HAHAHAAA dobre..
tak klopoty byly do przewidzenia.. ale coz zrobic. albo je ogarne, albo bede musiala jednego oddac.
Zauwazylam na bank, ze:
- kiedy spokoj w domu, one tez sa spokojne, a raczej spokojniejsze;
- oddzielenie ich od siebie daje efekty, tzn. zrobilam im dwa jeszcze bardziej oddzielne katy na noc do spania w domu;
- kiedy mlody zaczyna warczec, ja podchodze i mowie "nie wolno Pele" stanowczym niskim glosem. Czasem dziala od razu, czasem pare minut musze powtarzac.
Chodzi mi o to aby zaczely sie na nowo akceptowac.
Nie wiem czy dobrze opisalam sytuacje w sumie... to jest tak. Np. oba psy leza na tarasie, ja otwieram drzwi do domu i wolam je na noc, wtedy mlody podnosi sie i powolnym krokiem idzie w kierunku starego coraz glosniej warczac. Kiedy juz podejdzie stoi nad nim i warczy coraz intensywnej i wystarczy jeden ruch starego i bitwa gotowa. Tak samo w domu nagle mlody podchodzi do poslania starego, albo nawet wchodzi do niego (!), stoi i warczy jak traktor czy lew(jak kto woli).
Czasami dzieje sie to bo JA je zawolam, wiec moge sie domyslac, ze ma to zwiazek ze mna, badz z pierszenstwem wejscia do "budy" - jak w 1wszym przykladzie. Natomiast nie rozumiem sytuacji jak 2ugim przykladzie, kiedy mlody bez zadnego powodu czy mojej ingerencji wchodzi w przesten starego i warczy po czym, niekiedy, gryzie.
Zauwazylam jeszcze taka sytuacje kiedy oba psy biegaja sobie po dzialce i jest spokoj, ale kiedy wracaja na taras (gdzie maja materace dla siebie do lezenia) i stary robi taka dziwna mine, tzn. odsuwa uszy do tylu, opuszcza glowe i jakby ucieka w okolice domu, tzn pod drzwi tarasowe, do drzwi wejsciowych, itp. i wtedy mlody od razu podbiega, warczy i sie rzuca. Rzadko mlody wygrywa walki, choc ostatnio byl remis.
Troche sie rozpisalam, ale chyba bedzie potrzebne oko specjalisty.. bo nie wiem o co one dokladnie walcza..