A ja z moim Mundim chodziłam i do przedszkola i na PT. Trafił mi się bardzo mądry mały wariat. Zgodzę się że nie można ich zmuszać, ale też mój nie za bardzo reagował na smakołyki bo jest mega niejadkiem. Czasami pod koniec robił komendy dla mnie a nie brał nagród. Dodam, ze weekendy to za mało. My praktycznie non stop, na każdym spacerze, w domu, wszędzie ćwiczyliśmy przez zabawę. I udało się. Teraz nie pamiętam spaceru żebym brała smycz. Nawet w centrum Warszawy, moje spojrzenie, ruch ręką i komenda noga działa jak zaklęcie. Jednym słowem i terriera można wyszkolic, ale musi mieć rewelacyjny kontakt z właścicielem, więcej zabawą a nic przymusem. Mieszkamy przy lesie i w zimie przegrywam jedynie z sarnami, a w lato z kotami, ale po pierwszym amoku i z takiego polowania wraca :) Jednym słowem polecam wszelką naukę przez zabawę. I jeszcze dodam, że to pies jednego pana i oprócz mnie niestety nie reaguje na nikogo. Czasami wręcz myślę, że on udaje głuchego i cieszą jego coraz bardziej rozpaczliwe próby przywołania przez znajomych, czasami obcych ludzi, z których oczywiście nic sobie nie robi... :))