Jump to content
Dogomania

trans_b

Members
  • Posts

    26
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by trans_b

  1. Wlasnie nie moge tego jej siusiania rozgryzc. Najpierw myslalam, ze po prostu rano za bardzo ja cisnie (bo zwykle zdarzalo sie rano), chociaz niby potrafila w nocy obudzic na siku. Ale jak jej sie zdarzylo wieczorem, zaraz po powrocie ze spaceru, to zwatpliam. Robi tylko i wylacznie w pomieszczeniach niemieszkalnych (salon, korytarz, kuchnia) - ewidentnie nawet przycisnieta potrzeba nie brudzi sobie w sypialni (tj. w naszej sypialniopracowni, w budzie). Generalnie radzimy sobie tak, ze ograniczamy jej samodzielne przebywanie w ich okolicach, tj. albo jest sama na dworze, albo jest ze mna w pracowni - nigdy sama w mieszkaniu. Aha, zapomnialam dodac - juz rzadko ja przypinamy przy budzie, raczej puszczamy ja luzem po ogrodku. Jej kopanie nie ma charakteru celowego (tj. kopie dla kopania, a nie w celu wykonania podkopu), a najslabszy element plotu ma aktualnie pod soba bruk, wiec tedy sie nie wydostanie. Diefa sie z nia bawi. Glownie powarkuje i podgryza, ale nigdy nie zaciska zebow. Czasem nawet sama Trusie zaczepi. Jak ma Trusi dosyc, to ja czasem mocniej zebami potraktuje, ale bez wrogosci, raczej z cyklu "spadaj, mloda". Aha, psy maja oba legowiska u nas w sypialni: Diefa jako starsza i godniejsza miala koc i 2 poduszki, Trusia - stara koldre. Diefa ciagle zajmowala jej miejsce, wiec sie w koncu zamienily. Ciekawe, kiedy ponowna zamiana (Diefa jest po prostu zazdrosna. Nawet wode wypije Trusi, dla zasady).
  2. Dawno sie nie odzywalam, ale w sumie nic sie nie dzieje. Trusia ma sie dobrze, jest zdrowa, ladnie je i jest pelna energii. Przyzywczaila sie do tego, ze czasem wychodzimy/wyjezdzamy i przyjmuje to ze stoickim spokojem. Molestuje Diefe, dziecko obchodzi szerokim lukiem i ogolnie stara sie dopasowac do rodziny. Zdarza jej sie posiusiac w domu albo cos pogryzc (miske, bude, koc), ale raczej tylko swoje rzeczy. Wyslalam aurzee zdjecia do wrzucenia - ledwo udalo mi sie cokolwiek zrobic, bo jakTrusia jest na chodzie, to mi same zamazane foty wychodza, a jak spi, to nie ma co fotografiwac (zreszta budzi sie jak podejde).
  3. U nas z kolei dzicz totalna, ale przynajmniej jest gdzie psy wyprowadzac bez narzekania, ze brudza, smierdza, szczekaja itp. Z tym "standardowym ujeciem" to dokladnie tak jest: zrobilam jej chyba ze 30 zdjec tego dnia, wszystkie wyszly tak samo (tj. na pierwszych jest tylko ogon albo sam tuman kurzu - dopiero potem sie zorientowalam, ze jak chce jej zrobic zdjecie, to migawke musze nacisnac, jak ja slysze za rogiem).
