Kalea
Members-
Posts
8 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kalea
-
a więc - pies dostał lek na odrobaczenie - póki co jest spokój (odpukać) teraz poobserwujemy psa i za tydzień przy wypłacie pewnie kompleksowe badania zrobimy. Pies dostaje jeść po południu a cały dzień ma dostęp do suchej karmy. Na spacerach nic nie zjada, w domu talerz z obiadem można postawić na podłodze, podejdzie powącha, obliże się ale nie zje jeśli nie ma pozwolenia :) pod tym względem super psiak! Czasem na działce zjada trawę..a właściwie wyrywa podczas zabawy z kamieniem..bo to pies który nie biega za patykiem tylko kamieniami ?! Wczoraj byłam z rodzicami w zoologu..i wiedzielismy coś na kształt klatki tylko skladane z materiału jakegoś (muszę poszukać w necie) też zamykane z 'oknami' i chyba stanie na tym - tylko cena jest wysoka ale może się uda znaleźć taniej..
-
w wekend będę z nim u weterynarza.. karmy nie zmieniał - je josebe i codziennie gotowane mięso z kurczaka z warzywami czasem z ryżem. klatka jednak też zajmuje trochę miejsca a w przejściu jej nikt nie postawi :/ ale pomyślę i nad tym chociaż byłoby ciężko a co do prania..cóż dlatego rodzice nie kupują nowych mebli a pranie tapicerki odbywa się za pomocą wody i mydła.. Pies mieszka ok30km od Warszawy
-
nie mogłabym go uśpić ani oddać.. [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/6851/imgp1691gj.jpg[/IMG]
-
[INDENT]Chciałabym, żeby chodziło o mocz - niestety nie..nie sika w domu.. :/[/INDENT][INDENT]Nie napisałam, że klatka jest 'be' napisałam, że nie jestem do końca przekonana i nie zaznaczyłam, że to nie wchodzi w grę.. jeśli mój pies tak 'dzwinie' zareagował na jedno pogryzienie tak samo nie wiadomo jak zareaguje na klatkę. W emocjach i nerwach mówi się naprawdę różne rzeczy, ja absolutnie nie chcę psa usypiać ani oddawać do schroniska ale rozumiem moich rodziców dlatego szukam rozwiązania![/INDENT]
-
[FONT=Tahoma][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] Nie jestem znawcą. Pies nigdy odkąd nauczył się załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz nie znaczył terenu w domu, nie niszczy niczego oprócz swoich zabawek oraz nie wyje ani nie szczeka podczas naszej nieobecności (jedyny wyjątek gdy ktoś puka/dzwoni do drzwi). Ok, niech Ci będzie, że mam pseudo psa z pseudo hodowli bo nie chodziłam za jego rodzicami i nie widziałam tego całego procesu..nie ma to dla mnie w tym momencie znaczenia, nie zależało mi na rodowodzie tylko na kochającym psie, wypadło na tego. W takim razie mój koń z rogami nie jest normalnie prowadzony - ciekawa jestem na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski - i nie zgodzę się z jednym, że możesz z góry założyć, że dana rasa ma tak silną psychikę, że jedno pogryzienie nie zaszkodzi żadnemu psu..psy są różne i pomimo rasy jak i przodków mają różne charaktery. Nie widziałeś w jakim stanie był mój pies i i tak dziwię się ja i lekarze, że z tego wyszedł i ma tylko takie 'odchyły'. Co do wieku - nie mam zamiaru się rozpisywać i wchodzić w całą sytuację rodzinną i materialną tak dokładnie ..jakby rodzice byli zdrowi (a choroby nie przewidzisz) było by ok i mieli by siły pewnie ale nawał problemów jednak przygniata każdego. Mi chodzi teraz o porady co można zrobić, od razu uprzedzę kolejny argument - nie jestem w stanie pomóc rodzicom i nie wiem jak szybko będę w stanie a oni nie mają siły, żeby czekać rok czy dwa.. Przeczytałam właśnie kilka słów o tej klatce i nie jestem do końca przekonana.. Ma ktoś może pomysł co to mogłaby być za choroba? Tak czy inaczej do weterynarza mogę z nim iść dopiero w wekend bo wtedy będę u rodziców ale muszę wykluczyć jak najwięcej do tej pory i wymyślić parę pomysłów co można zrobić..
