Proszę, wręcz błagam Was o pomoc.
Wczoraj w nocy dostałam informacje od wolontariuszki pracującej w schronisku:
"W Gaju jest nowofunland i chcą go uśpić , wiesz kto może chcieć??"
Oczywiście od razu zadzwoniłam wypytać o niego i jak to w ogóle jest możliwe:(
Jest to 2 letni pies, spokojny, nie jest agresywny ani do ludzi ani do zwierząt. Boi się jadących rowerów. Prosiłam o zdjęcie, nie jestem znawcą rasy, ale brakowało mi sierści tzn długości. Dowiedziałam się, że była skłębiona i musieli obciąć.
Chcą go uśpić, bo jest za duży i nie mają wolnego boksu dla niego. W głowie mi się to nie mieści, że takie procedery są jeszcze praktykowane! Co zrobić? Straszyć anonimowymi telefonami?
Powiadomić telewizję? Błagam pomóżcie.
Dowiedziałam się również od kuzynki, że jakaś jej znajoma zmuszona przeprowadzką do teściów musiała oddać również nowofunlanda do tego schronu, była w trakcie budowy domu i chciała psa odebrać po jakimś niedługim czasie, nie zdążyła psa uśpili... Nigdy bym nie zrobiła tak oczywiście jak ta znajoma, bo dla mnie pies to członek rodziny. Albo przeprowadzamy się razem, albo wcale! Lecz nie ja jestem od osądzania.
Wziełabym tego psa do siebie, ale moj facet nie chcę drugiego, mówi że to zły moment itd... Nie pomógł ani płacz, ani krzyk.
Postaram się tam przejechać, zrobić może więcej zdjęć. Liczy się każda chwila, macie pomysły co robić??
Przepraszam, że list jest chaotyczny i zapewne z błędami.
Kurcze nie umiem dodać zdjęcia.