Witam serdecznie.
tak jak was wszystkich mnie i mojego mieszanego jamnika z kundelkiem też dopadła ta paskudna choroba.
Zaczęło się od gruczolaka odbytu (leczenie lekiem tamoxifen) i dieta bo waży 13,5 kg, specjalna karma royala na wątrobę i lek heparegen bo wyniki wyszły niepokojące a skończło się jak na razie po kolejnej serii badań na podejrzeniu zespole Cushinga (bynajmniej tyle mówią wyniki wstępne, ktore po mimo stosowania diety i heparegenu były gorsze) bo następne dokładne to koszt 150zl. Weterynarz mnie dziaiaj poinformował że są 2 wyjścia.
1 leczyć gdzie koszt to ok 3000 tys zł i brak pewności ze wyjdzie
2 zostawić tak jak jest i dać psu który ma 11 lat rok życia.
Ogólnie pies wygląda na zdrowego. Pije, na brak apetytu nie narzeka i nawet ma chęci do zabawy fakt faktem ten brzudzek jest tak jakby nadmuchany.
Czy osoby którym udało się uratować pupila zgadzą sie z moją panią weterynarz? że tyle to kosztuje a jeśli sie nie leczy to tylko zostanie mu 1rok? proszę o pomoc bo jestem załamana :-(