Dziekuje za te podstawowe rady napewno sie przydadza... dodam jeszcze ze pies ktorego mam aktualnie tez zostal przygarniety i uratowany praktycznie cudem od wywiezienia do lasu... nie znam bardziej wierniejszego i wdziecznego psa, dlatego serce mi sie kraja jak widze zazdrosc w jej oczach gdy zajmuje sie tamtyn nowym pupilem... Ale wiem ze potrzeba czasu i jestem pewien ze odwdzieczy sie tak jak Sonia:) okazalo sie jest to nieco chory jest to shi tzu, nie ma jedego oka ale zza wlosow i tak nie widac heh. Sonia niestety podczas cieczki uciekla przez niezamknieta bramke i stalo sie jak sie stalo teraz po urodzeniu od razy bedzie sterylizacja. A szczenieta napewno znajda dom a jak nie to poprostu zastana u mnie :) pozdrawiam wszystkich...