-
[INDENT]Po Twojej wypowiedzi wnioskuję, że gorszego losu dla mojego psiaka nie mogliśmy mu zgotować..z czym się nie zgodzę.[/INDENT][INDENT]Myślałam o specjaliście - jednak działania niestety teraz trzeba podjąć szybko a jesteśmy w trudnej sytuacji materialnej i nie wierzę, zeby ktoś zamiast zapłacenia rachunku poszedł do psiego psychologa np. Nie napisałam, że pies jest zdrowy w 100% ale, że nie wykazuje żadnych objawów chorobowych. Niestety nie siedzę w jego psychice ani wnętrzu.. Agresja nie jest tak duża jak była, a karany ręką nie był bardzo dawno - jak pisałam wszyscy starają się zmienić swoje zachowanie. Tak ataki (jestem prawie na 100% pewna - prawie bo nie jestem specjalistą) są na tle lękowym - pies został zaatakowany z góry i takich 'podejść' się boi i pierwszy atakuje.[/INDENT][INDENT]Jeśli pies miałby zerowe poczucie bezpieczeństwa moim zdaniem (na zdrowy chłopki rozum jak to się mówi) nie biegł by po pomoc gdy źle się czuje albo boi. Nie byłby też spokojny przez 95% czasu (z wyjątkiej ataków, które zdarzają się średnio raz na 4-5 miesięcy). Za zabrudzenie mieszkania pies nie został ukarany - no jedynie w taki sposób, że kazano mu wyjść z pokoju na czas sprzątania..bo kara po czasie z tego co wiem na zwierzęta nie działa lub działa wręcz odwrotnie do założeń. [/INDENT][INDENT]Myślałam nad innym domem ale nawet nie wiem gdzie zacząć go szukać..i jacy musieli by być jego przyszli właściciele ani jak zareaguje na to wszystko pies. Pies ma pewnych przodków - rodowodowych, widziałam oba psy i ich książeczki na własne oczy. Mój nie mógł dostać rodowodu (o czym od razu zostałam poinformowana) ze względu na krzywy zgryz :) - zresztą na tym nikomu z nas nie zależało bo nie zamierzaliśmy jeździć na żadne wystawy czy pokazy. Wiesz jak braliśmy psa rodzice byli młodsi - ok powiesz - pies nie żyje 2 lat - zgadzam się, ale też nie można przewidzieć chorób czy innych zdarzeń losowych a jakby każdy pisał czarny scenariusz nikt nie powinien mieć w domu żadnego zwierzaka.[/INDENT]
-
[INDENT]Nie, nie stało się nic niezwykłego. Nikogo nie było w domu więc nie mogę wykluczyć ale nie ma żadnego remontu nigdzie blisko, zresztą do tej pory na hałasy pies reagował najwyżej szczekaniem.. Pies był badany dwa miesiące temu od tego czasu opócz zwykłego rozwolnienia po powrocie z działki (czasami tak ma po zjadaniu trawy) nie było nic nadzwyczajnego..nic innego w zachowaniu! [/INDENT][INDENT]Staraliśmy się pracować ale wiesz - trzy osoby i każda ma inne zdanie i w tym problem, np mój tata reaguje za bardzo agresją a wystarczy głos moim zdaniem niż ręka ale tata stara się to też kontrolować. Mama natomiast za bardzo się go boi..i jest za dobra - pies dostanie wszystko 'bo on się tak na mnie patrzy'.. rozmawiałam nie raz z rodzicami i zachowanie psa się poprawiło, potrafi podejść do psa i go nie zaatakować, potrafi przejść obok psa obojętnie, z niektórymi nawet się pobawi :) [/INDENT][INDENT]Ok, może to bzdura, że pies taki mały nie zrobi krzywdy, ale bardziej chodziło mi o to, że nam nie zrobi (dorosłym osobom) jest małe prawdopodobieństwo - może skaleczyć, zgadza się..tyle, że to gryzienie to taki atak i zaraz jak się na psa głośno krzyknie kuli ogon pod siebie i ucieka i sam przez jakiś czas obchodzi wszystkich z daleka jakby się bał, że może zaatakować i woli się trzymać na uboczu.. [/INDENT][INDENT]Wiesz to też nie jest takie proste..pies był świetnym kompanem przez dwa lata..przez wypadek zmienił się - cóż bywa..biegnie się z nim do weterynarza z każdym problemem co niestety pochłania masę kasy.. Rodzice nie należą do najmłodszych osób i teraz te nienajmłodsze osoby przychodzą padnięte po pracy przy czym jeszcze trzeba codziennie minimum 3 razy wyjść z psem (3 piętro bez windy), borykać się z jego agresją i sprzątać cały dom i kupować nowe meble..wiesz trzeba spojrzeć z dwóch stron - może nie jestem obiektywna ale staram się zrozumieć i ich.. :( nie mogą nigdzie na dłużej pojechać - bo ja też mam pracę mieszkam w innym mieście więc nie zawsze mogę pomóc - nikt nie może do nich przyjechać bo przecież nikt psa na kilka/kilkanaście godzin nie zamknie w łazience.. [/INDENT][INDENT]Myślałam o uśpieniu ale myślę, że nikt się na to nie zdecyduje. To po prostu myślę byłoby zbyt trudne - uśpić po 9 latach zdrowego psa..jak to wytłumaczyć? tylko tym, że jest trudny? dla mnie to abstrakcja..ale też rozumiem, że rodzice już nie dają fizycznie i psychicznie rady. Niestety nic nie jest czarne ani białe .. [/INDENT]
-
Hej, Mam problem ze swoim 9 letnim yorkiem..mieszka teraz z moimi rodzicami. Po krótce..jest dobrze wychowany, nawet jak miał jakieś problemy to schodził z dywanu żeby go nie zabrudzić.. Przedwczoraj mama wróciła z pracy i uwaga zapaskudzony był cały dywan i ..stół!! ok mój pies nie należy do typowych yorków - waży 7kg i jest duży ale nigdy nie wchodził na stół! a tymbardziej nie załatwiał na nim swoich potrzeb..wczoraj sytuacja się powtórzyła i narobił na fotelu..zachowuje się normalnie poza tym. Nie wiem czy to kwestia choroby czy wieku, czy tego, że ostatnio tata był chory i pies miał dużo więcej spacerów i prawie cały czas ktoś z nim był..ale to było raptem pół roku przez jego 9letnie życie.. w wieku dwóch lat został pogryziony przez stafforda - odma płucna, połamane żebra ledwo przeżył od tej pory jest agresywny w stosunku do psów a także do ludzi - wystarczy z góry go pogłaskać lub zbyt blisko podejść i pies wpada w amok i gryzie. Nie zrobi nic poważnego bo jest mały i nie robi tego specjalnie.. Nie wiem czy zachowanie jakie pokazuje od dwóch dni to jakaś złośliwość.. Sytuacja jest o tyle poważna, że tata chciał go już wczoraj oddać do schroniska :( rodzice po prostu nie dają rady a ja nie mam warunków żeby go zabrać chociaż już kombinuję na wszystkie sposoby ).. Poradźcie coś!