  4. Patykami owszem, bawi sie, chetnie tez wyrywa z dzialki suche chwasty i je tarmosi, ale chcielismy tez jej dac tez cos do domu, co moze pocmoktac zamiast swojego legowiska/smyczy/krzesla/sciany/kapci meza. Tak jeszcze z przygod ostatnich dni: w przeciwienstwie do Diefy nie jest smieciozerem, wiec sie zdziwilam, jak ostatnio na spacerze cos chapnela w zeby. Zaraz jej paszczeke rozwarlam, bo sie balam, ze jednak jakies guano ja skusilo - a tu martwa mysz! Az sie przestraszyla, mimo ze myszy na mnie nie dzialaja. Ktos, kto sie boi myszy, pewnie by na zawal zszedl :) Aha, i bardzo chciala wyrwac za krolikiem, ktorego wyploszyla. Drapieznik z niej :)
  5. Troszeczke tak :) Wreszcie udalo nam sie uruchomic moj komputer, wiec wyslalam aurzee :) zdjecia do wrzucenia. Znow mielismy rozczulajacy moment: kupilismy w weekend Trusi zabawke - taki gumowy patyk. Nie bardzo wiedziala co z tym poczac, wiec chcielismy jej pokazac: machniesz jej tym nad glowa, to sie kuli ze strachu. Pacniesz ja tym w nos, to kuli ogon, probujac zrozumiec, co przeskrobala. Na szczescie Diefa oczywiscie jej te zabawke ukradla (choc sama sie nie bawi) i zaczela na jej oczach ja gryzc - i dopiero Trusia pojela idee. Zakompleksiona dziewczyna, nie ma co.
  6. Musze przyznac, ze dziewczyna tak sie stara, ze z jest rozczulajaca. Wczoraj wieczorem mialam troche pracy, wiec nie moglam sie z nia bawic, Diefa byla zmeczona i chciala spac, wiec Truska z nudow zaczela obgryzac sciane. Dalam jej za to po nosie - i zareagowala jak zbity pies, posmutniala i odeszla zgnebiona w kat i tam lezala juz grzecznie az do pory kladzenia sie spac. Diefa nie dosc, ze nawet najgorszym laniem sie nie przejmuje, to jeszcze potrafi odpyskowac albo sie zemscic. Nie nastawialam sie, ze jakos szczegolnie ja polubimy - Diefa przez 6 lat, ktore z nami jest, niezle dala nam w kosc (nie powiem, ze jej nie lubimy... ale powiedzmy, ze nam tego nie ulatwia), ale naprawde potrafi chwycic za serce. A moj komputer wciaz lezy, nie wiem, kiedy uda mi sie wyslac zdjecia.
  7. Wypuszczamy, ale i to dla niej za pozno. Robilismy tak: wstajemy, schodzimy na dol nakarmic psy i w miedzyczasie sie ubieramy. Schodzimy znow na sniadanie, maz szykuje sie do pracy, ja ubieram corke (jakies 10 minut) - i juz kupa w salonie, zanim zdazymy w ogole psy wypuscic. Dzis wywalilam Trusie na dwor razem z miska ze sniadaniem i elegancko zalatwila sie dopiero na spacerze. Problem chyba nie tkwi w tym, ze nie moze wytrzymac, tylko ze najwyrazniej salon traktuje jak czesc ogrodka. A dzis w nocy znow piszczala, jak jej sie siusiu chcialo, wiec potrafi zawiadomic.
  8. Dzis znowu byl komplet na dywanie, i to nonszalancko, miedzy sniadaniem a spacerem, zupelna samoobsluga bez najmniejszej zenady... A juz tak ladnie zalatwiala sie na spacerze! Mam nadzieje, ze to tylko braki w wychowaniu, a nie taka preferencja (pies rodzicow przez 11 lat sie nie oduczyl...). A poza tym cisza-spokoj. Psy sie toleruja bez problemow, jak mloda za bardzo fika, to dostanie od starej po nosie, ale nie ma juz rzucania sie do gardla. Widac, ze bardzo stara sie byc lubiana i stara sie w ogole. Generalnie jest nawet grzeczniejsza od Diefy (przychodzi na zawolanie, jak sie w nocy kreci i kaze jej isc spac, to pojdzie) - tylko czasem jej cos strzeli i musimy brac na to poprawke - tak jak wtedy gdy szalala w ogrodku, zawolalam ja trzymajac smycz w reku, bo chcialam isc z psami na spacer - a ona sobie ubzdurala, ze chce ja przypiac i za nic nie chciala podejsc (podchodzila na 2-3 metry i sie cofala). Chyba jej kupie jakas zabawke do gryzienia, bo widac, ze ja zeby swedza (diefa ma swoje, ale sie zupelnie nie bawi. To jednak nie powod, zeby jej zabierac i dawac mlodej). Patrzylam na te w Polo, ale obawiam sie, ze by je zelknela, musze znalezc cos solidniejszego (i nie piszczacego, bo zwariujemy...).
