Jump to content
Dogomania

Suflet

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Suflet's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Już odpowiadam. Każde posłanie jakie kiedykolwiek miał (a miał pianki, materace, koszyczki, obite skórą, koce, poduszki - myśleliśmy że sika na nie bo może mu nie odpowiadają) ale zawsze spał na podłodze kolo lodówki albo szedł do łazienki albo gdzieś w progu w przejściu. Zawsze wybierał dziwne miejsca do spania, a posłania służyły mu do zasikiwania albo do zakrywania siuśków. Czyli pozostaje nam tylko czekać aby z tego wyrósł albo go wykastrować i zawieźć dziadkom na wieś? Makabra. Czy to możliwe aby pies był niereformowalny? Może jest troszkę mniej inteligentny i wszystko będzie mu dłużej zajmować... Dziękuję wszystkim za uwagę i pomoc. To pokrzepiające, naprawdę. Myślę że nic więcej nie wymyślimy. DZIĘKUJEMY
  2. Na początku serdecznie dziękujemy za odzew. Próbowaliśmy robić jeszcze inne rzeczy. Kiedy rozrywał, chował podkłady i gazety i załatwił się obok kładliśmy papier toaletowy żeby wsiąknął, braliśmy kupkę dosłownie w łapę i zabieraliśmy go na trwanik, kładliśmy jego robotę żeby widział że tu jak coś leży, może skoro by w tym miejscu wyczuł swoje siusiu to może by kucnął i zrobił chociaż kropelkę. Co do wychodzenia. Od najwcześniejszych chwil przy każdej okazji dbaliśmy o jego rozwój fizyczny, nawiązuję tu do tego że siada kolo nogi na dworze. Pobiega, pobawi się piłką, poprzeciąga sznur (to już jednak kawał byka :)) porozrabia a jak się znudzi siada obok, patrzy się na człowieka i czeka aż się go zabierze do domu. Chcąc być sprytnymi kiedyś napoiliśmy go jak szaleni, daliśmy właśnie michę mokrego (przyznam sie że nawet trochę przesadzoną z ilością) i siedzieliśmy na dworze około 6 godzin (mamy własne małe podwórko i wierzyliśmy że wreszcie pęknie). Ściemniło się, Rudy wrócił do domu, pobiegł do kuchni i zrobił prezenty. Kiedy skończył 5 miesiąc zaczeliśmy chodzić wszędzie tam gdzie chodzą duże pieski na "niespodzianki" i tam siedzieliśmy zdecydowanie dłuuużej :) niż robią to inni właściciele. Poniuchał, poniuchał i zaczął ciągnąć do domu mrucząc coś po swojemu, postaliśmy kolejne 30 minut nic... wrócił do domu i zrobił to co miał... Metoda kennel-klatki. Nigdy nie była zamykana żeby maluch się przyzwyczajał (jezu jaki maluch :) roczny łobuz) tam miał posłanko, nikt go do niczego nie przymuszał i tak klatka postała miesiąc (zniknęła na początku czerwca) bo Rudy chodził sikać głównie do niej. Zachęcanie żeby spędzał tam choć sekundę za pomocą smakołyków wyglądało tak że wkładaliśmy coś do klatki, jakiś super gryzak on do niej szedł zabierał i wychodził. Chrupki które tam wkładaliśmy żeby mógł tam postać żeby je zjeśc...wynosił jedną po drugiej i wtedy zjadał. Chcieliśmy być sprytniejsi i robiliśmy na małych talerzykach kleksy z pokoju do klatki z cząsteczkami puszki, w rezultacie próbował sięgnąć łapką z boku klatki przez pręty. Ale siku chodził tam :> I kiedy ma wybór przede wszystkim zasikuje posłanie a kiedy jest już bardzo mokre robi obok na podłogę. Przepraszam że od razu nie napisałem o wszystkim ale niezmiernie trudno jest spamiętać i ująć każdą "przygodę" z Rudym. Aha a co do tego FE. Nie robiliśmy nigdy FE w chwili kiedy to już zaczął robić zeby nie kojarzył tego głośnego FE bardzo źle, żeby się nie przestraszył - wiadomo jakie czasem zgubne skutki przynosi czasem jeden zbyt głośny odgłos który źle wryje się w pamięć psa. Mamy działkę pod Warszawą, w każdy weekend upajamy go aż ma balonek zamiast brzusia i jednak załatwia się w domu ;/ po prostu tam biegnie. W schronisku, w boksie nie znał trawy i myśleliśmy że może ona mu się po prostu nie podobać. Ale na działce uwielbia się w niej tarzać, wyrywać ją - wszystko co zielone sprawia mu radość. Chyba tym razem nie pominąłem niczego. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim którzy pochylili się nad naszym problemem.
