hej
Ania (gmail) bardzo się cieszę, że nic strasznego się nie stało. Oby szybko psina wracała do zdrowia. Obawiam się, że nie powstrzyma jej to przed brykaniem. Ja po waszych opowieściach już nie puszczam psa ze smyczy. Nie ukrywam, że jest to już trochę przygnębiające i dla mnie i dla Mavrosa. Nie dość, że ma ADHD to jeszcze się obraża na mnie i podczas spaceru zatrzymuje się w najmniej odpowiednim miejscu i nie chce ruszyć dalej. Musi byc to niezły widok dla przechodniów jak negocjuję z psem powrót do domu :)
Figa77 dobrze robisz, że zdajesz się na lekarza - też liczę na to, że wiedzą co robią. Ja z moim idę w sobotę na kontrolę i zobaczymy co dalej mi powie. Jak pomyślę, że będąc z nim nad morzem mam go trzymać dalej na smyczy to zastanawiam się nad zmianą kierunku podróży. Jak widzi trochę wody i piachu to diabeł w niego wstępuje. Obawiam się, że mogę nie dać sobie rady z nim przy takiej ilości atrakcji.
Dziewczyny trzymam za Was kciuki.
pozdrawiam
Karola