  9. Tak, doszla.
  10. Tfu, tfu, zeby nie zapeszyc, ale dzis na spacerze zrobila komplet - oczywiscie wychwalalam ja w niebiosa, co Diefa skwitowala mina "zwalilam 2x wieksza kupe i nawet sie nie zajaknelas na ten temat". Faktem jest, ze profilaktycznie zastawilismy salon krzeslami (tam nie ma drzwi, wiec zamknac nie ma jak), a Trusie na czas ubierania wystawilismy do budy (10-15 minut), wiec nie bardzo miala szanse zrobic cokolwiek w domu. Wczoraj po raz pierwszy psy bawily sie w domu, czyli Diefa byla bez kaganca. Mimo ze syczy i marszczy nos, przy wzajemnej kotlowaninie nie celuje juz w szyje, tylko w lapy i w ogole nie zaciska szczek - czyli naprawde zaczynaja sie bawic. Kto wie, moze wziecie Trusi przedluzy nieco zycie Diefy, bo ostatnio z ruchem to u niej kiepsko bylo. Procz spacerow praktycznie caly czas spi, wypuszczona do ogrodka chwile zwiedza, po czym kladzie sie w sloncu i grzeje stare kosci, a ludzi w ogole nie uznaje za partnerow do zabawy (za mlodu od biedy latala za patykami, ale i to nie zawsze).
  11. Troche mniej, juz powiedzmy, ze w granicach wytrzymania (pierwszego dnia to byl obled - wyobrazcie sobie glodnego psa, ktory natrafi na rozsypane zarcie - dokladnie ta sama natarczywosc, tylko w postaci lizania). Widac, ze sie dziewczyna bardzo stara: mniej podgryza rzeczy, mniej lize, nie wchodzi do pokoju malej (jedyne pomieszczenie, do ktorego bezwzglednie jej nie wpuszczamy - staje grzecznie w progu i czeka). Nadal ma jednak problem z tym zalatwianiem sie. W nocy bylam z niej dumna, bo zaczela piszczec, wypuscilam ja do ogrodu, zrobila siusiu, wrocila i poszla grzecznie spac - ale rano juz sie nie patyczkowala i bez jakiegokolwiek proszenia o wypuszczenie zwalila kupe w salonie. A psy sa wyprowadzane zaraz po sniadaniu, czyli jakies 45 minut od wstania, wiec naprawde nie byla przetrzymana. Poprzednie nasikanie tez bylo tak wlasnie rano, zaraz po przebudzeniu. Staralam sie ja dzisiaj chwalic na spacerze za kazde siku, ale nie wiem, czy pojela aluzje. :/
  12. Padl mi komp, wiec chwilowo mam utrudniony kontakt ze swiatem. Dzis zaszczepilismy Trusie p. wsciekliznie i zalozylismy jej ksiazeczke od razu. Dwa dni temu zasiusiala dywan; ciagle ma biedaczka proble z zalatiwaniem sie na spacerze (tj. na smyczy - nie puszczamy jej jeszcze). Po powrocie puszczamy ja jeszcze wiec w obrebie ogrodzenia, zeby sie dosiusiala i na razie jest spokoj. Porobilam pare zdjec, ale nie wiem kiedy podesle do wrzucenia - zalezy kiedy mi maz komputer reaktywuje.
