i nie zwracał im uwagi i nie zawracał głowy. Wiele pracowników w azylu to porządni ludzie, którzy kochają zwierzęta, ale są także którzy niewiele się poświęcają, robią minimum tego co do nich należy i że nie wspomnę tu o traktowaniu ludzi którzy przyszli do schroniska i są obsługiwani bezczelnie i chamsko. Chaos się wkradł bo jak sama piszesz szkolenia to fikcja, skąd niby "nowi" mają wiedzieć co i jak. Radzą sobie najlepiej jak mogą, ale nabiorą wprawy i się nauczą, same też kiedyś zaczynałyśmy. Schronisko powinno być dłużej otwarte i nie litujmy się nad ludźmi którzy obok mieszkają, bo sami wiedzieli że budują się przy azylu, nikt im nie kazał i sami wiedzieli, że psy szczekają. I masz racje z tymi godzinami otwarcia, wyszło by na dobre zwierzakom bo może by szybciej do domu poszły, ale jak pisałam prawie nikomu na tym nie zależy. A reforma wolontariatu przez P. Zulę to niby co ona urwała się z choinki? Zapomniała co należy do jej obowiązków czy może została zastępcą kierownika (nie daj Boże). Jak napisałam wcześniej niech robi co do niej należy a się nie zajmuje nie wiadomo czym bo tylko zamieszanie wywoła. Przy okazji to się pomyliłaś z tym, że uczy "siad" i "waruj" uczy "siad" i "podaj łapę" Dlaczego napisałaś, że nie możemy mieć większej nadziei na zmiany? Powinnyśmy głośno mówić co nam się nie podoba i żądać poprawy sytuacji właśnie dla zwierząt. W końcu musi się coś zmienić, ktoś nas usłyszy. Czy też Ci się wydaje, że kierownikowi już nie zależy?
  6. Na Rybną jeżdżę od początku 2011 roku, dlatego napisałam wam powyżej to co zauważam złego. Zresztą jak widać nie tylko ja jedna widzę, że coś się dzieje złego, gdybym nie miała racji Natalek nie napisałaby swojego postu. Ludzie milczą bo boją się, ale czy dla dobra zwierząt nie powinnyśmy przestać milczeć? A P. Zula zamiast się zajmować reformami niech się weźmie do tego co jest jej obowiązkiem i robi to do czego została zatrudniona, bo jest behawiorystą i treserem a w schronisku są psy potrzebujące pomocy bo są dzikie, wystraszone i się wszystkiego boją. Ale z tego co ja wiem to ona sama się boi groźnych psów. Jeszcze odpowiem na to co napisała Avaloth bo uważam, że pracownicy w biurze powinni się zająć zdjęciami i galerią na stronie, gdyby wszystko było aktualne to więcej zwierząt by znalazło domy. Ale nikomu nie zależy bo po co się przemęczać. Można siedzieć i czekać aż ludzie przyjdą i je wezmą do domów. Ja tej strony nowej nie widziałam, słyszałam że jest ale dlaczego stara przestała być aktualna. A pracownicy pracują do 21 i żadna z nas by nikomu nie przeszkadzała za to psy chodziłyby na spacery o wiele częściej niż teraz. Przecież pracownicy z nami nie chodzą obok psów na smyczy. Ja nikogo nie obwiniłam a napisałam tylko to co zauważyłam że się coś złego dzieje. Zobaczycie dziewczyny, że wiele wolentariuszy przestanie przychodzić po tych wszystkich zmianach.
  7. Postanowiłam wylać swoje żale i podzielić się z wami swoimi uwagami dotyczącymi schroniska dla zwierząt przy Rybnej w Krakowie, bo wydaje mi się, że od kilku miesięcy dzieje się tam coś złego. Myślę tu o ogólno panującej złej atmosferze w gronie pracowników i wolentariuszy, ale i także o pogarszającej się sytuacji wśród psów i kotów. Schronisko zaczyna się przepełniać, wszyscy o tym wiemy co jest tego powodem. Wiadomo, że wakacje i że ludzie pozbywają się psów i kotów, ale samo schronisko nic nie robi ze swojej strony żeby zwierzęta wydawać. Czasem to mi się wydaje, że nikogo tam zwierzęta nie obchodzą. Strona schroniska w internecie nie ma aktualnej galerii, ta którą ostatnio oglądałam jest z przed pół roku, dlaczego nikt tego nie kontroluje i nie umieszcza tam zdjęć. No bo przecież są tam zatrudnione osoby, które miały to robić, a nie robią. Dlaczego? Profil FB schroniska zmienił się w profil kotów, cały czas piszą tam o kotach, a przecież są też i psy, one też szukają domów. Pewnie FB schroniska prowadzi „kociara” której psy nie interesują. Od razu mówię, że nie mam nic do kotów, sama mam w domu kota ale czy nie powinno być po równo? Pracownicy nie lubią nas (wolentariuszy) bo chcemy coś zmienić żeby było lepiej, staramy się i nam zależy, do tego jeszcze ten mail o zmianach w regulaminie i to obowiązkowe spotkanie w środku wakacji. Pani Zula straszy, że jak ktoś na nie nie przyjdzie to zostanie skreślony z wolentariatu. A ja nie przyjadę bo jestem u rodziny na wakacjach bardzo daleko od Krakowa i nie będę specjalnie wracała bo sobie ktoś wymyślił obowiązkowe spotkanie w sercu wakacji. A skreślić to mnie mogą w K-TOZ bo oni dawali mi identyfikator a nie schronisko. A jak mnie skreślą to napiszę do K-TOZ’u i Urzędu Miasta. A może im chodzi o to żeby wolentariusze odeszli i żeby ich nie było? Jak wszyscy zrezygnują to nikt obcy się po schronisku kręcił nie będzie i nie będzie zwracał uwagi jak zauważy coś nie tak. Dlaczego w wakacje nie możemy być w schronisku dłużej i wyprasza się nas o 17 przecież mogłybyśmy wyprowadzać psy jeszcze ze 2 godziny dłużej, jest jasno, ciepło, a dla nich to sama przyjemność bo nikt poza nami z nimi nie wychodzi. Nie każdy ma czas od 10 do 17 pomimo wakacji. Napiszcie co myślicie o tym co napisałam, podzielcie się tu tym co same zauważyłyście w schronisku. Jak macie jakieś uwagi albo pomysły to nie wstydźcie się o nich napisać wprost. W końcu poświęcamy tam swój czas dla dobra zwierząt i robimy rzeczy na które pracownicy czasu nie mają. Niech się zaczną z nami liczyć i doceniać to co robimy. Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale to co się tam dzieje najzwyczajniej w świecie mnie zdenerwowało. Chciałam się tym z kimś podzielić.
×
×
  • Create New...