hej! dopiero teraz znalazłam ten wątek na forum:) już piszę o co chodzi, jak i dlaczego:
Neti jest u mnie na DT,ogłoszenie znalazłam na facebooku i postanowiłam zadziałać. Gdybym mogła to wzięłabym wszystkie trzy sunie, bo aż serce pęka jak słyszy się o takiej bezmyślności ludzi:(
Sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda tak - Neti jest w trakcie leczenia w klinice "Na polance" współpracującej z Fundacją Animalia, uszy zostały wygolone, oczyszczone z kłosów (nie wszystkich niestety, kilka jeszcze na pewno ma), dostaje antybiotyk (tabletki) i krople do uszu, jest odpchlona i odrobaczona. Za dotychczasowe leczenie (2 wizyty, w tym narkoza do czyszczenia uszu, bo strasznie wariowała) nie płaciłam - podpisywałam tylko deklarację, że koszty pokryje Fundacja Animalia. Ze względu na to, że Neti mnie ugryzła podczas zakraplania uszu na początku leczenia (kiedy uszy były naprawdę w fatalnym stanie i musiały okropnie boleć) prowadzimy też obserwację z racji tego, że brak jakichkolwiek informacji co do szczepień. Właśnie podczas wizyty/obserwacji u kolejnego weta ([url]http://wet-klinika.com/?ids=1[/url]) wykryty został śrut (!!!) w ogonie Neti oraz wetki oglądały uszka i stwierdziły, że trzeba jeszcze raz je oczyścić (wizyta 60 zł). Kiedy wspomniałam o ponownym czyszczeniu uszu u wetki "Na polance" raczej brak było reakcji (nie wiem, może tak od razu, dwa dni po pierwszym czyszczeniu byłoby za wcześnie), natomiast umówiłam się, że pomogą mi w zakraplaniu uszu. Co do szczepień i sterylizacji to będą możliwe jak skończymy leczenie uszu (w pon idziemy na kontrolę).
Tyle odnośnie leczenia. A co do samej Neti,to o ile na początku była strasznie zagubiona i przestraszona (nie dawała spać przez pierwsze noce,gramoliła się do łóżka), z niesamowicie zapuszczonymi i bolącymi uszkami, którymi trzepała nieustannie, to teraz zachowuje się zupełnie inaczej, jest już całkiem spokojna, łagodna, nie gryzie przy próbie dotykania/sprawdzania uszu, bryka beztrosko w ogródku, troche pogryzie to i owo i chodzi jak cień za domownikami:) Jest ciekawska, wszędzie musi zajrzeć, wszystko skontrolować:) Ja już się w niej zakochałam i na razie jest fajnie tak jak jest:)
Pozdrawiam,
Hania
ps. widzę, że osoba, która deklarowała sterylizację ciężarnej suni też ma na imię Hania, proszę nas nie mylić