  13. Juz gdzies pisalam: mamy dosc liche ogrodzenie, a Trusia juz mi pokazala, gdzie sa slabsze sztachety oraz jak ladnie kopie dolki. Dopoki nie stac nas na lepsze (pewnie wiosna), boje sie ja zostawic luzem bez nadzoru. Ale lata tez luzem, bo wychodze codziennie co najmniej na godzine do ogrodu popracowac, to wtedy sie tam goni z Diefa (ze mna troche tez). Dopoki nie zzarla smyczy, miala tak dluga, ze mogla sobie spokojnie zejsc ze schodow i polozyc sie obok. Ale najwyrazniej ganek jej sie podoba. Na przyklad teraz: zimno jak diabli, wiec po spacerze (i krotkiej sesji w ogrodku) oba psy zagonilam do domu. A Trusia z powrotem pod drzwi i nie da sie jej zagonic do srodka. Ide po nia do korytarza, a ona stoi pyskiem do drzwi i merda ogonem. Otwieram drzwi, to wychodzi, ale nie szmyrga dalej, tylko staje na ganku. Przypinam, nie robi problemow, tylko zaczyna szczekac na ptaki, samochody czy cokolwiek ona w tej dziczy slyszy. Wieczorem bylo to samo: bawimy sie w ogrodku, chce wracac do domu, a ona zamiast do korytarza, idzie do budy i tam sie kladzie. A tak z innej beczki, to dziewuchy znow lepiej. Wczoraj Diefa ewidentnie merdala ogonem w czasie zabawy, a dzis na spacerze sama (!) zaczepiala Trusie i ja prowokowala.
  14. Nijak. Na poczatku probowala ja wylizywac jak kazdego innego czlonka rodziny, ale dalam jej wyraznie do zrozumienia, ze sobie tego nie zycze. Trusia jest tego samego wzrostu co mala, latwo moze ja przewrocic, poza tym co innego lizanie nas po rekach, a co innego wylizywanie malej calej twarzy. Poza tym Trusia troche podgryza przy lizaniu... W kazdym razie teraz do malej nie podchodzi, a jak mala podejdzie do niej, to sie kladzie i daje glaskac. Chyba zauwazyla juz, ze Maly Czlowiek to w domu swietosc i nie chce sie narazac. Ale fajnie, ze Trusia tak lubi siedziec na dworze. Jak jej sie w domu nudzi, to sama schodzi na dol i czeka pod drzwiami, az ja wypuszcze (na pewno woli latac luzem niz siedziec na ganku, ale nie protestuje - chyba, ze wychodzimy). Jak troche dorosnie, bedzie z nia mniej problemow, niz z Diefa (wiecznie skoltuniona i zaklaczona posciel i pies z czekajacy z mina niewiniatka...).
  15. Tia, niewatpliwie. Wczoraj zjadla dwie smycze. Jedna pogryzala juz od dluzszego czasu, dluga przepilowala w godzine. A jaka z siebie dumna byla! I nie z jakiejs rozpaczy, ze ja przypieli, tylko ewidentnie z nudow (przegryzla smycz, ale lezala kolo niej, na metr sie nie ruszyla). Bedziemy musieli kupic lancuch (tzn. smycz z lancucha)... :/ Ale poza tym dziewuchy sie coraz lepiej dogaduja, wczoraj znow dokazywaly na podworzu, a Diefa juz na Trusie warczy tylko w sytuacjach, gdy ta ewidentnie jest sama sobie winna (np. jak glaszcze Diefe, a ta wpycha swoj pysk pod moja reke). Diefa poczula tez "misje": nie pozwalam Trusi samej podchodzic do dziecka - dzis rano jak sobie "pozwolila", to ja Diefa zebami od malej odgonila i zaslonila wlasnym cialem. A myslalam, ze za mala nie przepada... (podejrzewam, ze akurat nie tyle bronila dziecka, co chciala sie wkupic w moje laski). Probowalam zrobic psom zdjecia, szczegolnie jak sie bawia, ale znow skonczylo sie tym, ze Trusia zaczela sie lasic wokol kolan i nie dalo sie jej strzelic zadnej dobrej fotki.
