Jump to content
Dogomania

Liwia8

Members
  • Posts

    33
  • Joined

  • Last visited

Liwia8's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Nie będę Ci pisała słodkiego blebleble, że ona czuje że to dla jej dobra i takie tam - sama wiesz, że tak jest. Przykre, że zwierzak teraz ciepi ale takie życie, czasem trzeba pocierpieć i tego się nie przeskoczy :( Niech Ci nic nie pęka bo ktos w Waszym duecie musi byc silny :)
  2. Diuna, nie denerwujemy się rzeczami na które nie mamy wpływu. Inaczej oszalejesz. Młoda śliczna jest i zdrowa, doszukacie się przyczyny tych złamań i będzie sobie żyła długo i zdrowo, w dobrym DS. I kasa się znajdzie i dobrzy ludzie, zobaczysz.
  3. można i tak się robi. [URL]http://www.laboklin.de/pdf/pl/antraege/Skierowanie_ogolne.pdf[/URL] Kurier odbiera próbkę z kliniki wet, po określonym czasie dostajesz wyniki. Do laboklinu można zadzwonić i zapytać o cenę - nr jest na stronie głównej. Ja mam kilka lat przerwy od ostatniego takiego badania, więc nie umiem powiedzieć Ci o koszcie. Doczytałam właśnie, że od "moich" czasów się zmieniło i pth można zbadać w Polsce - koszt 60-100 zl. Plus hormony tarczycy + nerki + jonogram + morfologia to jednak wyjdzie kupa kasy :( I juz się zamykam, nie chcę Cię nakręcać w stresie - pewnie suczydłu nic nie jest złego, a że net jest kiepskim nośnikiem rozmów jednak i Cię niepotrzebnie nastraszyłam :(
  4. te badania, o których piszę, są kosztowne i robione w Niemczech :(
  5. A czy Młoda była kontrolowana pod kątem hormonów? Konkretnie tarczycy i przytarczyc (parathormonu)? Miała zbadaną krew (wapń, fosfor itp)? EDIT. Głupie pytanie zadałam, przecież to nie są standardowe badana i jakby były robione to byś napisała. Napisze więc inaczej - może warto z wetem o tym porozmawiać? Miałam zwierzaki z tego typu zaburzeniami na tymczasie, łamały się bardzo łatwo, kości były kiepskie, wzrost mniejszy niż powinien. Weci też kładli to na karb niedożywienia, któryś z kolei dopiero zajarzył, co może być nei halo i wyszło szydło z worka.
  6. To prywatne pieski jakiegoś człowieka, z jego suki. Po co zdejmować mu z głowy ten "kłopot" nie żądając w zamian sterylki suki? Za chwilę będą kolejne szczeniaki, i kolejne i następne. To działanie na szkodę psów moim zdaniem. I smutne, że TOZ się para takim pośrednictwem.
  7. [quote name='tu_ania_tu']jest własnościa Stowarzyszenia Dogi-Adopcje[/QUOTE] tzn właściciel się zrzekł psa?
  8. [quote name='tu_ania_tu']nie no, niedożywiony jeszcze jest.... tylko terez pytanie czy go nie karmiono, czy może raczej chłopak niejadek jest. Ja nie wnikam dlaczego znalazł się w przytulisku, to nie my go odebraliśmy właścicielowi, my pomagamy psu, który był w przytulisku[/QUOTE] Jaki jest status prawny Luckiego?
  9. Reasumując - pies zadbany, zsocjalizowany, nie żyjący na łańcuchu, z problemami skórnymi (wg weta nie kwalifikującymi się do podjęcia działań), został odebrany właścicielowi?
  10. Nie była długo, lekko ponad miesiąc. Szczeniaki, które przeżyły, też już są w nowych domach. Zdjęcia pokażę (tu?) oczywiście. Jeszcze raz bardzo za wszystko dziękuję.
  11. nie umiem odpowiedziec, w którym była boksie: fizycznie była w D (nei pamiętam ale niskim) ale w bazie nie figurowała w nim, czyli chyba przełożona z ominięciem bazy? Imię miała dziwaczne, maść wpisaną "wilczasta". Może bardziej po historii - przywiązana do drzewa, dwa metry od niej szczeniaki w worku/pudełku. Na pewno ktoś ją bił :(
