Olafek umarł.. po wycieciu sledziony czul sie znakomicie, biegal, jadl, plywal, szczekal.. jak dawniej! do czasu.. kiedy zauwazylam ze przestaje juz biegac, ciagle spi.. szybko udalam sie z nim do lecznicy, zrobilismy morfologie.. na 6 mln czerwonych krwinek mial 2,5 mln... powinien byc bardzo slaby ale jeszcze troszke sie trzymal. Zaczely sie badania, usg, rtg, kroplowki wszego rodzaju, no i.. puchl mu brzuszek.. na badaniach wyszla powiekszona watroba i liczne pecherzyki w brzuszku.. udalam sie z bratem po krew do olsztyna, na chwilke poczul sie lepiej, zdecydowalismy sie na operacje.. wczoraj o godzinie 15 zadzwonil pan doktor, powiedzial ze olaf ma liczne torbiele na jelitach, niektore popekaly niszczac tkanki, ze juz nic nie da sie zrobic... Olaf sie juz nie obudzil, spi na dzialce, tuz obok jego ulubionego pomostu przy kochanym jeziorku :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!