  16. Dzis psy mialy dlugi dzien na dworzu (zwlaszcza Trusia, bo Diefa czesc dnia przechrapala na kanapie - jak zwykle). Oprocz odsiadywania sluzby towarzyszyly mi w pracach w obejsciu, czyli byla spuszczona ze smyczy. Szalala jak glupia, chyba ze 20 kolek dookola domu zrobila, prowokowala Diefe (szczegolnie ze ta w obejsciu musi miec kaganiec, wiec jej zeby nie byly jej grozne), az ta w koncu gonienie Trusi uznala ze swojego rodzaju rozrywke (moze jeszcze nie zabawe, ale powiedzmy, ze odkryla pozytywna strone). Byl tez niemily epizod, bo Trusia w pewnym momencie czmychnela przez brame (jak otwieralam sasiadowi) i nie chciala wrocic. Na szczescie wkolo nie ma nawet zadnej pelnoprawnej ulicy, wiec w sumie male prawdopodobienstwo, zeby jej sie cos stalo - a najwyrazniej choc chciala zakosztowac wolnosci, bala sie tez oddalic i w koncu sama wrocila (tzn. zlapalam ja krecaca sie doslownie za krzakiem za domem). Cala eskapada nie trwala 10 minut. Siedziala jeszcze na ganku do 20 (chyba to polubila, bo w pewnym momencie za dnia jak siadla przed buda, to sie stamtad w ogole ruszyc nie chciala), teraz spi. Chyba takie porzadne dotlenienie dobrze jej zrobi, tzn. moze nie powtorzy sie wczorajszy epizod pt. "a ja spac nie bede". Tyle na dzis.
  17. Druga noc za nami. Poczatek byl troche nerwowy, bo Trusia miala ochote na zabawe, a my z Diefa - wybitnie na spanie. Trusia probowala obgryzac swoje poslanie i kilka razy wstawalam, zeby ja skarcic. Pare razy skonczylo sie paniczna ucieczka ode mnie i sciaganiem ja na sile z powrotem, ale w koncu zalapala, ze nikt jej tu nie bedzie maltretowac, ma tylko zostawic poslanie w spokoju. Od tej pory (przynajmniej do dzis rana) reaguje na zwykle "psik!". Widac, ze bardzo sie stara, zeby bylo dobrze. Ja wiem, ze mlodemu psu, ktorego zeby swedza, ciezko jest oderwac sie od gryzienia czegos, wiec jesli na komende porzuca gryzienie, to widac, ze jej zalezy. Na spacerze (kupa juz normalna!) "wystawiala" facetow wylazacych zza krzakow (tam jest sciezka, ktoredy budowlancy ida na budowe) i zajadle mnie przed nimi "bronila". Diefe nadal zaczepia, ale juz jest troche mniej nachalna. moze beda z niej "ludzie" :)
  18. Pierwsza doba za nami. Trusia niesmialo zaczyna siusiac, ma troche rozwolnienia (ale nie biegunke), ale poki co zwalam to na karb stresu. Bidna bedzie musiala szybko spowazniec. Diefa nie chce sie z nia bawic w ogole, a my nie bardzo mozemy, bo kazda proba rzucenia patyka wywoluje scene zazdrosci (mimo ze Diefa zabawe w aportowanie dotad kwitowala mina "wyrzuciles, to se sam przynies"). Ale szybsze wydoroslenie chyba nie jest najgorszym, co ja moglo trafic... Siedzenie przed buda znosi swietnie (wystawialam ja w ciagu dnia kilka razy na pol godziny/godzine) - obawialam sie scen, a ona zupelnie jak by wiedziala do czego jest buda, smycz itp., ma juz ladny "obronny" szczek. Ogolnie szczeka duzo i ucina sobie regularnie taka "pogawedke" z psem sasiadow, tez nalogowym szczekaczem, ale jak ktos idzie, to przechodzi w elegancki szczek w stylu "czekaj no intruzie". (wyjasnie: bude mamy na ganku, a do wystawiania przyzwyczajam, bo mamy w domu alarm i jak musimy wszyscy wyjsc, to pies laduje na dworze, zeby czujniki nie szalaly - zeby nie bylo, ze robimy z Trusi psa lancuchowego). Generalnie slucha sie calkiem niezle jak na pierwszy dzien (tj. mnie, meza troche sie boi, ale jego caly dzien nie bylo), na smyczy chodzi dobrze (tylko lapy jej sie placza w smycz), probuje roznych smakow (krzeslo, lustro, rajstopa...), ale jak dotad nic nie zniszczyla i nie wyglada na smieciojada (w odroznieniu od Diefy...). Byc moze w weekend wezmiemy ja na szczepienie p. wsciekliznie, bo juz beda 3 tygodnie po zabiegu, a w koncu miec musi.
