od 1,5 miesiaca jestem szczesliwa posiadaczka szczeniaczka (urodz. marzecz 2011) - kundelek adoptowany z przytuliska. rozwija sie bardzo ladnie, jest juz po 3 szczepieniach. Jest pelen energii; zaprzyjaznil sie nawet z moim dwoma kotami. Problemem jest jednak brudzenie w domu (zarowno siusianie jak i kupa). Robi to zawsze w jednym pokoju. Wylozylam tam gazety i od ok. 2 tyg zalatwia sie tylko na nie, jednak gdy zabieram je z pokoju i przenosze na korytarz blizej drzwi, to i tak zalatwia sie w tym pokoju (cale szczescie sa tam kafelki). Gdy wychodzimy na dwor, zalatwia sie bez problemu, dostaje tez nagrode. Rano przy pierwszym spacerze zawsze jest wszystko, podobnie wieczorem. Pies bez problemu przesypia cala noc, idzie spac okolo 23, budzi sie nawet o 9 czy 10 (ostatnio po calodniowej wycieczce zasnal ok 1 i spal do 11). Zawsze wychodze z nim po przebudzeniu, staram sie tez po zabawie czy jakiejs chwili ekscytacji, ale zawsze cos mi umknie. Gdy jade z nim do rodzicow, ktorzy maja dom z ogrodem i drzwi tarasu na ogrod sa otwarte, Karmel sam idzie sie zalatwic (na poczatku piszczal i chcial bym szla z nim). Gdy pada i taras jest zamniety - popiskuje, a ostatnio, gdy nie zareagowalam, stanal przy krzesle na ktorym lezaly gazety i tam zaczal piszczec. U rodzicow nie nabrudzil ani razu. Wracamy do domu i jest to samo. Jak mozna temu zaradzic, jak go bardziej zmobilizowac? Gdy z nim wychodze widac czasem ze bardzo juz chcial i ze zabralam go w ostatniej chwili (zawsze bardzo cieszy sie na spacer), ale sam nie daje w domu zadnego znaku. Co robic?