Kolejny postęp, Emilka od niedzieli, a więc już 4 dni nosi obrożę. Nie było mowy wcześniej, ja jej założyłam nawet wstążeczkę to paraliż totalny, pies prawie odchodzi. Nie mam pojęcia co z nią robili, żeby miała tak straszny lęk przed obrożą. Była wiązana, duszona, ciągana na sznurku????????? To wie tylko ona, ale jest sukces wreszcie. Został jeszcze jeden bardzo silny lęk do przełamania. Emilka jak staje przy misce to wręcz łyka, pondto lubi kraś np. kotom. Jak nakładam i zwołam ją do miski to najpierw ucieka, dostawiona je, przestała warczeć profilaktycznie przy jedzenie. Podejrzewam, że musiała walczyć o miskę i była przeganiana nie tylko przez psy, ale przez ludzi stąd jej strach i ucieczka albo podchodzenie na przygiętych łapach, Wiem że takie zachowanie może zostać do końca życia i codzienna gonitwa Emilki rano i wyciąganie jej spod łóżka. jest już u nas prawie 8 miesięcy to tyle a nawet ciut więcej niż była w tamtym domu, a ma tak zoraną psychikę, że nawet nie chcę myśleć jak jej tam było źle