  19. Noc minela spokojnie, Trusia spala jak zabita. Sniadanie psy zjadly bez bojow, pobily sie dopiero, jak maz wychodzil z lazienki - o to, ktora ma zaszczyt pierwsza go powitac. Ale ogolnie jest dobrze. Diefa tylko od czasu do czasu pokazuje zeby, a aktualnie demonstracyjnie zajela poslanie Trusi, ale na tym wlasciwie jej zazdrosc sie konczy. Trusia juz ma za soba swoj pierwszy raz przy budzie - odwozac Mala do zlobka, przywiazalam ja na ganku, zeby sie troche przyzwyczajala i do tego - zniosla bardzo dobrze. Odprowadzala mnie wzrokiem, ale nawet nie skamlala (przynajmniej do czasu, jak wyjechalam z ulicy, potem nie wiem), jak wrocilam po 20 minutach, grzecznie lezala na ganku (ale tak naturalnie, nie jak porzucony pies) i na moj widok zaczela szczekac z radosci. Czyli bedzie dobrze, bo sie balam histerii i wycia. TYLKO JAKA ONA JEST NAMOLNA...
  20. Diefe zachecala do zabaw juz dzis, ale bezskutecznie, bo ona ma 10,5 na karku i zwawo rusza sie tylko do miski. Aktualnie rpobujemy ja zaciagnac na gore "na pokoje" (ja dzis bede spala z psami w jednym, a maz z dzieckiem w drugim), ale stanela na polpietrze i dalej nie chce. Martwi mnie tylko, ze jest u nas od 13, byla juz na 3 spacerach i jednej przebiezce po ogrodku i nie uronila ani kropli siusiu. Mam nadzieje, ze to tylko stres i ze nie odreaguje go sobie na podlodze. Zabrala sie tez za obgryzanie mebli, jak ja zostawilismy sama na dole (liczac, ze sama wejdzie w koncu na gore). Na szczescie po przeprowadzce prawie nic nie mamy ze sprzetow i oberwalo sie ogrodowym. Ale trzeba bedzie pamietac, zeby nie zostawiac jej samej z drewnem... Tyle chyba na dzis wrazen, idziemy spac.
  21. Trusia juz jest u nas. Nasze bydlatko przyjelo ja zaskakujaco dobrze. Spodziewalam sie przestawiania zebami po katach, a Diefa po prostu Trusie olala (ale kreci sie w poblizu, na wszelki wypadek). Trusia na razie wszystkiego sie boi, z Diefa na czele, juz jej pokazala zeby, ale do corki sie lasila i probowala ja polizac, wiec jest git. Patrzyla tesknie za Panstwem, ktorzy ja przywiezli, ale potem poszlismy na spacer z psami i corka i juz calkiem ladnie brykala. Teraz lezy w korytarzu i nie smie sie ruszyc. Zostawilismy ja w spokoju, niech sie oswaja.
  22. Juz nas dzieli dwucyfrowa liczba kilometrow, ale Trusia dotrze jutro, bo zdaje sie, ze jest problem z samochodem (a raczej jego brakiem). Ale skoro obcy dla Trusi ludzie nie maja nic przeciwko, zeby spedzic z nia dodatkowa dobe, to nam w sumie dobrze wrozy (z naszym obecnym ciezko jest wytrzymac. Jedyne, co mozna o nim dobrego powiedziec, to ze sie w kupach nie tarza... :/)
  23. Czyli 12.09? Mozemy, najlepiej po 16-tej, zeby wszyscy domownicy byli na miejscu. Ale ogolnie lepszy kontakt ze mna jest mailowy lub telefoniczny. Na forum zagladam sporadycznie.
  24. Jestesmy umowione na jutro. :)
  25. Prosze na priv lub maila dane do przelewu. Tak, jak obiecalismy, pokrywamy z gory koszt sterylki.
×
×
  • Create New...