Niuniu, niestety tak sie dzieje, ze kazdy dzien przynosi zarowno radosne, jak i smutne wiesci. Wczoraj rano cieszylam sie strasznie, bo dwa psy, ktorym kibicowalam znalazly dom. Potem moja radosc przerwala wiadomosc o smierci Bruna:( Szkoda, ze nie doczekal pobytu w domu. Ale pociesza mnie mysl, ze dzieki Wam na pewno przezyl wiecej niz przezylby bez lekow, tak dobrej opieki i Waszego zainteresowania. Sprawilyscie, ze nikomu wczesniej nieznany i anonimowy kundelek zawladnal sercem wielu ludzi, w tym moim.