Cześć, mam 7,5-miesięcznego mieszańca (berneński/szwajcar z owczarkiem) i zostawianie go w domu to bardzo ryzykowna sprawa. Kiedy wychodzę, uczony doświadczeniem zamykam wszystkie drzwi w domu, sprzątam z przedpokoju co tylko się da, a kiedy wracam i tak z reguły zastaję krajobraz po bitwie, bo pies albo zjada wiklinowy koszyk, albo, co najgorsze, zdejmuje rzeczy z blatu w kuchni, ze stołu kuchennego czy nawet druciak ze zlewu. Do tego standardowo ściągnięta, pogryziona kocia miska i wyjedzone z kuwety kocie kupy, a jeśli po drodze nawinie się papier toaletowy to i on nie ujdzie z życiem. Kiedy wchodzi się do domu, od razu wiadomo, że pies coś zrobił, bo w zależności od skali zniszczeń albo zwiesza łeb i chodzi trochę "niżej zawieszony", albo wręcz się czołga i piszczy (mimo, że nigdy nie był za to bity). Ktoś mógłby poradzić, jak go tego oduczyć?