  12. Dziewczyny, bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie okazane mi w tym wątku. Od lipca szukałam przyjaciółki dla mojej suni - nestorki. Byłam w azylu kilkanaście razy, zawracałam Wam głowę tu i na pw. Z końcem lipca dostałam smsa od koleżanki z KTOZu, że przywiozła sunię ze szczeniakami z lasu, zagnębioną i przerażoną, i że ta sunia czeka na mnie w schronie. Wstyd się przyznać, ale w nadmiarze zdarzeń - zapomniałam o tym smsie. Już w sierpniu byłam w azylu sporo razy, także z Anią i Natalią - serdecznie dziękuję za wsparcie, dziewczyny. Same wiecie, jak dużo psów wpadało mi do głowy - myślałam nad Bertą, potem Klamerką, Szorą, Klapniętym Uchem, Przerośniętym Chomikiem (nie pamiętam właściwych imion): okazało się, że wszystkie te psiaki mają domy, Rodi, Bamus; tu nie zaiskrzyło. Wpadła mi w serce sunia inna, niż taka, jakiej szukałam. Wpadła i siedziała, mimo że patrzyłam w oczy innym psom, że inne już lokowałam u siebie w domu, to jednak wciąż i wciąż wracał smutek, że nie ta jedna, co mnie tak mocno za serce chwyciła (za młoda dla mnie - młoda a więc mająca szansę u kogo innego). Kolejne razy wychodziłam ze schronu bez niej, ze smutkiem w sobie. W poniedziałek byłam w schronie od 13 do niemal 17. Bardzo chciałam, aby intuicja krzyknęła przy Balbinie albo Dakocie, że to ta i żadna inna... Lata będąc dt i wydając zwierzaki, nauczyłam się, że intuicja to coś, czego warto słuchać często wbrew rozumowi. Wzięłam tą młodą sunię, zaraz po tym, jak okazało się, że to sunia z lasu, z lipcowego smsa. Nie wierzę w zbiegi okoliczności, skoro była mi przeznaczona a ja nie wiedząc o tym wybrałam ją z setek psów to znaczy, że jest moja i już. Sunia już w domu, przerażona, lekko dziczy, sika po domu. Dla mojego Antyka jest wymarzoną koleżanką, nie nachalną, spokojną, niestresującą. Dla dziecia super. Niestety, pakt o nieagresji z kotami nie został zawarty ale mam nadzieję, że to czasowe. A problemy i strachy wygonimy z tej biednej głowiny czasem, miłością i cierpliwością. Kiedy wychodziłyśmy ze schronu kierownik na korytarzu powiedział mi w żartach, że da mi mała popalić przez te najbliższe 13 lat. No da, juz to wiem. Ale nie szkodzi, rodzina nam się powiększyła o idealnego psiaka-towarzysza na jesień zycia mojej rezydentki. Wciąż mi smutni i źle, jedną wzięłam a zostało ich tam tyle. Takie decyzje to najpaskudniejsze z paskudnych decyzji, wciąż myślę, że ta sunia dałaby sobie radę w życiu beze mnie a jakis pies, być może, przez taką a nie inną moją decyzję - umrze w schronie. Wiem, to pokręcone, nic na to nie poradzę. Reasumując - bardzo dziękuję za pomoc, czas i za to, co dobrego robicie dla zwierzaków.
  13. [quote name='SkarpetKa']My nasze braliśmy jak miały 10 tyg. 8 tygodniowe kocięta już można od mamy zabierać, bo kończy się okres karmienia i można już przejść w całości na inny pokarm. Jakby się uprzeć to można zabrać już 6 tyg. Oczywiście wcześniej (3-4tydzień) stopniowo trzeba podawać stały pokarm.[/QUOTE] Absolutna bzdura. Kociaki do 12 tygodnia powinny być z mamą. Minimum do 10, w ekstremalnej podbramkowej sytuacji - do 8 (ale to w bardzo wyjątkowych sytuacjach). 6 tygodni to zbrodnia.
  14. Dziewczyny, ale nie róbcie sobie jakiegoś kłopotu, proszę. To takie wstępne rozmowy, żebyśmy nawzajem miały o czym myśleć :) Moja domowa menażeria jest tak duża i specyficzna, że decyzja musi być mocno przemyślana coby jakiejś tragedii niechcący nie wygenerować.
  15. [quote name='Avaloth']Ja w środę na 99% będę to się zgadamy. Julcia jest większa, ale Liwia nie jest duża..[/QUOTE] Liwia jest całkiem grubaśna :) Znaczy ja :) Tamta Liwia - świetny psiak. A co z Szopą jest nie halo? Tyle lat już siedzi, dziś dokładnie 6 mija jeśli pamięć mnie nie zawodzi :(
×
×
  • Create New...