  3. Witam Wraz z żoną jesteśmy posiadaczami Rudego. Rudy to kudłaty, wesoły piesek wzięty ze schroniska. Ma 13 miesięcy. Mamy z nim jeden jedyny problem - załatwianie się w domu. Żona prowadzi biznes w domu więc wychodziła z nim od samego początku co 2 godziny, niestety Rudy na dworze siadał obok nogi, chodził dookoła i nic. Wracał do domu i się załatwiał... Teraz pies ma ponad rok i wszystko wygląda gorzej... o wiele gorzej. Codziennie sika, zalewa wprost nam całe mieszkanie. Próbowaliśmy wszystkiego, gazety wędrującej do drzwi, gazety rozrywa i zamiast nasikać na nie to sika obok albo jeśli ich nie podrze to przykrywa nimi siuśki, podkładki dla szczeniąt robi z nimi to co z gazetami, preparaty do nauki czystości dla szczeniąt - nic, odkażanie mieszkania po każdym siknięciu urine off'em też nic, nagradzanie za cokolwiek na dworze - za pierwszym razem dostal nagrode i to by bylo na tyle bo zaczal sie zalatwiać w pokoju albo kiedy zrobil to w kuchni przybiegal uradowany wytarzany w fekaliach pochwalić się co zrobił i czekał na nagrodę. Wychodzi na dwór co godzinę jak w zegarku i nic. Kompletnie nic. Kiedy się załatwi zbiera rzeczy z podłogi, gazety, śmieci ze śmietnika, ściereczki kuchenne i przykrywa to co zrobił. Posłania mieć nie może ani my nie możemy mieć dywanów nawet dywaników w łazience bo lubuje się w zasikiwaniu ich. Ciągle śmierdzi i chodzi wytarzany a ma problemy skórne więc ciągle jest kąpany bo raz nie zauwarzyliśmy i dostał czerwonych plamek na brzuchu. Kochamy Rudzielca ale zastanawiamy się czy on po prostu nie jest...głupi? Kiedy się załatwiał nam na oczach było tylko Fe! i wyjście na dwór, żadnego bicia, krzyczenia czy jak lubią to na ogół ludzie wsadzania psu ryjka w siuśki. Pies trafił do nas jako 4ro tygodniowa kluska, nie miał go kto uderzyć czy karać w jakikolwiek sposób za to gdzie sie załatwia bo byl ze schronu, maluch jeden z setki. Nie mamy siły, dlatego zwracam się do doświadczonych właścicieli. Ratujcie bo skończyły się nam pomysły. Podejrzewaliśmy że może to coś z nerkami, może pies tak sygnalizuje że coś jest nie tak, może to jakaś choroba. Trzej weterynarze robili badania krwi, moczu wszystkiego co trzeba by ustalić czy klusce nic nie jest i jest zdrowy. Każdy pomysł który podsyłali nam weci już sprawdzaliśmy i Rudy zawsze ma to w nosie. Zdecydowaliśmy się napisać tutaj bo wydaje się nam że dogo to jedyne miejsce gdzie możemy znaleźć pomoc. W domu nie ma żadnego zwierzaka, żaden się nigdy nie pojawił u nas odkąd jest Rudy, nie ma szans na ślady zapachowe innego zwierzęcia. Ręce nam opadły. Błagamy o pomoc. Rafał, Ania i Ruby PS; naprawdę tym wszystkim osobom które zechcą napisac uderz psa gazetą, wsadź mu w to mordę i zlej odpowiadam; darujcie sobie wariaci, wasze dzieci tak uczyliście korzystać z toalety? sikały w pieluchy albo do łóżka buzia w siuśki i lać w tyłek? a może was tak uczyli rodzice? hmm a może znacie jeszcze jakieś inne bezsensowne i barbarzyńskie techniki upadlania braci mniejszych? jeśli takie techniki stosowaliście na swoich psach to powinno się je od was zabrać! zje***y! :angryy:
×
×
  • Create New...