wiem, że jest źle i nic można już zrobić. Moja 12 letnia spanielka miała w zeszłym roku usuniętą śledzionę (nowotwór). Przez ponad 8 miesięcy było dobrze, aż do przedwczoraj. Słabła w oczach, przestała jeść, więc szybko do weta i wyrok: rak wątroby i rak płuc. Bardzo głęboka anemia. Wet sugerował eutanazję, ja jednak nie mogłam się zdecydować, więc dostała sterydy, leki i witaminy i teraz czekamy, co będzie. Jest za słaba na operację. Widzę, że jest źle - leży cichutko w ogrodzie, nie je, jedynie pije, nie ma siły się podnieść. Ma skurcze brzucha. I puste spojrzenie. Nie wiem, czy bardzo cierpi, bo od zawsze była bardzo cicha, spokojna, spoległa, bardzo dzielna w chorobie. Nie chcę jej skazywać na bezsensowne cierpienie, ale nie chcę jej skracać życia jeśli nie jest to konieczne. Kiedy pozwolić jej odejść?