Witam wszystkich,
Dwa dni temu zbiegiem okoliczności przygarnęłam dwumiesięczną sunię w typie Spaniela. Layla nie ma udokumentowanego pochodzenia a ja nigdy nie miałam stworzonka tej rasy (nawet nie planowałam drugiego psa szczerze mówiąc). Moja suka Aba, (owczarek niemiecki) miała jakiś czas temu szczeniaki, wszystkie jeszcze przed urodzeniem były zamówione więc jak miały ponad dwa miesiące zostały wyeksmitowane do nowych domów (nie mam hodowli, pseudo hodowli, to był mój pierwszy i ostatni miot, mimo, że planowany). I właśnie tu zaczynają się schody. Aba nie ma w sobie kompletnie żadnej agresji, jest uległa i wybitnie wręcz zrównoważona, wychowywała się z dziećmi i innymi psami sąsiadów. Laylę zaakceptowała od razu, większy problem ze strachem miała Spanielka (bo Abunia to taki wielki, straszny wilczur). Pierwszego dnia Aba zachęcała małą do zabawy, kręciła się wokół niej, no sielanka. A drugiego dnia zaczęło się. Aba ubzdurała sobie, że Layla jest jej dzieckiem. Możliwe jest w ogóle, żeby dostała laktacji tak od razu? Straciła pokarm miesiąc temu a tu taka niespodzianka. Nie wiem, co mam robić, przecież nie pozwolę Layli ssać mleka. Martwię się, że Aba dostanie jakiegoś zapalenia od tego nieodciągniętego pokarmu (już ma złogi - jak się tego pozbyć?!) i że obie suczki będą za sobą tęsknić (za tydzień wyjeżdżam z powrotem na studia i zabieram maleństwo ze sobą, Aba zostaje w domku rodzinnym). Przygarniając Laylę liczyłam się z kłopotami ale w drugą stronę. Poza tym nie sądziłam, że sytuacja rozwinie się tak szybko. Aba lepiej traktuje Laylę niż swoje szczeniaki a mała zaczyna sama się do niej garnąć. Zatem moje pytanie: CO ROBIĆ? Poza tym mam ogromne wątpliwości co do samej Layli. Uważam, że jak kogoś stać to powinien brać psa z rodowodem a jak nie to psa ze schroniska (podwójne korzyści). Okoliczności skłoniły mnie do zaopiekowania się tą Spanielką i chcąc - nie chcąc, wzięłam maleństwo gdyż właściciel chciał się jej pozbyć. Średnio interesuje mnie jak będzie wyglądała w przyszłości chociaż miło by było jeżeli nadal przypominałaby psa, oddać - nie oddam, dlatego proszę o praktyczne porady dotyczące jej wychowania. Nigdy moje psy nie sprawiały problemów wychowawczych z którymi nie mogłam sobie poradzić a teraz czuję się przerośnięta sytuacją, mimo, że się nawet dobrze nie rozwinęła. Zawsze zakup psa był przemyślany od A do Z a teraz nie wiem, czego się spodziewać. No i ten milion postów dotyczących agresji Spanielowatych. Im więcej czytam tym bardziej się martwię. A jak spaniele radzą sobie w obecności koni?
Przepraszam za ten grafomański wywód ale chciałam dobrze nakreślić sytuację. Proszę o rady gdyż nie chcę suni zepsuć już na starcie a szkody już poczynione ograniczyć do minimum.
Pozdrawiam serdecznie:)